Na autostradzie A4 w rejonie Jawora doszło do zagadkowego wypadku. Osobowe auto wypadło z trasy, ścięło znak drogowy i całkowicie spłonęło. Kiedy na miejscu pojawiły się wezwane służby, okazało się, że uczestnicy zdarzenia zapadli się pod ziemię.
Dramatyczny wypadek na autostradzie A4 w okolicach Jawora
W poniedziałek, 6 lipca, nad ranem rozegrały się niepokojące sceny. Tuż po godzinie 5:20 dyżurni służb ratowniczych w Jaworze odebrali dramatyczny sygnał o wypadku. Z relacji Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Jaworze wynika, że auto osobowe zjechało z trasy szybkiego ruchu , wjechało w znak drogowy, a następnie błyskawicznie zajęło się ogniem.
Spalony wrak na A4. Strażacy walczyli z płomieniami
Kiedy ratownicy dotarli pod wskazany adres, zastali szokujący obraz. Z oficjalnych raportów straży wynika, że sytuacja wyglądała naprawdę groźnie. Pożar był już mocno rozwinięty i zagrażał bezpieczeństwu na drodze.
Polecany artykuł:
Kierowca zbiegł z miejsca wypadku na A4 przed przyjazdem służb
W trakcie akcji gaśniczej na jaw wyszły zaskakujące fakty. Zauważono bowiem, że zarówno w spalonym aucie, jak i w promieniu kilkunastu metrów nie ma poszkodowanych . Osoby, które widziały całe zajście, przekazały strażakom kluczową informację.
Policjanci z Jawora szukają sprawcy wypadku na A4
Teraz to funkcjonariusze policji muszą rozwikłać zagadkę spalonego wozu. Śledczy sprawdzą, kto siedział za kierownicą feralnego auta i z jakiego powodu zdecydował się uciec, nie próbując nawet wzywać ratunku. Strażacy potwierdzili, że to policja z Jawora zajmuje się obecnie ustalaniem szczegółów.
Na miejscu zdarzenia pracowało wiele jednostek: dwie załogi JRG Jawor, OSP KSRG Wądroże Wielkie, OSP Granowice oraz miejscy policjanci z Jawora.
Polecany artykuł: