Brutalne pobicie młodej pary z Ukrainy we Wrocławiu wywołało ogromne poruszenie. Równie duże emocje wzbudziły jednak komentarze publikowane pod informacjami o ataku. Zamiast współczucia dla poszkodowanych pojawiły się wpisy pochwalające przemoc i obrażające ofiary. Policja przypomina, że publikowanie takich treści może wiązać się z odpowiedzialnością karną.
Atak we Wrocławiu. Zaczęło się od uwagi w kolejce
Do wstrząsającego zdarzenia doszło w niedzielę, 26 lipca, przy ul. Okulickiego we Wrocławiu. Anastazja i Maksym, młoda para z Ukrainy, stali w kolejce w sklepie. Gdy jeden z mężczyzn próbował wepchnąć się przed nich, sytuacja błyskawicznie eskalowała.
Jak dodaje mama dziewczyny w rozmowie z "Super Expressem", napastnicy zareagowali agresją, gdy usłyszeli obcy akcent.
Po wyjściu ze sklepu para została brutalnie zaatakowana.
Najpierw jeden z nich uderzył mojego chłopaka, a po minucie ja dostałam w twarz od innego. Dostałam może cztery razy
opowiadała portalowi tvn24.pl pobita dziewczyna. Ostatni cios był tak silny, że jej ucho wymagało założenia sześciu szwów. Maksym, jej partner, nie ma wątpliwości, że powodem ataku była nienawiść na tle narodowościowym.
To jest ksenofobia - stwierdził krótko w rozmowie z portalem.
Polecany artykuł:
Fala hejtu w sieci. "Dobrze, że ci łeb nie spadł!"
Gdy sprawa została opisana w mediach, w sieci rozpętała się burza. Sekcje komentarzy zalała fala nienawiści i słów poparcia dla sprawców. Zamiast współczucia dla ofiar, wiele osób jawnie cieszy się z ich krzywdy, licytując się w agresywnych wpisach. Oto przykładowe z nich:
"4x w twarz to o dwa za mało a na koniec kop w dupę"
"Dostałam cztery razy w twarz..... Dobrze, że ci banderowski pusty łeb nie spadł!!!!"
"I to o cztery razy za mało"
"Brawo, ale wracać na front"
"Społeczeństwo bierze sprawy w swoje ręce, dość banderowców w Polsce"
Skąd bierze się tak skrajna agresja? Eksperci wskazują na kilka nakładających się zjawisk. Jednym z nich jest narastające zmęczenie sytuacją związaną z wojną w Ukrainie, często podsycane przez dezinformację i narracje polityczne. Innym mechanizmem jest tzw. obwinianie ofiary, gdzie łatwiej jest zrzucić odpowiedzialność na poszkodowanych, niż przyznać, że problem przemocy na tle narodowościowym istnieje. Do tego dochodzi poczucie anonimowości w internecie, które uwalnia najgorsze instynkty i sprawia, że hejterzy czują się bezkarni.
Pochwalanie przestępstwa jest karalne. Prawnicy ostrzegają
Warto jednak pamiętać, że autorzy takich wpisów nie są w sieci anonimowi, a ich działania mogą mieć poważne konsekwencje prawne. Jak ostrzegają prawnicy, publiczne pochwalanie przestępstwa, o którym mowa w artykule 255 Kodeksu Karnego, jest zagrożone karą grzywny, ograniczenia wolności, a nawet pozbawienia wolności do roku. Z kolei nawoływanie do nienawiści na tle narodowościowym, opisane w artykule 256, może skończyć się karą do dwóch lat więzienia.
"Nienawiść wyszła z ekranów na ulice"
Na zdarzenie ostro wcześniej zareagował prezydent Wrocławia, Jacek Sutryk.
Podkreślił, że atak na jednostkę jest atakiem na całą wspólnotę. - Zwracam się do wszystkich mieszkanek i mieszkańców Wrocławia z apelem o solidarność i odpowiedzialność. Nie bądźmy obojętni wobec przemocy, mowy nienawiści i dyskryminacji - zaapelował prezydent.
Do sprawy odniósł się także autor popularnego profilu "Pan od Absurdów".
Zwrócił uwagę, że agresja wirtualna w końcu przenosi się do świata realnego.
Bloger zaapelował o zdecydowaną reakcję i organizację protestów.
Polecany artykuł:
Ten artykuł to guz. Jeden klik i Stanosky robi z niego TWÓJ materiał — tekst, mem, rolkę albo kawałek. Cena w żetonach stoi na kaflu.