Będą jednak mediacje powiatu karkonoskiego z firmą URBIT, odsuniętą od remontu drogi powiatowej Piechowice – Kowary (2780D, dawnej wojewódzkiej 366), rozpoczętego w ubiegłym roku na odcinku z Podgórzyna do Sosnówki. O mediacjach w budzącej mnóstwo emocji i kontrowersji sprawie wspominał nawet kosztowny audyt problemowej inwestycji, wartej ponad 50 mln zł, zlecony już przez nowy zarząd powiatu, ale samorząd nie sięgał po to rozwiązanie. Ostatecznie zarząd powiatu zdecydował o przystąpieniu do mediacji, o które do Prokuratorii Generalnej samodzielnie wystąpiła spółka URBIT. Rzecz w tym, że zakres planowanych rozmów okazać może się zaskakujący. Tym bardziej, że samorząd bez jakichkolwiek wcześniejszych mediacji z firmą, która czuje się pokrzywdzona w wyniku skandalicznego postępowania starostwa, już 30 czerwca ogłosił jednak nowy przetarg na remont feralnej drogi. Nie wyklucza przy tym dopuszczenia udziału w nim… URBIT-u, choć starosta karkonoski, Mirosław Górecki, zastanawia się, czy udział w procedurze wcześniejszego wykonawcy robót (usuniętego z placu budowy) będzie możliwy… Tymczasem URBIT mówi wprost, że czas oczekiwania na rozmowy z powiatem dobiegł końca i bez względu na nowe postępowanie przetargowe spółka zamierza dochodzić w sądzie potężnego odszkodowania za bezzasadne i bezprawne jej zdaniem odstąpienie samorządu od umowy zawartej na realizację inwestycji, którą rozpoczęto. I mediacje, do których powiat zdecydowała się przystąpić, niewiele mogą zmienić. A w grę wchodzą miliony złotych, które powiat będzie musiał wypłacić firmie, jeśli sąd przyzna jej rację. Wokół starostwa karkonoskiego znów robi się gorąco, choć sytuacja wydawała się uspokajać, po odwołaniu z funkcji byłego starosty Krzysztofa Wiśniewskiego.
Budzącą mnóstwo emocji, skandaliczną sprawę przerwania rozpoczętego remontu drogi powiatowej w rejonie Marczyc obszernie relacjonujemy od roku na łamach Nowin Jeleniogórskich i nj24.pl. Więcej na ten temat przeczytać można m.in. w publikacjach, do których odnośniki znajdują się poniżej.
Powiatowy koszmar drogowy
Powiat karkonoski pod lupą CBA
Krzysztof Wiśniewski odwołany z funkcji starosty karkonoskiego. Nowym starostą Mirosław Górecki
Remont drogi przerwany, starosta karkonoski chce innego wykonawcy robót
Konflikt z historią
Przypominajmy okoliczności głośnej sprawy w dużym skrócie: wyłoniony we wcześniejszym przetargu wykonawca przerwał prowadzone prace, gdy stwierdził, że grunt pod drogą jest inny, niż wykazany w projekcie a specyfikacja techniczna i dokumentacja projektowa zawierają istotne błędy, czego nie można było przewidzieć na etapie składania ofert. Zdaniem URBIT-u inwestycji nie można było właściwie zrealizować bez zmiany technologii budowy drogi. Firma zaproponowała więc zmianę sposobu wykonania robót bez zwiększania ich kosztów bądź zwiększenie budżetu inwestycji w sytuacji sięgnięcia po technologię budowy drogi, jakiej domagał się były starosta (choć taka nie została uwzględniona w objętym podpisaną umową projekcie). W efekcie starosta wydał oświadczenie o odstąpieniu od umowy z URBIT-em i usunął firmę z placu budowy, bez przeprowadzenia badań geologicznych, które mogłyby pomóc w rozstrzygnięciu sporu i rozwiązaniu problemu, jaki sparaliżował konieczny remont strategicznego szlaku komunikacyjnego pod Karkonoszami.
Przedstawiciel URBIT-u, Jacek Kostrzewa od roku przekonuje, że działania starosty karkonoskiego były nie tylko nieuzasadnione i bezprawne, ale mają swoje drugie dno. Od początku w całej sprawie chodzić bowiem miało o usunięcie spółki URBIT z placu budowy i powierzenie realizacji potężnej inwestycji innemu wykonawcy, jaki blisko współpracować miał ze starostą, ale nie wygrał przetargu. W pełnych napięć wyjaśnieniach, rozmowach i awanturach, jakie wybuchały podczas kolejnych posiedzeń rady powiatu, pojawiły się zarzuty korupcyjne i mnóstwo innych wątków związanych z oburzającym zachowaniem byłego starosty, Krzysztofa Wiśniewskiego, który ostatecznie stracił fotel starosty. Wielowymiarowa sprawa nie znalazła dotąd szczęśliwego finału i niewiele wskazuje na to, by szybko nastąpiło jej dobre zakończenie. Wszystko zmierza w stronę koniecznego rozstrzygnięcia sporu przez wymiar sprawiedliwości, w jakim kluczowe mogą być także ustalenia policji, prokuratury i Centralnego Biura Antykorupcyjnego – służb zaangażowanych w wyjaśnienie okoliczności bulwersującej sprawy. Dociekanie prawdy w spektakularnym sporze potrwać może latami, a jego stawką jest stwierdzenie potencjalnej, wielkiej nieodpowiedzialności i niegospodarności władz powiatowych i w konsekwencji przynieść ogromne koszty dla budżetu powiatowego. Potencjalne odszkodowanie dla URBIT-u wynieść może od kilku do kilkunastu mln zł (warz z odsetkami). Szacowane obecnie roszczenie firmy wyniesie bowiem najprawdopodobniej około 7 mln zł…
URBIT idzie do sądu i zawiadamia NIK
– Czujemy się oszukani przez władze powiatu, ponieważ przez wiele ostatnich miesięcy proszono nas o to, by nie rozpoczynać ścieżki sądowej i zapowiadano rozmowy na temat polubownego rozstrzygnięcia konfliktu. Widząc wolę rozmów, nie chcieliśmy narażać samorządu na niepotrzebne koszty, ale teraz zwyczajnie musimy już zadbać o nasze interesy – mówi przedstawiciel spółki URBIT, Jacek Kostrzewa. – Byliśmy przygotowani na mediacje, o których była mowa nawet w audycie, który okazał się lipny, choć kosztował majątek. Początkowo rozważaliśmy nawet możliwości szybkiego powrotu na plac budowy, pod pewnymi warunkami oczywiście, ostatecznie mieliśmy jednak propozycję zamknięcia sprawy porozumieniem, które oznaczałoby znacznie mniejsze koszty dla powiatu, niż ewentualne odszkodowania przyznane przez sąd. Długo czekaliśmy cierpliwie na rozmowy, chcieliśmy wspólnie wypracować porozumienie, ale mimo zmiany na stanowisku starosty, powiat wrócił do dawnych zwyczajów – nie odpowiada na pisma, nie chce rozmawiać i postępuje w sposób wykluczający nas z postępowania, którego jesteśmy stroną. Dlatego idziemy do sądu. Dalej też będziemy robić wszystko, co w naszej mocy, by prawda wyszła na jaw i opinia publiczna poznała prawdziwe, korupcyjne oblicze tej sprawy. Liczymy na efekty działań organów ścigania, a o tym, co dzieje się w starostwie karkonoskim, zawiadamiamy Najwyższą Izbę Kontroli. I mamy nadzieję, że także ta instytucja skontroluje urząd.
Audyt do luftu, badania wątpliwe…
Jacek Kostrzewa wyjaśnia też, skąd ogromne zastrzeżenia do pracy starostwa. Pytany o wyniki audytu, który rozwiać miał wątpliwości, łapie się za głowę:
– Zapoznaliśmy się tym dokumentem i zastanawiamy się, za co powiat zapłacił ponad 80 tys. zł?. Audyt dotyczący inwestycji za 52 mln, zrobiony przez jednego radcę prawnego! Bez zespołu inżynierów, rzeczoznawców… Mamy mnóstwo zastrzeżeń do jego treści i złożyliśmy już pismo w tej sprawie w starostwie. Starostwo oczywiście milczy.
Mnóstwo pytań dotyczy też sposobu przeprowadzenia i wyników badań gruntu pod drogą, które zlecono po audycie.
– Wyniki badań podobno są podobne do tych, jakie przeprowadzone miały być na potrzeby projektu, który zawiera mnóstwo błędów – przekonuje Jacek Kostrzewa. – Tych pierwotnych badań najprawdopodobniej wcale nie było, a te kolejne najwyraźniej mają ratować projekt, który jest źle zrobiony, i niewiele mają wspólnego z rzeczywistością. My zrobiliśmy badania geologiczne trzykrotnie, zlecając je niezależnym laboratoriom. Wszystkie dały zupełnie inne wyniki, potwierdzające naszą rację. Jakie są podstawy do kwestionowania ich rzetelności? Starostwo wynajęło tymczasem do badań tę samą firmę, co poprzednio… Dlatego idziemy do sądu i domagać będziemy się przeprowadzenia badań przez biegłych. Chcemy, by zajął się nimi Polski Instytut Geologiczny, a nie ludzie współpracujący z powiatowymi urzędnikami i firmami, które dążyły do usunięcia URBIT-u z placu budowy.
– Chcieliśmy uczestniczyć w badaniach i zwróciliśmy się w tej sprawie do starosty Góreckiego, ale nie otrzymaliśmy nawet odpowiedzi na nasze pismo. Chcieliśmy też otrzymać pobrane próbki do odrębnych badań, więc pojechaliśmy na miejsce, gdy otrzymaliśmy wiadomość, że będą robione odwierty – przypomina Jacek Kostrzewa. – I gdy pojawiliśmy się na drodze, nagle okazało się, że maszyna znów się popsuła i odwiertów nie będzie… Badania udało się przeprowadzić, gdy nas już nie było na miejscu, więc co mamy o tym myśleć? Dlaczego, oceniając sytuację, nie wzięto pod uwagę opinii eksperta, profesora Mackiewicza z Politechniki Wrocławskiej, który potwierdzał słuszność naszego postępowania w oparciu o pełną dokumentację, jaką otrzymał? O co w tym wszystkim chodzi? Dlaczego powiat nas nie pozywa w sprawie wypłaty odszkodowania, skoro uznano, że remont został przerwany z naszej winy i z tego tytułu naliczona została ewentualna kara umowna w wys około 2,5 mln zł?
Nowy przetarg, stare problemy
Starosta karkonoski Mirosław Górecki nie chce komentować zarzutów, dotyczących prób wybielania postawy starostwa i ratowania pierwotnego projektu remontu drogi z przyczyn osobistych. Otwarcie przyznaje jednak, że decyzją zarządu powiatu nie będzie już dalszych dyskusji na temat sposobu postępowania w sprawie feralnej drogi i stąd też decyzja o rozpoczęciu nowej procedury przetargowej.
– Zależy nam na jak najszybszym rozwiązaniu trudnego problemu i wznowieniu remontu. Chcieliśmy ustalić faktyczny stan tej bardzo poważnej sprawy, stąd audyt, badania geologiczne. Wiem, że będą teraz ataki pod moim adresem, za wydanie dodatkowych prawie 100 tys. złotych na audyt i badania, ale co innego można było zrobić, żeby wyjaśnić wątpliwości? – pyta Mirosław Górecki i podkreśla, że wyniki badań podobne do pierwotnych stanowią podstawę do wznowienia prac na podstawie pierwotnego projektu, bez konieczności zmian technologii…
– Dlaczego starosta Górecki wierzy akurat w te wyniki, a nie w wyniki trzech poprzednich badań? To jest pytanie, na które, mam nadzieję, pomoże odpowiedzieć CBA. Proszę sobie wyobrazić, co by było, gdyby odwierty zlecone teraz przez starostę potwierdziły wyniki wcześniejszych badań trzech innych laboratoriów… – dorzuca Jacek Kostrzewa.
Czy badania zostały wykonane prawidłowo? Jaki rzeczywiście jest grunt pod drogą i jaką technologię budowy należy zastosować, by remont dawał gwarancję możliwie najlepszej jakości wykonanych prac? Wątpliwości w tej sprawie jest całe mnóstwo i chyba szybko nie zostaną rozwiane jednoznacznymi opiniami ekspertów. Być może dopiero biegli sądowi zakończą spór warty ciężkie pieniądze…
Na razie, w związku z ogłoszonym ponownie przetargiem na remont drogi, członkowie Zarządu Powiatu Karkonoskiego wystąpili do Centralnego Biura Antykorupcyjnego o objęcie budzącego ogromne zainteresowanie przedsięwzięcia osłoną antykorupcyjną. Co zrobi CBA?
Komentując postępowanie starosty karkonoskiego, Jacek Kostrzewa dodaje, że firma URBIT, bez względu na postępowanie samorządu, samodzielnie złożyła do Prokuratorii Generalnej RP wniosek o przeprowadzenie mediacji ze starostwem. I że wcześniej z propozycją wspólnego złożenia takiego wniosku zwróciła się też do starostwa, co pozwoliłoby przyspieszyć procedurę i być może polubownie rozstrzygnąć spór. Starostwo nie wyraziło jednak zgody na takie rozwiązanie, choć z wcześniej zawartej umowy wynika, że strona, która zamierza odstąpić od umowy, zobowiązana jest do podjęcia próby mediacji. Ani poprzedni, ani obecny starosta, takiego działania jednak nie podjął, choć mogłoby to pomóc w uniknięciu potencjalnych, bardzo wysokich roszczeń odszkodowawczych.
– Odmowa udziału w mediacji wskazuje, że zarówno poprzednie, jak i obecne władze powiatu nie są zainteresowane ugodowym zakończeniem sporu i wybierają drogę postępowania sądowego. To bardzo dziwne i niezrozumiałe zachowanie, które rodzi pytania, kto faktycznie podejmuje kluczowe decyzje w starostwie i w czyim interesie leży takie postępowanie? – pyta przedstawiciel URBIT-u.
Batalia o zlecenia
Tymczasem Krajowa Izba Odwoławcza orzekała w sprawie odwołania, jakie do prezesa tej instytucji wniosło konsorcjum dwóch spółek – Jeleniogórskiego Przedsiębiorstwa Robót Drogowych z siedzibą w Sadach Dolnych oraz Przedsiębiorstwa Usługowo -Produkcyjnego i Handlowego „COM-D” z siedzibą w Jaworze, w związku z wyłonieniem w przetargu wykonawcy remontu drogi powiatowej Pławna – Wleń. Prowadzący procedurę Zarząd Dróg Powiatowych w Lwówku Śląskim na wykonawcę inwestycji wybrał bowiem spółkę URBIT J. Michalik z siedzibą w Kościelnikach Dolnych. Tymczasem konkurujące z nią na rynku firmy, tworzące wspomnie wyżej konsorcjum, domagały się wykluczenia URBIT-u z postępowania, powołując się na odstąpienie przez powiat karkonoski od umowy z URBIT-em na remont feralnej, dawnej drogi wojewódzkiej 366… Mowa o firmach, które nie wygrały przetargów na realizację tych inwestycji i zaangażowanych w sprawę.
KIO oddaliła odwołanie, obszernie uzasadniając brak podstaw do wykluczenia z postępowania przetargowego URBIT-u na mocy obowiązującego prawa. Sprawa z powiatem karkonoskim nie została bowiem zakończona i nie można powoływać się na jej rozstrzygnięcie, wskazujące na odstąpienie od umowy z winy wykonawcy robót. Powiat lwówecki podpisał już umowę z URBIT-em, który przystępuje do jej realizacji. I niejedyne to zadanie z zakresu remontu dróg publicznych, jakie realizuje w tym roku ta firma.
Kiedy feralna droga powiatowa doczeka się remontu?
Dziś trudno odpowiedzieć na to pytanie. Tym bardziej, że temperatura konfliktu, jaki rozgorzał wokół tego przedsięwzięcia znów rośnie, a procedury związane z ogłoszonym, nowym przetargiem na remont drogi już przeciągają się w czasie. Nie ma też pewności, że zakończą się sukcesem, ponieważ nowe okoliczności sprawy mogą doprowadzić nawet do odwołania przetargu. Ogłaszając przetarg powiat początkowo założył, że oferty będzie można składać w nim do końca lipca. Termin ten już został wydłużony do końca sierpnia. Przede wszystkim ze względu na skargę złożoną do Krajowej Izby Odwoławczej, a rozprawę w tej sprawie KIO wyznaczyła na 17 sierpnia. Inna sprawa to… 219 pytań do przetargu zgłoszonych przez kilku potencjalnych oferentów, na jakie teraz odpowiedzieć musi powiat.
Na część pytań starostwo już odpowiedziało, nad kolejnymi szybko pochylić muszą się specjaliści, tymczasem URBIT, który bacznie przygląda się sprawie, czekając na rozstrzygnięcia proceduralne, decyzję KIO i mediacje w Prokuratorii Generalnej, wytacza kolejne armaty i stawia pod znakiem zapytania projekt remontu drogi, nieustannie kwestionując jego rzetelność i wskazując na brak możliwości jego realizacji zgodnie z prawem.
Reprezentujący URBIT Jacek Kostrzewa stawia mnóstwo konkretnych pytań dotyczących zakresu prac i związanych z nimi także procedur formalnych. Wskazuje na poważne błędy w dokumentacji przetargowej i głośno zastanawia się czy planowane roboty można jeszcze nazwać remontem, czy należy już uznać za przebudowę drogi. Bo ten drugi status inwestycji wymaga mnóstwo dodatkowych dokumentów, uzgodnień i pozwoleń, jakich póki co nie ma…
Starosta karkonoski, Mirosław Górecki wsłuchuje się w te zarzuty, zapewnia, że na wszystkie zadawane w postępowaniu przetargowym pytania zostaną udzielone odpowiedzi i przekonuje, że nieustannie mamy do czynienia z remontem a nie przebudową drogi. Przyznaje przy tym, że rzeczywiście trudno dziś przewidzieć, kiedy dokładnie realizacja inwestycji może zostać wznowiona. Jest jednak przekonany, że wciąż możliwe jest rozpoczęcie robót jeszcze w tym roku. Biorąc pod uwagę wszystkie okoliczności sprawy i układ kalendarza, można poważnie zastanawiać się skąd ten optymizm. Bardzo możliwe, że mam on charakter służbowy, bo w grę wchodzi również utrzymanie harmonogramu realizacji inwestycji także ze względu na warunki jej finansowania z środków rządowych i samorządu Dolnego Śląska.
Jeśli ogłoszony przetarg zostanie rozstrzygnięty, a to nie jest pewne, trzeba będzie podpisać umowę i przygotować rozpoczęcie prac. Biorąc pod uwagę procedury formalne, zakres czynności i czas niezbędny do ich realizacji, robotników na drodze nie należy spodziewać się w ciągu najbliższych miesięcy. Tymczasem stan łatanej doraźnie drogi, o kluczowym znaczeniu dla ruchu pod Karkonoszami, woła o pomstę do nieba, a realizacja poważnej inwestycji, o wartości blisko 60 mln zł, stoi pod znakiem zapytania.
Kolejne badania i zaskakujące mediacje…
Sytuacja jest bardzo dynamiczna i niemal każdy dzień przynosi w tej sprawie coś nowego. Sporo zmieniło się na przestrzeni ostatnich dwóch tygodni, kiedy aktualny stan sprawy przedstawialiśmy na łamach ostatniego wydania Nowin Jeleniogórskich.
Starostwo powiatowe, mimo wcześniejszego oporu, ostatecznie wyraziło zgodę na kolejne badania geologiczne na obszarze remontowanej drogi, które przeprowadzone mają zostać na zlecenie firmy URBIT przez niezależną instytucję państwową (Państwowy Instytut Geologiczny). Wyniki badań w zestawieniu z wcześniejszymi analizami mogą mieć kluczowe znaczenie dla wyjaśnienia przyczyn i obrazu oraz przyszłości sporu URBIT-u z powiatem karkonoskim.
Nie wiadomo też, co przynieść mogą mediacje w Prokuratorii Generalnej, na które ostatecznie zdecydował się w ubiegłym tygodniu zarząd powiatu karkonoskiego. Tym bardzie, że starosta Górecki podkreśla, że rozmowy dotyczyć mają wyłącznie sprawy pond 2,5 mln zł kary naliczonej firmie na skutek odstąpienia przez powiat od umowy z URBIT-em, które uznaje za skuteczne.
Pytany o tę zaskakującą sytuację Jacek Kostrzewa z niedowierzaniem kręci głową:
– To kolejny absurd. Przecież istotą sprawy jest to, że odstąpienie od umowy nie było skuteczne i działania starostwa w tym zakresie prowadzone były niezgodnie z umową oraz z naruszeniem prawa. Na pewno nie pozwolimy tego zamieść pod dywan. Będziemy walczyć o wyjaśnienie wszystkich okoliczności, pokazanie prawdziwych przyczyn skandalicznego postępowania urzędników oraz przywrócenie dobrego imienia naszej firmie, która nie ponosi winy za to, co się wydarzyło i jakie są teraz tego konsekwencje – podkreśla przedstawiciel URBIT-u.
O sprawie obszernie piszemy także na łamach aktualnego wydania Nowin Jeleniogórskich (Nr 9/2026) oraz wrócimy do niej w najbliższym wydaniu naszego czasopisma z 5 sierpnia 2026 r.
W najnowszym wydaniu Nowin Jeleniogórskich Nr 9/2026
W Nowinach Jeleniogórskich Nr 7/2026
W Nowinach Jeleniogórskich Nr 3/2025
Artykuł Powiatowy cyrk drogowy rozkręca się na nowo. Temperatura sporu rośnie pochodzi z serwisu Nowiny Jeleniogórskie .
Czytaj cały artykuł u źródła — Nowiny Jeleniogórskie (nj24.pl)
Ten artykuł to guz. Jeden klik i Stanosky robi z niego TWÓJ materiał — tekst, mem, rolkę albo kawałek. Cena w żetonach stoi na kaflu.