Sąd zadecydował o najbliższej przyszłości 45-letniego Adama C., który brał udział w napaści na obywateli Ukrainy. Zgodnie z orzeczeniem wrocławskiego sądu, podejrzany spędzi w tymczasowym areszcie najbliższe trzy miesiące. Do agresywnego incydentu doszło 26 lipca.
Zarzuty i areszt dla napastników we Wrocławiu
Sąd we Wrocławiu przychylił się w środę do wniosku śledczych i orzekł o zastosowaniu trzymiesięcznego aresztu wobec 45-letniego Adama C. Środek zapobiegawczy ma bezpośredni związek z podejrzeniem o współudział w agresywnej napaści na dwoje młodych Ukraińców , która miała miejsce w niedzielę, 26 lipca. W ramach prowadzonego postępowania zarzuty usłyszało łącznie dwóch mężczyzn.
Rzecznik Prokuratury Okręgowej we Wrocławiu Jakub Dłubacz zakomunikował, że wyznaczony do tej sprawy prokurator „ogłosił podejrzanym zarzuty dotyczące m.in. pobicia i stosowania przemocy z powodu przynależności narodowej, jednocześnie kwalifikując ten czyn jako występek o charakterze chuligańskim”.
Z prokuratorskiego komunikatu wynika również, że 45-latek już wcześniej odpowiadał za podobne czyny. Zatrzymani konsekwentnie nie przyznają się do winy, jednak Tomasz M. złożył szczegółowe wyjaśnienia, podczas gdy Adam C. odmówił jakiejkolwiek współpracy podczas przesłuchania . Śledczy domagali się izolacji dla obu sprawców z uwagi na ryzyko matactwa. Tomaszowi M. grozi maksymalnie 5 lat pozbawienia wolności, natomiast Adam C., ze względu na warunki recydywy, może spędzić w zakładzie karnym nawet 7 lat i 6 miesięcy.
Brutalny atak rozpoczął się od sprzeczki w sklepie
Do napaści doszło w niedzielę, 26 lipca, w pobliżu pętli autobusowej przy ul. Okulickiego we Wrocławiu. Anastazja i Maksym, młoda para z Ukrainy, robili zakupy w jednym ze sklepów. Konflikt miał rozpocząć się od sytuacji przy kasie, gdy jeden z mężczyzn próbował ominąć kolejkę.
W rozmowie z tvn24.pl Anastazja opisała, jak wyglądały pierwsze chwile zdarzenia.
Tego dnia planowaliśmy pójść tylko do sklepu na zakupy i wrócić do domu, ale okazało się znacznie gorzej. W kolejce wtrącił się pan. Stał z tyłu, potem ominął mnie w kolejce. Położyłam na kasie swoje zakupy i pani skasowała najpierw mnie, a później jego. Powiedziałam mu, że tak się nie robi i że jest kolejka. Później jego kolega zaczął mnie wyzywać, a na ulicy się wszystko zaczęło
opowiadała tvn24.pl
Według relacji kobiety obraźliwe słowa miały dotyczyć jej ukraińskiego pochodzenia. Podobną wersję wydarzeń przedstawiła również jej matka.
Po wyjściu ze sklepu para kierowała się w stronę samochodu. Wtedy - jak relacjonują poszkodowani - doszło do fizycznego ataku.
Najpierw jeden z nich uderzył mojego chłopaka, a po minucie ja dostałam w twarz od innego. Dostałam może cztery razy, ostatni raz jak mój chłopak leżał już na ziemi i próbowałam go podnieść, bo trzy osoby dalej go biły
mówiła poszkodowana kobieta w rozmowie z tvn24.pl
Anastazja odniosła obrażenia wymagające szycia ucha. Ranny został także jej partner Maksym.
Polecany artykuł:
Ten artykuł to guz. Jeden klik i Stanosky robi z niego TWÓJ materiał — tekst, mem, rolkę albo kawałek. Cena w żetonach stoi na kaflu.