
Nowe drogi, odnowione elewacje i uporządkowane skwery nie pojawiły się w Piotrkowie Trybunalskim z dnia na dzień. Przed Centralnymi Dożynkami w 1979 roku do pracy ruszyły nie tylko budowlańcy. W przygotowania zaangażowano zakłady pracy, szkoły i tysiące mieszkańców. Wszystko odbywało się według planu, nad którym czuwał ówczesny prezydent miasta Antoni Sokalski.
Wykryto bloker reklam!
Treść artykułu została zablokowana, ponieważ wykryliśmy, że używasz blokera reklam. Aby odblokować treść, proszę wyłączyć bloker reklam na tej stronie.
Dziewięć miesięcy – tyle wystarczyło, aby Piotrków Trybunalski zmienił się nie do poznania. O nowych drogach, przebudowie miasta i malowaniu elewacji pisaliśmy już w pierwszej części naszego cyklu poświęconego Centralnym Dożynkom 1979.
Tym razem zaglądamy za kolejne kulisy tej ogromnej operacji. Bo ktoś musiał posprzątać ulice, zadbać o zieleń, odnowić skwery i dopilnować, by przed przyjazdem Edwarda Gierka wszystko wyglądało jak spod igły .
Piotrków podzielono na sektory
Choć w przygotowaniach pomagały przedsiębiorstwa z całego kraju, ogrom pracy wykonano na miejscu. W Piotrkowie działały wtedy dziesiątki dużych zakładów pracy – od Fabryki Maszyn Górniczych, przez trzy huty, po Sigmatex, Deltę czy Vitromę. Każdy dostał swoje zadanie.
Miasto podzielono na rejony odpowiadające samorządom mieszkańców. Do każdego przypisano zakład pracy i szkoły.
Jak wspomina Antoni Sokalski , taki podział pozwolił objąć opieką praktycznie każdy fragment miasta.
Miasto podzielone było tak jak samorządy mieszkańców, sześć może było. Do tego były przypisane zakłady pracy rejonu i do tego szkoły wszystkie w tym rejonie. Spotykali się na przykład dyrektor szkoły, dyrektor zakładu, przewodniczący samorządu mieszkańców. Robili obchody na swoim terenie i patrzyli, co jeszcze można zrobić. To wszystko na papier się nanosiło. Na tym jednak praca się nie kończyła. Każdy wiedział, co ma zrobić, a później przychodził czas na sprawdzenie efektów.
Najpierw była dyskusja, zachęta, a później było rozliczanie. W ten sposób każdy zieleniec, każdy trawnik był zadbany. Wszystko było zrobione i nikt nie miał pretensji. Mało tego – nikt nie szukał pieniędzy za to – wspomina Antoni Sokalski. Czyn społeczny – symbol tamtych czasów
Jednym z najbardziej charakterystycznych elementów przygotowań był czyn społeczny . Dziś budzi skrajne emocje. Dla jednych był przejawem wspólnej troski o miasto, dla innych obowiązkiem, od którego trudno było się wymigać.
Mieszkańcy sprzątali ulice, sadzili zieleń, grabili liście, porządkowali skwery i przygotowywali Piotrków na przyjazd gości .
Tak wyglądało to w propagandowym filmie „ Kronika Przemian ” z 1979 roku.
Widoczne efekty pracy w różnych punktach miasta to w dużej mierze zasługa szeroko zakrojonej akcji czynów społecznych. W sposób zorganizowany pracowali załogi zakładów pracy, samorządy mieszkańców, rolnicy i młodzież. Uczniowie zamiast w ławkach... z grabiami
Do przygotowań włączono także szkoły. Każda odpowiadała za wyznaczony teren. Jak wspomina Antoni Sokalski, uczniowie II Liceum Ogólnokształcącego opiekowali się ogrodem botanicznym w Parku Poniatowskiego .
Była lekcja wychowawcza, to pani nauczycielka czy pan nauczyciel brał daną klasę i szedł. Wyrywali chwasty, porządkowali, wygrabiali i tak dalej. Bo o co chodzi? Nie wszystkie skwery mogły być zrobione za skromne pieniądze gospodarki komunalnej. Młodzież tu dużo robiła i nikt nie miał pretensji. Wszyscy robili – opowiada Antoni Sokalski. Trójki Sokalskiego
Starsi mieszkańcy Piotrkowa z pewnością pamiętają określenie „ Trójki Sokalskiego ”. Był to system kontroli miasta, który Antoni Sokalski przywiózł jeszcze z czasów pracy w Opolu.
Po Piotrkowie chodzili przedstawiciele samorządów mieszkańców i zakładów pracy, sprawdzając, co wymaga naprawy lub uporządkowania.
Przedstawiciel samorządu mieszkańców, czyli przewodniczący albo członek samorządu mieszkańców i dyrektor zakładu z danego rejonu. I oni chodzili tak samo i sprawdzali, co jest do roboty. Z tym, że oni nie wydawali decyzji, tylko mi zgłaszali. A później wysłałem pracownika. Wtedy było inaczej, bo był jeden wydział, jedna odpowiedzialność. Nie było, że pisma między wydziałami wydawali. Poszedł Wacek z Jankiem, uzgodnił, że to trzeba zrobić i dawali dwa, trzy dni na usunięcie czegoś . To były takie drobne rzeczy – wspomina Antoni Sokalski. Na tym ich rola się nie kończyła.
Później kontrolowali i mieli upoważnienie do mandatów. Wtedy były 50–100 złotych za niewykonanie, ale muszę powiedzieć, że tych mandatów było mało, dlatego że ludzie wykonywali rzeczy – dodaje były prezydent. Efekty widać do dziś
Edward Gierek spędził w Piotrkowie zaledwie kilka godzin. Znacznie dłużej zostały efekty przygotowań do Centralnych Dożynek 1979.
Nowe drogi, wyremontowane budynki, uporządkowane skwery czy część infrastruktury do dziś przypominają o największej modernizacji miasta końca lat siedemdziesiątych . Niezależnie od ocen systemu PRL trudno odmówić jednego – mieszkańcy, zakłady pracy i szkoły wykonali wtedy ogrom pracy, dzięki której Piotrków był gotowy na jedno z najważniejszych wydarzeń w swojej współczesnej historii.
Posłuchaj audycji Ale to już było
Podsumowanie
Czytaj cały artykuł u źródła — Strefa.FM / Radio Pasmo Piotrków
Ten artykuł to guz. Jeden klik i Stanosky robi z niego TWÓJ materiał — tekst, mem, rolkę albo kawałek. Cena w żetonach stoi na kaflu.