
Masowe śnięcie ryb, cuchnący szlam i obawy o stan całego ekosystemu Bobru – tak wygląda sytuacja po opróżnieniu Zalewu Pilchowickiego na Dolnym Śląsku. Wędkarze, którzy przez kilka dni próbowali ratować ryby, alarmują o ogromnej skali strat, a organizacje ekologiczne ostrzegają, że skutki mogą być odczuwalne nawet na odcinku około 200 kilometrów rzeki.
W związku z planowanym remontem zapory zbiornik został niemal całkowicie opróżniony. Wraz z opadającym poziomem wody do koryta Bobru przedostały się ogromne ilości osadów zalegających na dnie przez dziesięciolecia. W połączeniu z wysokimi temperaturami doprowadziło to do gwałtownego pogorszenia warunków życia organizmów wodnych.
Spontaniczną akcję ratowania ryb zorganizowali wędkarze z Koła Polskiego Związku Wędkarskiego Grodzkie Jelenia Góra wraz z innymi miłośnikami wędkarstwa z regionu. Za pomocą podbieraków odławiali żywe ryby i przenosili je do zbiorników z czystą wodą oraz specjalnych transporterów.
Akcja trwała do wtorku, 30 czerwca, przed południem. Jak relacjonowali uczestnicy, po godzinie 11 nie odnaleziono już żadnych żywych ryb w pozostałościach po zbiorniku.
– Obraz szkód jest przerażający, a zapach trudny do opisania – relacjonowali wędkarze. Według nich przeżyć zdołały jedynie nieliczne, głównie mniejsze ryby, którym udało się przedostać przez kraty sztolni obiegowej.
Mieszkańcy okolicznych miejscowości również informują o intensywnym odórze unoszącym się nad rzeką i wyrażają obawy o stan Bobru na dalszych odcinkach.
Do sytuacji odniosła się spółka TAURON Ekoenergia, która podkreśla, że przy tak dużej skali przedsięwzięcia całkowite odłowienie ryb nie było możliwe. Jak zaznaczono w oświadczeniu, dodatkowym problemem były ponadprzeciętne upały oraz ogromna ilość nagromadzonych przez lata osadów dennych. Spółka zapewnia jednocześnie, że podejmowano działania mające ograniczyć straty w ekosystemie.
Przedstawiciele środowiska wędkarskiego mają jednak odmienne zdanie. Jarosław Krempa z Koła PZW Grodzkie Jelenia Góra ocenił, że skutki katastrofy będą widoczne również poniżej zapory. Jego zdaniem praktycznie przestał istnieć nie tylko Zalew Pilchowicki, ale także żywy ekosystem Bobru na odcinku poniżej zbiornika. Podkreślił również, że wędkarze od wielu miesięcy ostrzegali przed możliwymi konsekwencjami opróżniania zalewu i deklarowali pomoc przy odłowach ryb, jednak ich propozycje miały zostać zignorowane.
Alarm podniosła także organizacja WWF Polska. Według ekologów spływ osadów oraz szczątków martwych ryb może doprowadzić do pogorszenia jakości wody nawet na około 200-kilometrowym odcinku Bobru. W połączeniu z rekordowymi upałami i niskimi stanami wód zwiększa to ryzyko kolejnych problemów środowiskowych.
Eksperci przypominają, że rzeka jest złożonym ekosystemem, a działania prowadzone w jednym miejscu mogą wywoływać skutki wiele kilometrów dalej. Ich zdaniem sytuacja na Bobrze pokazuje, jak istotne jest planowanie prac hydrotechnicznych z uwzględnieniem ochrony przyrody oraz minimalizowaniem ryzyka dla organizmów żyjących w wodzie.
opr. tom