
Ta historia wzruszyła tysiące Polaków. Po wpisie popularnego profilu "Pomysłodawcy" do rodzinnej firmy SMAK zaczęły spływać zamówienia z całego kraju. Chwilę później do pomocy dołączył InPost, a właściciele mówią dziś o prawdziwym "tsunami dobra".
Jeszcze trzy miesiące temu właściciele rodzinnej firmy SMAK spod Włocławka patrzyli, jak ogień pochłania halę produkcyjną i magazyn - dorobek blisko 30 lat pracy. Dziś przeżywają zupełnie inne emocje . Po wpisie popularnego profilu "Pomysłodawcy" , który zacytował udzielony nam wywiad , do firmy zaczęły napływać zamówienia z całej Polski. Skala zainteresowania była tak ogromna , że sklep internetowy przestał działać zaledwie minutę po publikacji posta.
Na początku lipca rozmawialiśmy z Adamem Barańskim , współwłaścicielem firmy SMAK. W wywiadzie dla DDWłocławek opowiadał o dramatycznym pożarze, który w kwietniu zniszczył serce zakładu, o walce o utrzymanie ponad 50 miejsc pracy i o decyzji, która poruszyła wielu czytelników.
::news{"type":"see-also","item":"95675"}
Zapytany, dlaczego firma nie uruchomiła publicznej zbiórki na odbudowę, odpowiedział:
My po prostu uważamy, że są ludzie, którzy potrzebują zbiórek bardziej , np. osoby, które walczą o zdrowie i życie swoje lub swoich chorych dzieci. My musieliśmy wziąć odpowiedzialność za własną firmę. Zastawiliśmy majątki, wzięliśmy na siebie ryzyko i walczymy To właśnie postawa najbardziej poruszyła autora wpisu opublikowanego przez profil Pomysłodawcy , który obserwuje ponad 1,3 mln użytkowników na Facebooku , dzięki czemu apel błyskawicznie dotarł do ogromnej liczby odbiorców. Jak podkreślił autor wpisu, to uczciwość, odpowiedzialność i odmowa proszenia o pieniądze przekonały go, by zaangażować się w pomoc i zachęcić internautów do wsparcia przedsiębiorstwa poprzez zakupy w nowo uruchomionym sklepie internetowym.
Serwery padły po minucie
Autor posta przyznał później, że specjalnie opublikował go tuż przed północą , licząc, że ruch rozłoży się na kilka godzin.
Jak się okazało - nie pomogło.
Ten moment kiedy chcesz pomóc, boisz się, że serwery nie wytrzymają i wrzucasz posta celowo na chwilę przed północą, żeby ruch się lepiej rozłożył, a serwery padają po 60 sekundach od posta
Do firmy zaczęły spływać zamówienia z całej Polski. Internauci ruszyli kupować naturalne przysmaki dla swoich psów , chcąc pomóc przedsiębiorstwu stanąć na nogi po pożarze.
Skala zainteresowania zaskoczyła także samych właścicieli .
To co się dzieje za sprawą tego posta to jakiś kosmos . Wiedzieliśmy, że internet ma moc , ale nie zdawaliśmy sobie sprawy, że aż taką. Pomysłodawcy ... po prostu brak nam słów. Kiedy my się mamy odbudowywać , jak my nie wiemy, kiedy wygrzebiemy się z lawiny zamówień
Do akcji dołączył InPost
Na tym historia się nie skończyła.
Po publikacji posta autor skontaktował się bezpośrednio z prezesem InPostu Rafałem Brzoską. Odpowiedź miała nadejść jeszcze tego samego, niedzielnego poranka.
Efekt? InPost ogłosił, że do końca wakacji będzie realizował wysyłki zamówień ze sklepu internetowego SMAK praktycznie po kosztach, rezygnując ze swojego zysku. Dzięki temu większa część pieniędzy z każdego zamówienia trafi bezpośrednio do producenta i pomoże w odbudowie zakładu oraz utrzymaniu zatrudnienia.
"To nie fala. To tsunami dobra"
Właściciele firmy nie ukrywają wzruszenia .
Uszczypnijcie nas, żebyśmy wiedzieli, że to dzieje się naprawdę. W kwietniu patrzyliśmy na płonący budynek z myślą, że to niemożliwe. Dziś patrzymy na to, co dzieje się w internecie z podobną myślą, ale tym razem w pozytywnym kontekście
To nie fala, ale tsunami dobra. Rafał Brzoska, InPost, Pomysłodawcy - dziękujemy. To za mało
Fala wsparcia wywołała emocje również u autora profilu Pomysłodawcy . W kolejnym wpisie ujawnił, że otrzymał prywatną wiadomość od jednego z właścicieli SMAK. Nie zdradził jej treści, podkreślając, że była bardzo osobista , ale przekazał jedną informację. Jak napisał, właściciele firmy - mimo że sami wciąż zmagają się ze skutkami pożaru - już myślą o tym, jak odwdzięczyć się za okazaną pomoc. Gdy sytuacja się ustabilizuje, chcą przekazać produkty dla wybranego schroniska dla zwierząt. To gest, który tylko utwierdził autora wpisu w przekonaniu, że internetowa solidarność trafiła do właściwych ludzi.
Historia z Dziardonic obiega Polskę
Historia rodzinnej firmy z niewielkich Dziardonic znów stała się głośna. O przedsiębiorstwie, które po pożarze postanowiło odbudowywać się własną pracą, a nie publiczną zbiórką, pisały już wcześniej również media ogólnopolskie, w tym Money.pl, opisując postawę właścicieli i ich determinację.
Dziś ta historia ma kolejny rozdział.
Jeszcze w kwietniu właściciele patrzyli na zgliszcza swojego zakładu i zastanawiali się, jak odbudować dorobek niemal trzech dekad. Dziś z niedowierzaniem obserwują lawinę zamówień płynących z całej Polski. To pokazuje, że czasem wystarczy jedna szczera historia, by poruszyć tysiące ludzi. A wsparcie nie zawsze musi oznaczać zbiórkę pieniędzy - czasem wystarczy świadoma decyzja zakupowa.
Choć historia poruszyła ludzi w całej Polsce, nie zabrakło także odzewu z naszego regionu. Mieszkańcy Włocławka i okolic również deklarują wsparcie dla rodzinnej firmy z Dziardonic, pokazując, że lokalna solidarność ma ogromną siłę. Jeśli ktoś jest zainteresowany, tutaj znajdzie link do sklepu - KLIKNIJ!
Co sądzisz na ten temat?
komentarz (1)
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu ddwloclawek.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu . Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz
Czytaj cały artykuł u źródła — Dzien Dobry Wloclawek (ddwloclawek.pl)