
– Zmieniły się słowa, ale nie zmieniły się skutki – mówi Beata Żołnieruk, której firma od wielu lat obsługuje połączenia autobusowe między Głuszycą a Wałbrzychem. 14 lipca 2026 r. Rada Miejska Wałbrzycha przyjęła nową uchwałę „w sprawie określenia przystanków komunikacyjnych, których właścicielem lub zarządzającym jest Gmina Walbrzych, udostępnionych dla operatorów i przewoźników oraz określenia warunków i zasad korzystania z tych przystanków”. W myśl nowych przepisów, prywatni przewoźnicy będą mogli korzystać z 12 przystanków w mieście.
– Tak zwana uchwała przystankowa z 22 października 2025 roku została zakwestionowana w maju przez Wojewódzki Sąd Administracyjny we Wrocławiu. Sąd uznał, że Rada Miejska Wałbrzycha przekroczyła swoje uprawnienia ograniczając dostęp do przystanków ze względu na trasy poszczególnych linii. Władze Wałbrzycha znalazły sposób na ominięcie tego zarzutu. W podjętej nowej uchwale przystankowej utrzymano ograniczenia dla prywatnych przewoźników, dopuszczając ich do zaledwie 12 przystanków i kasując jedynie w uchwale termin „przewoźnik pozamiejski”. Uchwała była procedowana w skandalicznie pilnym trybie – projekt poznaliśmy na początku sesji, bez opinii komisji, konsultacji z przewoźnikami itd. – mówi Wiceprzewodniczący Rady Miejskiej Wałbrzycha Piotr Sosiński.
Działania wałbrzyskich rajców podobnie ocenił adwokat Marcin Czwakiel, który przed Wojewódzkim Sądem Administracyjnym we Wrocławiu reprezentował prywatnego przewoźnika, który zaskarżył tak zwaną „uchwałę przystankową”, uchwaloną w ubiegłym roku.
– Z przykrością należy ponownie poddać w wątpliwość zarówno merytoryczną, jak i proceduralną prawidłowość podjęcia przez radę miasta kolejnej – już trzeciej w ostatnim czasie – uchwały dotyczącej zasad korzystania z przystanków komunikacyjnych w Wałbrzychu. Projekt uchwały został wprowadzony do porządku obrad bez jakiejkolwiek wcześniejszej zapowiedzi. Co więcej, uchwałę podjęto bez przeprowadzenia konsultacji społecznych, choć jej skutki w oczywisty sposób będą odczuwalne dla mieszkańców oraz wszystkich uczestników lokalnego rynku przewozowego. Zignorowano głosy przewoźników, które wyraźnie wybrzmiewały w debacie publicznej po uchwałach podjętych jesienią 2025 roku. Jeszcze bardziej niepokojące jest jednak całkowite pominięcie stanowiska mieszkańców – jak gdyby nie mieli prawa wypowiedzieć się w sprawie, która bezpośrednio wpływa na ich codzienne funkcjonowanie. Warto przypomnieć, że już w ciągu pierwszych 24 godzin od podjęcia październikowej uchwały zebrano kilkaset głosów sprzeciwu. Pod względem merytorycznym nowa uchwała w swojej istocie nie odbiega od rozwiązań przyjętych jesienią 2025 roku. Nadal preferuje operatorów wykonujących przewozy w ramach publicznego transportu zbiorowego organizowanego przez Gminę Wałbrzych, odbywa się to jednak kosztem pozostałych przewoźników korzystających z infrastruktury przystankowej. Trudno zrozumieć, dlaczego władze miasta po raz kolejny nie wyciągają wniosków z dotychczasowej krytyki swoich działań. Nie uwzględniają zgłaszanych zastrzeżeń, nie podejmują rzeczywistego dialogu z zainteresowanymi środowiskami, a przede wszystkim pozostają głuche na głos mieszkańców – nie tylko Wałbrzycha, lecz również gmin ościennych, dla których komunikacja zbiorowa ma fundamentalne znaczenie – podkreśla adwokat Marcin Czwakiel.
Nowe przepisy krytykują także prywatni przewoźnicy, którzy od 1 lipca 2026 r. ponoszą dotkliwe konsekwencje działań włodarzy Wałbrzycha.
– Po wyroku Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego we Wrocławiu można było oczekiwać rzeczywistej zmiany zasad korzystania z przystanków. Zamiast tego Rada Miejska Wałbrzycha przyjęła we wtorek nową uchwałę, w której zmieniono sposób sformułowania przepisów, ale nie zmieniono ich praktycznych konsekwencji. Prywatni przewoźnicy nadal mogą korzystać jedynie z ograniczonej liczby przystanków, a mieszkańcy wciąż nie mogą wysiadać tam, gdzie byłoby to dla nich najwygodniejsze. To właśnie pasażerowie są największymi przegranymi tej uchwały. W uzasadnieniu takich rozwiązań często pojawia się argument ekologii. Tylko czy naprawdę jest to rozwiązanie proekologiczne? Trudno uznać za korzystne dla środowiska zmuszanie pasażera do przejechania obok przystanku znajdującego się najbliżej celu podróży tylko dlatego, że autobus nie może się na nim zatrzymać. Następnie musi on wracać pieszo, przesiadać się do innego autobusu albo wybierać samochód, bo komunikacja zbiorowa przestaje być wygodna. To nie jest ekologia. To jest fikcja ekologii. Prawdziwa polityka ekologiczna zachęca mieszkańców do korzystania z transportu zbiorowego. Im krótsza podróż, mniej przesiadek i większa dostępność przystanków, tym większa szansa, że ktoś zostawi samochód w domu. Tymczasem obecne rozwiązania działają dokładnie odwrotnie: wydłużają czas podróży, utrudniają przesiadki i zniechęcają do komunikacji zbiorowej. Nie można też zapominać, że prywatni przewoźnicy również muszą spełniać obowiązujące normy emisyjne. Sam fakt, że autobus należy do innego przewoźnika niż miejski, nie sprawia, że staje się mniej ekologiczny. O wpływie transportu na środowisko decyduje przede wszystkim liczba pasażerów oraz to, czy komunikacja jest na tyle wygodna, aby stanowiła realną alternatywę dla samochodu. Nowa uchwała budzi również wątpliwości ze względu na sposób jej procedowania. Projekt został przedstawiony radnym dopiero na początku sesji. Nie było opinii komisji, konsultacji z przewoźnikami, ani czasu na spokojną analizę. Trudno uznać taki tryb za właściwy przy podejmowaniu decyzji, które wpływają na codzienne życie tysięcy mieszkańców. Najbardziej zastanawia jednak jedno: jeżeli autobusy komunikacji miejskiej mogą korzystać z przystanków na terenie sąsiednich gmin, to dlaczego prywatni przewoźnicy nie mogą zatrzymywać się na publicznych przystankach w Wałbrzychu? Czy naprawdę chodzi o wygodę mieszkańców, czy raczej o ochronę określonego modelu funkcjonowania komunikacji? Prezydent Wałbrzycha podniósł też sprawę utrzymania przystanków przez miasto. Warto zadać sobie pytanie: co by było, gdyby wójtowie i burmistrzowie okolicznych gmin uznali, że autobusy komunikacji miejskiej z Wałbrzycha nie mogą korzystać z ich przystanków, ani nawet wjeżdżać na ich teren, bo „zużywają infrastrukturę”? Taki argument słusznie zostałby uznany za absurd. Dlaczego więc podobne ograniczenia wobec innych przewoźników mają być akceptowane w Wałbrzychu? Przystanki nie są własnością jednego przewoźnika. Są elementem infrastruktury publicznej, utrzymywanej z pieniędzy mieszkańców. Powinny służyć wszystkim uprawnionym przewoźnikom na jasnych, równych i przejrzystych zasadach. Przede wszystkim jednak powinny służyć pasażerom. Bo w tej sprawie nie chodzi o autobusy. Nie chodzi nawet o przewoźników. Chodzi o ludzi, którzy każdego dnia dojeżdżają do pracy, szkoły, lekarza czy na uczelnię. Chodzi o ich czas, wygodę i możliwość wysiadania tam, gdzie rzeczywiście tego potrzebują. Transport publiczny powinien być tworzony z myślą o mieszkańcach. Jeżeli nowe przepisy utrudniają im życie, to niezależnie od tego, jak zostaną nazwane, trudno uznać je za krok w dobrym kierunku. Jak trafnie zauważył jeden z radnych, to tak, jakby zakazać lekarzom prowadzenia prywatnych gabinetów tylko dlatego, że szpital mógłby przez to mniej zarobić. Taka logika jest absurdalna! – podkreśla Beata Żołnieruk.
Robert Radczak The post 12 przystanków dla prywatnych przewoźników first appeared on .