RAK
    Szach-mat dla stereotypów. Rodzeństwo, które postawiło na królewską grę 1

    Szach-mat dla stereotypów. Rodzeństwo, które postawiło na królewską grę 1

    1863 odsłon
    Szach-mat dla stereotypów. Rodzeństwo, które postawiło na królewską grę 1

    Spis treści Jeszcze kilkanaście lat temu szachy kojarzyły się głównie z cichymi salami klubowymi i rozgrywkami dla pasjonatów. Dziś królewska gra przeżywa prawdziwy renesans. Coraz więcej dzieci i młodzieży poznaje jej t

    Jeszcze kilkanaście lat temu szachy kojarzyły się głównie z cichymi salami klubowymi i rozgrywkami dla pasjonatów. Dziś królewska gra przeżywa prawdziwy renesans. Coraz więcej dzieci i młodzieży poznaje jej tajniki podczas zajęć pozalekcyjnych, szkolnych kół zainteresowań i licznych turniejów.

    Szachy rozwijają bowiem logiczne myślenie, koncentrację, cierpliwość oraz uczą radzenia sobie zarówno z sukcesami, jak i porażkami.

    O tym, czym jest szachowa pasja i jak wygląda codzienność młodych zawodników, opowiada rodzeństwo Małgorzata i Szymon Karolakowie z UKS Jedynka Łowicz – Sekcji Szachowej.

    Wszystko zaczęło się od drewnianych szachów

    Historia Małgorzaty Karolak rozpoczęła się jeszcze przed rozpoczęciem nauki w szkole podstawowej.

    – Moja pasja do szachów zaczęła się przed pierwszą klasą szkoły podstawowej, czyli ponad jedenaście lat temu. Dostałam od rodziców na urodziny drewniany zestaw szachowy, a tata nauczył mnie grać. Przez długi czas mnie ogrywał, ale po miesiącach treningów w końcu udało mi się wygrać pierwszą partię, wspomina z uśmiechem.

    Z czasem pasją zaraził się także młodszy brat. – Najpierw sama chodziłam na zajęcia szachowe w szkole, a później dołączył do mnie Szymon. Wtedy był jeszcze przedszkolakiem, opowiada.

    Sekcja rosła razem z zawodnikami

    Małgorzata pamięta początki szkolnej sekcji szachowej w Szkole Podstawowej nr 1 w Łowiczu. Zainteresowanie z roku na rok było coraz większe.

    – Na początku na comiesięcznych turniejach grało około 30 osób. Kiedy kończyłam szkołę podstawową, liczba uczestników praktycznie się podwoiła. To było niesamowite obserwować, jak szybko rozwija się nasza sekcja, mówi.

    Przez wiele lat regularnie uczestniczyła w treningach stacjonarnych. Po krótkiej przerwie wróciła do gry, jednak w nieco innej formule.

    – Bardziej odpowiadają mi treningi online. Mam wiele innych zainteresowań, dlatego możliwość spotkań raz w tygodniu na platformie Meet świetnie się sprawdza. Nie muszę rezygnować z pozostałych aktywności, a jednocześnie mogę rozwijać swoje umiejętności, wyjaśnia.

    Turnieje to nie tylko walka o punkty

    Choć dziś Małgorzata rzadziej bierze udział w zawodach, nadal startuje w mistrzostwach województwa czy Polski. W tym roku odkryła także drugą stronę szachowego świata.

    – Pod koniec lutego zdobyłam licencję sędziego. Bardzo podoba mi się ta rola i chciałabym częściej sędziować turnieje. Nie zamierzam jednak rezygnować z gry, bo nadal sprawia mi ogromną przyjemność, podkreśla.

    Jak przyznaje, wyjazdy na zawody mają jeszcze jedną zaletę. – Turnieje pozwalają zwiedzać Polskę. Dzięki szachom odwiedziłam między innymi Jastrzębią Górę, Kraków, Bydgoszcz czy Lublin. Nawet jeśli nie uda się zdobyć nagrody, zawsze pozostają wspomnienia z nowych miejsc.

    Cztery godziny przy jednej partii

    Szachy wymagają ogromnej koncentracji. Partie klasyczne potrafią trwać nawet cztery godziny. – To rzeczywiście długo. Na szczęście podczas ruchu przeciwnika można wstać, przejść się po sali albo wyjść na chwilę do toalety. Taki krótki spacer pomaga wrócić do szachownicy ze świeżą głową , tłumaczy zawodniczka.

    Co ciekawe, stres nie jest jej największym przeciwnikiem. – Nigdy nie jadę na turniej z myślą, że koniecznie muszę zdobyć kategorię albo wygrać nagrodę. Staram się traktować szachy przede wszystkim jako dobrą zabawę. Jeśli wygram – świetnie. Jeśli nie, będzie kolejna okazja, przekonuje.

    Cierpliwość ważniejsza od talentu

    Zdaniem Małgorzaty droga do sukcesów w szachach wymaga przede wszystkim systematyczności. – Trzeba mieć dużo czasu na treningi, cierpliwość i nie poddawać się po nieudanych zawodach. O swoją obecną II kategorię walczyłam bardzo długo. Czasami brakowało jednego remisu albo jednej wygranej. W końcu jednak się udało, wspomina.

    Na pytanie, co powiedziałaby osobom uważającym szachy za nudne, odpowiada bez wahania. – Przyjdź i sam się przekonaj. Szachy to nie tylko sama gra. To również fantastyczni ludzie, wspólne wyjazdy, rozmowy, planszówki i integracja między rundami. Właśnie te chwile wspominam równie dobrze jak same partie.

    Młodszy brat poszedł tą samą drogą

    Szymon Karolak nie ukrywa, że to właśnie siostra była jego pierwszą inspiracją. – Moja przygoda z szachami rozpoczęła się w 2016 roku, kiedy siostra dostała szachy na urodziny. Tata chodził z nią na turnieje i również grał, więc naturalnie zainteresowałem się tą grą. To zostało ze mną do dziś , opowiada.

    Dzisiaj treningi są już stałym elementem jego tygodnia. – Mamy dwa klubowe treningi tygodniowo z trenerami – panem Dominikiem, panem Kamilem i panią Olą. Poza tym często gram sam. Czasami poświęcam na szachy ponad godzinę dziennie, a innym razem rozgrywam tylko jedną dziesięciominutową partię w internecie, mówi.

    Jak podkreśla, mimo szachowej pasji nie brakuje mu czasu na spotkania z kolegami. – Najczęściej trenuję wieczorem, więc spokojnie znajduję czas na wyjście na orlik czy spotkania ze znajomymi.

    Sukcesy przyszły z czasem

    Pierwszy poważny turniej poza województwem zapamiętał szczególnie. – To był Międzynarodowy Festiwal Szachowy „Gwiazda Północy” w 2019 roku. Miałem wtedy osiem lat i kompletnie nie zdawałem sobie sprawy z rangi tych zawodów. Dla mnie był to po prostu kolejny turniej, wspomina.

    Dziś na swoim koncie ma już znaczące osiągnięcia. – Największym sukcesem jest dla mnie trzecie miejsce w ogólnopolskim turnieju Synerise Cup w 2022 roku, tytuł mistrza województwa do lat ośmiu w szachach błyskawicznych oraz mistrzostwo województwa do lat szesnastu w szachach klasycznych zdobyte w tym roku, wylicza.

    Chłodna głowa przy szachownicy

    Podobnie jak siostra, również Szymon musi radzić sobie z wielogodzinnymi partiami. – Najczęściej wstaję od szachownicy podczas ruchu przeciwnika. Idę się przejść albo oglądam partie silniejszych zawodników. Dzięki temu łatwiej zachować koncentrację , tłumaczy.

    Stres pojawia się rzadko. – Najbardziej stresuję się, kiedy gram z bardzo znanym lub utytułowanym zawodnikiem. Wtedy staram się podejść do tego z dystansem i zakładam, że przecież mogę przegrać. Jeśli uda się wygrać albo zremisować, satysfakcja jest jeszcze większa, mówi.

    Marzenia sięgają międzynarodowych tytułów

    Młody szachista ma jasno określone cele. – Chciałbym zdobyć tytuł kandydata na mistrza FIDE, a poza tym rozwijać swój kanał na YouTubie i Twitchu poświęcony szachom, zdradza.

    Jego zdaniem dobry zawodnik powinien posiadać kilka kluczowych cech. – Najważniejsze są cierpliwość, wytrwałość i umiejętność zachowania zimnej krwi. Bez tego trudno osiągać dobre wyniki.

    Na zakończenie odpowiada również tym, którzy twierdzą, że szachy są nudne. – Jeżeli ktoś nie zna zasad i nie rozumie, co dzieje się na szachownicy, może tak pomyśleć. Wystarczy jednak zacząć grać, żeby odkryć, jak piękny i emocjonujący jest to sport.

    Dla rodzeństwa Karolaków szachy stały się czymś znacznie więcej niż rywalizacją przy planszy. To sposób na rozwijanie charakteru, zawieranie przyjaźni i poznawanie nowych miejsc. Ich historia pokazuje, że królewska gra wciąż przyciąga kolejne pokolenia młodych pasjonatów i nic nie wskazuje na to, by ten trend miał się w najbliższych latach odwrócić.

    Obserwuj nas na Google News

    Co o tym sądzisz?

    Artykuł sponsorowanyAD
    SamsungGalaxy AI - nowa era