
Kryzys na Bliskim Wschodzie to dla Korei Południowej szansa, żeby mocniej wejść w odnawialne źródła energii. Brzmi przewrotnie, ale ma sens. Słuchajcie, to jest tak: Iran grzeje, ceny ropy idą w górę, a Koreańczycy myślą "okej, to my teraz
Kryzys na Bliskim Wschodzie to dla Korei Południowej szansa, żeby mocniej wejść w odnawialne źródła energii. Brzmi przewrotnie, ale ma sens.
Słuchajcie, to jest tak: Iran grzeje, ceny ropy idą w górę, a Koreańczycy myślą "okej, to my teraz w solar i wiatraki na maxa". I dobrze! Koniec końców to my, konsumenci, na tym skorzystamy. No i planeta też. Konkretny przykład? Wioska Guyang-ri. 70 domów, farma solarna i co? I darmowe obiady dla wszystkich! Powiedzmy sobie szczerze, to jest sprytne. Energia ze słońca, kasa płynie, ludzie się integrują. Idealny PR i realny zysk.
Pomyślcie o tym. Polityczna presja plus realne pieniądze to mieszanka wybuchowa. Koreańczycy to wiedzą i wykorzystują. Czy to oznacza, że konflikt na Bliskim Wschodzie jest dla nich błogosławieństwem? No, może nie dosłownie, ale na pewno nie zamierzają przespać tej okazji. I powiem wam, serio, podoba mi się to pragmatyczne podejście. Zero sentymentów, czysty biznes. A my się tu zastanawiamy nad węglem...
Na podst. materiałów źródłowych
Ten artykuł to guz. Jeden klik i Stanosky robi z niego TWÓJ materiał — tekst, mem, rolkę albo kawałek. Cena w żetonach stoi na kaflu.