- Pracownicy szpitala są w panice, a dzieci w niebezpieczeństwie. Jeśli dyrekcja szpitala im. Falkiewicza zrealizuje swoje plany związane z zatrudnieniem bezwzględnej aborterka Gizeli Jagielskiej, Brochów stanie się nowym centrum aborcji w skali – alarmowali działacze fundacji Kai Godek. I zapraszali we wtorkowe popołudnie na Publiczny Różaniec za dzieci zagrożone aborcją i pikietę przeciw robieniu z Brochowa centralnego polskiego abortorium.
Okazuje się jednak, że w szpitalu nie potwierdzają planów zatrudnieniu kontrowersyjnej lekarki. Dopiero ma być ogłoszony konkurs na koordynatora oddziału ginekologiczno-położniczego.
Na kontrmanifestację zaprosił natomiast Okręg Wrocławski Partii Razem. Jak sami określili - w obronie pacjentek, pacjentów oraz personelu szpitala na Brochowie.
- Chcemy w ciszy, lecz stanowczo zaznaczyć, że teren szpitala nie może służyć do niepokojenia ani zastraszania osób szukających pomocy medycznej, naruszania ich prywatności czy wywierania presji na personel. Pacjentki i pacjenci mają prawo do poszanowania godności, prywatności i bezpiecznego dostępu do opieki zdrowotnej, a lekarki i lekarze – do wykonywania swojej pracy bez nacisków i nękania – tłumaczyli organizatorzy.
Podczas obu manifestacji nie doszło do żadnych ekscesów i wszystko odbyło się bez interwencji służ porządkowych.
Co sądzisz na ten temat?
Czytaj cały artykuł u źródła — echo24.tv (Wroclaw/Swidnica)