
Na środowej sesji Rady Miejskiej emocje szybko przykryły formalny charakter absolutorium. 24 czerwca radni debatowali o wykonaniu budżetu za 2025 rok i o tym, jak ocenić zarządzanie miastem pod kierownictwem Hanny Zdanowskiej. W pewnym momencie zamiast suchych liczb na sali wybrzmiały ostre uwagi o „smutnym mieście”, festiwalach i odpowiedzialności za rosnące koszty życia w Łodzi.
PiS przeciw: „zatrważający” obraz miasta i apel o zmianę władzy
Radni klubu Prawa i Sprawiedliwości głosowali przeciwko udzieleniu absolutorium. W trakcie sesji ich stanowisko publicznie wsparli posłowie z regionu łódzkiego: Agnieszka Wojciechowska van Heukelom, Zbigniew Rau oraz Włodzimierz Tomaszewski. W ich ocenie Łódź znajduje się w trudnej sytuacji finansowej, a działania władz miasta nie dają podstaw do politycznego poparcia.
„Uważam, że bez usprawnienia systemu kontroli nad finansami w mieście nie można mówić o udzielaniu jakiegokolwiek poparcia polityce prowadzonej przez obecne władze”Agnieszka Wojciechowska van Heukelom Z kolei Zbigniew Rau przekonywał, że samorządy rządzone przez Koalicję Obywatelską szybko popadają w zadłużenie. W swojej wypowiedzi mówił także o pogarszających się prognozach i konieczności politycznej zmiany.
„Niezależnie, gdzie mieszkamy, w Warszawie, Łodzi czy w Kutnie, wystarczy spojrzeć dookoła, pieniędzy nie ma, jest coraz mniej, prognozy są coraz gorsze. Jakie jest zatem remedium, jak temu zaradzić? Trzeba jak najszybciej zmienić tę władzę.”Zbigniew Rau Konkrety z mównicy: 149 mln zł niewydanych i dług „ponad 8 tys. zł” na mieszkańca
Najbardziej szczegółową listę zarzutów przedstawił Marcin Buchali, przewodniczący klubu radnych Prawa i Sprawiedliwości. Oceniając wykonanie budżetu za 2025 rok, wskazywał m.in. na problemy po stronie dochodów oraz inwestycji. W jego wystąpieniu powtarzał się też wątek nadzoru – zarówno nad finansami, jak i nad realizacją zadań miejskich.
niewykonanie planu dochodów i – jak argumentował – niedoszacowanie dochodów miasta, co miało skutkować źle przygotowanym budżetem
niedopełnienie planów inwestycyjnych: 149 mln zł miało nie zostać wykorzystanych na ważne inwestycje; jako możliwy powód wskazywano brak skutecznego nadzoru na etapie dokumentacji przetargowej i podczas realizacji
wzrost długu publicznego: według wyliczeń przedstawionych na sesji „każdy mieszkaniec Łodzi” ma być zadłużony na kwotę ponad 8 tys. zł
zarzut nieefektywnej polityki finansowej
zarzut słabego nadzoru właścicielskiego
W debacie padły też głosy o jakości warunków mieszkaniowych w Łodzi. Radny Tomasz Anielak zwracał uwagę, że problem dotyczy nie jednostkowych przypadków, a dużej grupy lokatorów.
„Setki osób mieszkają w nieruchomościach, które dawno powinny być rozebrane. Zagraża to życiu i zdrowiu ich i ich rodzin.”Tomasz Anielak Jak podkreślał, w mieście wciąż tysiące mieszkańców nie mają w mieszkaniach toalet i bieżącej wody, co – w jego ocenie – powinno być jednym z priorytetów działań samorządu.
Odpowiedź KO: dług „opanowany”, inwestycje i argument o festiwalach
Radni Koalicji Obywatelskiej odpierali zarzuty opozycji, przekonując, że wykonanie budżetu za 2025 rok było prawidłowe, a poziom zadłużenia ma pozostawać pod kontrolą. Wskazywali też, że kredyty są narzędziem pozwalającym realizować inwestycje, a miasto – ich zdaniem – rozwija się gospodarczo i turystycznie.
Tomasz Kacprzak argumentował, że dyskusja o długu powinna uwzględniać także powody zaciągania zobowiązań. Wspominał również o sytuacji na rynku pracy i o wydarzeniach kulturalnych.
„Jeśli chodzi o dług miasta, sytuacja jest opanowana. Kredyty bierze się po to, żeby można było inwestować. Łodzianie zarabiają więcej - w porównaniu z rokiem 2024 pensja w Łodzi wzrosła o 8,3 proc. Mamy festiwale - to chyba dobrze, że Łodzianie chcą się bawić? Wy byście chcieli, żeby Łódź była miastem smutnych ludzi. My się cieszymy, że Łódź się rozwija. Wy czekacie na SMS-a od pani Wojciechowskiej van Heukelom, żeby wiedzieć, co robić”Tomasz Kacprzak Wątek promocji miasta wywołał kolejne spięcie. Krzysztof Makowski przekonywał, że zainteresowanie Łodzią jest widoczne gołym okiem – zarówno w turystyce, jak i w obłożeniu bazy noclegowej przed dużymi wydarzeniami.
„Na lipiec, na Łódź Summer Festival, nie ma w łódzkich hotelach wolnych pokoi - czy to oznacza złą promocję? Po Łodzi chodzi mnóstwo wycieczek, ludzie przyjeżdżają tu choćby do Orientarium. Trzeba być albo głupim, albo ślepym, żeby tego nie widzieć”Krzysztof Makowski Nie tylko rozrywka: spór o to, czy młodzi zostają w Łodzi
W dyskusji pojawił się też wątek demograficzny i rynek pracy. Kosma Nykiel zwracał uwagę, że nawet najlepsze wydarzenia kulturalne nie rozwiązują problemu odpływu młodych mieszkańców. W jego ocenie kluczowe są warunki zatrudnienia, dynamika płac i sytuacja bezrobocia.
Radny wskazywał, że w Łodzi wynagrodzenia – jego zdaniem – nie rosną tak szybko jak w innych miastach, a bezrobocie pozostaje wysokie. Ten głos wybrzmiał jako kontrapunkt do argumentów o rozwoju napędzanym imprezami i turystyką.
Środowa sesja pokazała, że spór o absolutorium i wykonanie budżetu za 2025 rok to w Łodzi nie tylko dyskusja o liczbach. Po jednej stronie padły zarzuty o niewykorzystane środki, rosnący dług i zaniedbania mieszkaniowe. Po drugiej – zapewnienia o kontrolowanym zadłużeniu, inwestycjach oraz dowody na rosnące zainteresowanie miastem. Różnice w ocenie tego samego obrazu Łodzi pozostają zasadnicze, a debatę zdominowały emocje równie mocno jak finanse.