
Czytelniczka alarmuje o niepokojącej sytuacji, do której doszło w czwartek (25 czerwca) na ul. Jana Pawła II w Bolesławcu. Według jej relacji od mieszkania do mieszkania chodziła kobieta prosząca o żywność. Jednak w całej tej sytuacji mogło chodzić o coś innego. Czytelniczka jest zdania, że proszenie się o jedzenie mogło być tylko pretekstem.
Co się dokładnie wydarzyło?
W czwartek na ul. Jana Pawła II w Bolesławcu doszło do sytuacji, która zaniepokoiła jedną z mieszkanek. Jak relacjonuje, po klatkach schodowych chodziła kobieta, która mówiła częściowo po ukraińsku i częściowo po polsku. Pukała od drzwi do drzwi, prosząc mieszkańców o produkty spożywcze (jedzenie). Według jej słów miała przyjechać z Ukrainy i uciekać przed wojną.
Czytelniczka opisuje, że nieznajoma kobieta próbowała nakłonić do pomocy również jej starszą sąsiadkę. Widząc całą sytuację, postanowiła zareagować i poinformowała nieznajomą, że jeśli nie zaprzestanie nagabywania mieszkańców, wezwie policję. Jak twierdzi, kobieta natychmiast oddaliła się z miejsca.
Po chwili mieszkanka zauważyła przez okno, że spod bloku w pośpiechu odjechały w kierunku miasta dwa busy. W jednym z pojazdów miała znajdować się wspomniana kobieta. Na tej podstawie podejrzewa, że nie była to pojedyncza osoba potrzebująca pomocy, lecz jedna z osób działających w większej grupie.
O sytuacji została powiadomiona policja
Sprawa została zgłoszona policji. Czytelniczka apeluje do mieszkańców o zachowanie czujności, nieotwieranie drzwi nieznajomym oraz ostrzeganie seniorów przed podobnymi sytuacjami. Jak podkreśla, jej starsza sąsiadka myślała, że to ktoś z mieszkańców bloku puka do jej drzwi.
Policja od lat przypomina, że osoby odwiedzające mieszkania pod różnymi pretekstami mogą próbować rozpoznawać teren i zdobywać informacje o lokatorach. Dlatego każdą podejrzaną sytuację warto zgłaszać służbom i zachować ostrożność wobec nieznajomych odwiedzających domy i mieszkania.
(zdjęcie ilustracyjne)