Ratusz wyjaśnia sprawę dotyczącą kotów, jednak część udzielonych odpowiedzi wciąż pozostaje niepełna. Wskazuje to na trwającą sytuację, w której oficjalne komunikaty nie rozwiewają wszystkich wątpliwości.
Dodaj komentarz
Zapytaliśmy, dlaczego mieszkańcy trafiają do TOZ-u
::news{"type":"see-also","item":"133682"}
W poprzednim materiale opisaliśmy rozbieżności między oficjalnymi informacjami miasta a doświadczeniami społecznych opiekunów kotów. Ratusz informował o pieniądzach zabezpieczonych na leczenie, sterylizację i karmę. Tymczasem opiekunka chorej kotki miała zostać odesłana do legnickiego Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami, które nie otrzymało miejskich pieniędzy na leczenie tych zwierząt i pokrywało rachunki z darowizn.
Zapytaliśmy urząd, które lecznice mają aktualne umowy, jakie choroby są leczone, ile kotów otrzymało pomoc oraz gdzie powinien zgłosić się mieszkaniec znajdujący chore zwierzę.
Środki z wcześniejszych umów już się skończyły
Miasto poinformowało, że umowy zawarto z gabinetem Jerzego Legienia przy ul. Wrocławskiej oraz gabinetem Jacka Filipowskiego. Jednocześnie przyznało, że środki przewidziane w tych umowach zostały już wykorzystane.
Urząd przekazał, że przygotowywane są kolejne kontrakty z tymi samymi lekarzami. Ich łączna wartość miała wynieść 50 tys. zł, w tym 30 tys. zł na sterylizację i kastrację oraz 20 tys. zł na leczenie.
Na pytanie, gdzie w tym czasie ma zgłosić się mieszkaniec znajdujący chorego kota, urząd nie podał konkretnej lecznicy, numeru telefonu ani obowiązującej procedury. Zapowiedział, że instrukcja zostanie opublikowana po podpisaniu umów.
Tego samego dnia ratusz ogłosił nowe umowy
Tego samego dnia na stronie miasta pojawił się komunikat o rozpoczęciu akcji sterylizacji i leczenia kotów wolno żyjących. Ratusz poinformował, że nowe umowy zostały już podpisane.
Zwierzęta można dostarczać do Przychodni Weterynaryjnej przy ul. Wrocławskiej 172b oraz Gabinetu Weterynaryjnego przy ul. Kościuszki 26.
Umowy mogły zostać zawarte pomiędzy przygotowaniem odpowiedzi dla redakcji a publikacją komunikatu. Faktem jest jednak, że dopiero w informacji na stronie miasta mieszkańcy otrzymali adresy placówek, zasady przyjmowania zwierząt oraz dokładniejszy zakres pomocy.
Społeczny opiekun przed zabiegiem musi podpisać oświadczenie, że opiekuje się kotem wolno żyjącym i przyjmie go na czas rekonwalescencji. Po sterylizacji lub kastracji zdrowe, dorosłe zwierzę powinno wrócić do miejsca, w którym wcześniej żyło.
Miasto podało szczegółową listę finansowanych świadczeń
W odpowiedzi przesłanej redakcji urząd napisał jedynie, że umowy obejmują „podstawową opiekę zdrowotną” , w tym zwalczanie pasożytów. Nie odpowiedział wprost, czy finansowane są również zabiegi związane z chorymi zębami, przepuklinami, infekcjami czy stanami zapalnymi.
Komunikat opublikowany na stronie ratusza był już znacznie dokładniejszy. Z miejskich pieniędzy mogą być finansowane między innymi podstawowe badania, leczenie kociego kataru i świerzbowca, pomoc przy drobnych ranach i urazach, zwalczanie pasożytów, płynoterapia oraz zakładanie i zmiana opatrunków.
Umowy obejmują także czyszczenie i szycie ran, badania kliniczne, USG, pobranie krwi, testy na FeLV, FIV i panleukopenię oraz znieczulenie potrzebne do wykonania badań lub zabiegów. W uzasadnionych przypadkach możliwa jest również eutanazja.
Wartość pomocy ustalono na 520 zł na jednego kota. W szczególnych sytuacjach kwota może zostać zwiększona po uzyskaniu zgody miasta.
Na opublikowanej liście nie wymieniono jednak wprost leczenia stomatologicznego ani operacji przepuklin. Nadal nie wiadomo więc, czy takie zabiegi mogą zostać sfinansowane po indywidualnym uzgodnieniu.
Sterylizacje policzono, leczonych kotów już nie
Każda z wcześniejszych umów miała wartość 15 tys. zł. W obu przypadkach przewidziano po 10 tys. zł na sterylizację i kastrację oraz po 5 tys. zł na leczenie.
W gabinecie Jerzego Legienia wykorzystano 14 795,02 zł i przeprowadzono zabiegi u 51 kotów. Z umowy z Jackiem Filipowskim wydano 11 237 zł, a sterylizacją lub kastracją objęto 45 zwierząt.
Łącznie wykorzystano 26 032,02 zł, a zabiegi wykonano u 96 kotów . Urząd nie podał jednak, ile pieniędzy wydano wyłącznie na leczenie. Przyznał również, że nie ma podliczonej liczby leczonych zwierząt.
Nie można więc ustalić, ilu chorym kotom rzeczywiście udzielono pomocy oraz jaka część pieniędzy została przeznaczona na leczenie, a jaka na zabiegi.
TOZ nie dostał dotacji, choć trafiali do niego mieszkańcy
Legnickie Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami nie otrzymało dotacji na leczenie kotów wolno żyjących . Według urzędu organizacja nie złożyła oferty w konkursie i tym samym nie mogła otrzymać 100 tys. zł przewidzianych na realizację zadania.
Ta odpowiedź wyjaśnia, dlaczego TOZ nie dostał pieniędzy, ale nie tłumaczy, dlaczego opiekunka chorej kotki miała zostać skierowana właśnie do tej organizacji.
Urząd stwierdził, że nie ma wiedzy o takim przypadku. Poinformował też, że nie kontroluje informacji udzielanych mieszkańcom przez współpracujących z miastem lekarzy weterynarii. Opisana sytuacja nie została więc przez ratusz zweryfikowana.
Od lutego nie wydawano karmy
Miasto informowało wcześniej, że na karmę dla kotów wolno żyjących zabezpieczono blisko 50 tys. zł. W odpowiedzi na nasze pytania przyznało jednak, że w ramach obecnego programu nie wydano dotąd żadnej karmy.
Ostatnia dystrybucja odbyła się w lutym. Społecznym opiekunom przekazano wtedy pozostałości karmy zakupionej jeszcze z pieniędzy z poprzedniego programu.
Urząd napisał, że nie wie , dlaczego część opiekunów twierdzi, że od wielu miesięcy nie otrzymuje karmy. Z odpowiedzi samego magistratu wynika jednak, że od lutego kolejnego wydawania nie było.
Nowe umowy rozwiązują bieżący problem, ale nie zamykają sprawy
Komunikat Ratusza wskazał konkretne lecznice, zakres pomocy i zasady przyjmowania zwierząt. To ważna informacja dla społecznych opiekunów kotów, którzy wcześniej nie mieli jasnej instrukcji postępowania.
Nadal jednak nie wiadomo, dlaczego mieszkańcy byli kierowani do TOZ-u, ilu kotom sfinansowano leczenie oraz dlaczego mimo zabezpieczenia pieniędzy od lutego nie wydawano karmy. Nowe umowy uruchamiają dalszą pomoc, ale nie wyjaśniają wszystkich rozbieżności opisanych w poprzednim materiale.
Co sądzisz na ten temat?
Ten artykuł to guz. Jeden klik i Stanosky robi z niego TWÓJ materiał — tekst, mem, rolkę albo kawałek. Cena w żetonach stoi na kaflu.