
Tomasz Smok Jurak
Wczoraj, 14:45
Gejzery wody na ulicach Lubania
Deszcz padał dziś od samego rana, jednak prawdziwe problemy zaczęły się około godziny 13:00. To właśnie wtedy opady przybrały na sile. Kilkanaście minut ulewnego deszczu wystarczyło, aby pokazać, w których miejscach kanalizacja deszczowa nie nadąża z przyjmowaniem wody. Spływające masy wody doprowadziły do nagłego wzrostu ciśnienia w sieci. W efekcie na ulicach Dąbrowskiego, Zgorzeleckiej, Łużyckiej oraz na skrzyżowaniu ulic Staszica i Bankowej z pokryw studzienek zaczęły wybijać gejzery wody. Można żartować, że Lubań na moment stał się miastem fontann, ale nikomu nie było do śmiechu. Napierająca od dołu woda z ogromną siłą podnosiła i przesuwała ciężkie pokrywy studzienek, tworząc pułapki dla kierowców.
Mercedes wpadł w studzienkę
Na ulicy Dąbrowskiego, gdzie do podobnych sytuacji dochodzi regularnie, służby miejskie zareagowały szybko i zabezpieczyły niebezpieczne miejsce pachołkiem ostrzegawczym. Mniej szczęścia miała kierująca poruszająca się ulicą Łużycką. Tam napór wody otworzył kilka studzienek w ciągu drogi i w jedną z takich dziur wpadł Mercedes. Uszkodzone zostało koło, a pokrywa studzienki z chrobotem przetoczyła się pod autem dokonując kolejnych uszkodzeń.
Na miejsce zdarzenia wezwano patrol policji, którego zadaniem było sporządzenie dokumentacji niezbędnej do ubiegania się o odszkodowanie od ubezpieczyciela.
Smród i zanieczyszczona rzeka
Sama awaria infrastruktury i uszkodzone auto to tylko część problemów, z jakimi musieli mierzyć się dzisiaj mieszkańcy. Przy intensywnym opadzie doszło do wymieszania kanalizacji deszczowej z sanitarną. W efekcie na ulicy Łużyckiej oraz ulicy Staszica ze studzienek na jezdnię zaczęły wybijać fekalia. Na miejscu unosił się silny odór. Wszystkie te nieczystości spływały prosto do Siekierki, zanieczyszczając ciek wodny płynący przez Lubań.
Sytuacja zaczęła wracać do normy dopiero, gdy ulewa osłabła. Przykładowo na ulicy Kościuszki, gdzie również nagromadziły się duże ilości wody, po zmniejszeniu intensywności opadu rozlewiska zaczęły szybko znikać. Warto jednak odnotować, że w kilku punktach miasta, które dotychczas regularnie tonęły w trakcie ulew, tym razem obyło się bez podtopień. Głęboka woda nie pojawiła się na ulicy Zgorzeleckiej, a z ulicy Lwóweckiej przy parku kieszonkowym całkowicie zniknęła stała, uciążliwa dotąd kałuża.
PRZECZYTAJ WIĘCEJ
Napisz komentarz