
Tomasz Smok Jurak
30.06.2026 07:19
Walka z czasem w gęstym szlamie
Dobiega końca opróżnianie Jeziora Pilchowickiego, związane z przygotowaniem do kompleksowego remontu ponadstuletniej, zabytkowej zapory. Prace wyceniane na ponad 93 miliony złotych wymagały obniżenia poziomu wody. Sytuacja poniżej tamy wywołała w ostatnich dniach ogromne emocje w całym regionie. Wraz z niemal całkowitym opróżnieniem jeziora odsłoniły się wieloletnie osady denne. Przez dziesięciolecia gromadziły się w nich muł oraz zanieczyszczenia niesione przez rzekę Bóbr. W ostatnich dniach, do sieci trafiły nagrania pokazujące setki ryb walczących o przetrwanie w gęstym, czarnym mule. Wędkarze z Koła PZW Grodzkie Jelenia Góra oraz aktywiści natychmiast przystąpili do ratowania zwierząt.
Na Bobrze poniżej Pilchowic doszło do katastrofy ekologicznej. Mówiliśmy o tym od lat, bardzo chcieliśmy pomóc, bo było to do przewidzenia i mogło to wyglądać zupełnie inaczej - piszą w mediach społecznościowych wędkarze z Koła PZW Grodzkie Jelenia Góra. Trudne warunki ratunkowe
Akcja prowadzona była w ekstremalnie trudnych warunkach. Utrzymująca się wysoka temperatura drastycznie przyspieszyła procesy gnilne w odsłoniętym mule, dodatkowo wywołując krytyczny deficyt tlenowy u uwięzionych zwierząt. Wolontariusze wyposażeni w wodery i podbieraki od rana wyciągali ręcznie żywe ryby, w tym wielokilogramowe okazy sumów i sandaczy. Zwierzęta po wyłowieniu trafiały do zbiorników transportowych, aby ostatecznie znaleźć się w bezpieczniejszych akwenach. Skala zjawiska okazała się porażająca, a z koryta rzeki wywożono tony śniętych ryb.
Inwestor odpowiada i tłumaczy procedury
Spółka Tauron Ekoenergia, jako zarządca obiektu i główny inwestor, odniosła się do dramatycznej sytuacji w oficjalnych komunikatach. Zapewniono, że proces od początku był zaplanowany i realizowany pod nadzorem zespołu doświadczonych przyrodników oraz instytucji państwowych, w tym Polskiego Związku Wędkarskiego, Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska i Urzędu Marszałkowskiego. Już w połowie czerwca inwestor informował, że spuszczanie wody odbywało się bardzo wolno, aby maksymalnie ułatwić rybom spłynięcie w dół rzeki, a same odłowy rozpoczęto na wyraźny sygnał ichtiologów. Spółka przygotowywała informację wyjaśniającą najtrudniejszy etap prac.
Cokolwiek napiszą internetowi hejterzy, prawda jest taka, że nie ma sposobu, aby spuszczenie wody ze zbiornika na taką skalę przeprowadzić bez strat. Śnięte ryby będą utylizowane na bieżąco - poinformowali w mediach społecznościowych przedstawiciele Tauron Polska Energia. Zarządca zapory podkreślił, że głównym celem podejmowanych działań było minimalizowanie strat w ekosystemie rzeki. Odniesiono się również bezpośrednio do krytyki płynącej ze strony osób przyglądających się akcji ratunkowej, tłumacząc drastyczne widoki obiektywnymi trudnościami oraz panującym upałem.
To całkowicie zrozumiałe, że z perspektywy postronnych obserwatorów, którzy nie mają wiedzy o wszystkich zmiennych wpływających na podejmowane decyzje, pojawiają się proste i wydawałoby się logiczne rozwiązania. Niestety w rzeczywistości to nie takie łatwe i oczywiste - czytamy w oświadczeniu spółki. Według zapowiedzi inwestora, obecny, trudny widok koryta Bobru i samego zbiornika w Pilchowicach jest stanem czasowym oraz całkowicie odwracalnym. Zarządca zapory planuje wesprzeć odbudowę ekosystemu poprzez przeprowadzenie kompleksowego procesu zarybiania po zakończeniu prac remontowych. Faktyczna skala strat w rybostanie będzie możliwa do precyzyjnego oszacowania dopiero po zakończeniu działań ratunkowych. Przedstawiciele Tauronu przypominają jednocześnie, że nadrzędnym celem modernizacji ponadstuletniego obiektu jest zapewnienie bezpieczeństwa przeciwpowodziowego mieszkańcom miejscowości położonych poniżej zapory.
PRZECZYTAJ WIĘCEJ
Napisz komentarz