
Kasjan Owsianko — Przez centrum Warszawy przeszedł protest handlarzy z polskich targowisk. Sprzedawcy sprzeciwiają się objęciu branży odzieżowej systemem monitoringu SENT. Do manifestacji dołączyli nawet kupcy z Bułgarii, którzy od lat działają na terenie Polski.
Przez centrum Warszawy przeszedł protest handlarzy z polskich targowisk. Sprzedawcy sprzeciwiają się objęciu branży odzieżowej systemem monitoringu SENT. Do manifestacji dołączyli nawet kupcy z Bułgarii, którzy od lat działają na terenie Polski.

Manifestacja przedsiębiorców przeciwko systemowi SENT, 13 bm. przed Ministerstwem Finansów w Warszawie. Przedstawiciele branży odzieżowej oraz obuwniczej sprzeciwiają się przepisom, które przewidują kary w wysokości co najmniej 20 000 zł za błędy formalne w raportowaniu transportu towarów. Regulacje te dotyczą około 120 tysięcy firm, w tym mikroprzedsiębiorstw prowadzących handel na targowiskach oraz w butikach (fot. Szymon Pulcyn / PAP)
Wielki protest handlarzy odzieżą w Warszawie. Kupcy z Polski i Bułgarii sprzeciwiają się systemowi SENT.
System SENT monitoruje transporty tekstyliów od 17 marca 2026 r. Każdy przewóz wymaga zgłoszenia GPS i ważenia towaru.
Handlarze alarmują o ryzyku upadku małych firm. Nowe przepisy faworyzują wielkie sieci handlowe i galerie.
W środę przez centrum Warszawy przeszedł pochód setek sprzedawców i producentów odzieży. Protestujący domagają się zniesienia elektronicznego monitoringu transportu tekstyliów, który ich zdaniem doprowadzi do upadku handlu bazarowego. Do polskich przedsiębiorców dołączyli kupcy z Bułgarii, od lat prowadzący działalność na rodzimych targowiskach.
Spór dotyczy systemu SENT, który od 17 marca objął przewóz odzieży i obuwia. Dotychczas rozwiązanie to służyło do walki z nielegalnym obrotem paliwami czy zbożem. Ministerstwo Finansów argumentuje, że monitoring ma ograniczyć oszustwa podatkowe przy imporcie z Azji. Przedsiębiorcy podkreślają jednak, że rygorystyczne przepisy uderzyły w małe, legalne firmy.
– Tysiące ludzi uczciwie pracują, mamy swoich klientów, a nagle wprowadza się regulacje, jakbyśmy byli podejrzanymi. Ja nie oszukuję. Ja haruję na podatki i ZUS – usłyszała Wirtualna Polska od jednej z protestujących, która od ponad 20 lat handluje odzieżą. Kobieta dwa razy w miesiącu zaopatruje się u polskich producentów w Łodzi. Każdy taki transport wymagał dotąd zgłoszenia, ważenia towaru i udostępniania sygnału GPS.
[

Czy koalicja przetrwa do końca kadencji? Polacy zabrali głos](/news/sondaz-czy-rzad-koalicji-15-pazdziernika-przetrwa-wyniki-sw-research)
[

Prokuratura bada sprawę gróźb wobec Łukasza Litewki](/news/smierc-lukasza-litewki-prokuratura-bada-sprawe-grozb-wobec-posla)
[

Nawrocki rozmawiał z Zełenskim. Padła deklaracja](/news/wsparcie-dla-ukrainy-nawrocki-rozmawial-z-zelenskim)
W tłumie protestujących wyróżniała się grupa Bułgarów, którzy na co dzień sprzedają towary na bazarach w Radomiu, Tarnowie czy Dębicy. – Dwadzieścia lat temu przyjechałem do Polski i to był dla mnie kraj marzeń. Nauczyłem się języka, założyłem rodzinę. A teraz wykończą nas przepisami – tłumaczył portalowi jeden z handlarzy.
Przedsiębiorcy obawiają się, że biurokracja wyeliminuje ich z rynku na rzecz wielkich sieci handlowych. Jak zauważyła kolejna z protestujących, bazary są często jedynym miejscem, gdzie można kupić produkty od lokalnych szwalni. – Sieciom handlowym i galeriom nie zależy na promowaniu polskiego produktu. Będzie tylko chłam z importu – ostrzegła.
Już wcześniej pod naciskiem demonstracji resort finansów ogłosił 12 maja częściowe ustępstwa. Z obowiązku SENT zostaną wyłączone transporty na targowiska, o ile nie przekroczą 500 kg odzieży lub 700 par butów. Dla handlarzy to za mało.
Wybierz formę na pasku. Stanosky otwiera się z boku, pokazuje cenę i robi z tego TWÓJ materiał — tekst, mem, rolkę albo kawałek.