Sąd Okręgowy w Bydgoszczy wymierzył 27-letniemu Łukaszowi K. karę 30 lat więzienia za brutalne morderstwo przypadkowego mężczyzny w Myślęcinku. W ocenie sądu czyn ten został zaplanowany z premedytacją. Wyrok nie jest jeszcze prawomocny.
Autor: mat. policji, wygenerowane przez AI/ Materiały prasowe
Tragedia na terenie bydgoskiego parku
Do makabrycznego zdarzenia doszło w czerwcu 2025 roku na terenie Leśnego Parku Kultury i Wypoczynku „Myślęcinek” przy ulicy Rekreacyjnej. Śledczy ustalili, że Łukasz K. zbliżył się do namiotu turystycznego, w którym przebywał śpiący, bezdomny mężczyzna, i strzelił z broni palnej prosto w głowę ofiary . Wybór tego konkretnego człowieka był zupełnie przypadkowy.
Łukasz K. przyznał się do popełnienia tej okrutnej zbrodni , jednak nie złożył żadnych wyjaśnień przed sądem. Prokuratura Rejonowa Bydgoszcz-Północ dowiodła, że napastnik dążył do bezpośredniego zabicia obcej osoby. Śledczy wykluczyli, by między sprawcą a ofiarą toczył się jakikolwiek spór.
Polecany artykuł:
Wyznanie winy przed bliskimi
Krótko po dokonaniu morderstwa 27-latek powiedział o swoim czynie matce oraz znajomemu. To właśnie kolega oskarżonego błyskawicznie zadzwonił na policję, co pozwoliło na szybką interwencję służb . Mężczyzna został ujęty zaledwie kilkanaście godzin po oddaniu śmiertelnego strzału.
Sąd Okręgowy w Bydgoszczy podjął decyzję
Decyzją sądu Łukasz K. spędzi w zamknięciu 30 lat, a ponadto musi wypłacić 30 tysięcy złotych rekompensaty matce zmarłego. Początkowo oskarżyciele brali pod uwagę dożywotnie pozbawienie wolności, jednak skład orzekający uznał, że 30-letnia odsiadka będzie adekwatna do popełnionego czynu. Rozstrzygnięcie pozostaje nieprawomocne, co oznacza możliwość wniesienia odwołania przez obie strony procesu.
Biegli nie mieli wątpliwości co do poczytalności
W uzasadnieniu wyroku sędziowie zwrócili uwagę na fakt, że nie udało się poznać przyczyn ataku. Zaatakowany człowiek był wybrany losowo, a napastnik zrealizował swój plan z pełną świadomością i w sposób zaplanowany. Specjaliści stwierdzili z całą stanowczością, że Łukasz K. był całkowicie poczytalny i zdawał sobie sprawę z konsekwencji pociągnięcia za spust .