
Powtórny proces, któremu przewodniczy sędzia Marcin Zieliński, jest jawny. Poprzednie postępowanie przed sądem toczyło się z wyłączeniem jawności.
Prok. Sławomir Niśkiewicz z Wydziału Zamiejscowego Prokuratury Krajowej w Szczecinie, która nadzorowała śledztwo, odczytał zarzuty z aktu oskarżenia.
Na byłym burmistrzu Barwic Zenonie Maksalonie i szczecineckim staroście Krzysztofie Lisie (obaj zezwolili na publikację danych osobowych i wizerunku) ciążą zarzuty niedopełnienia obowiązku z racji pełnionych funkcji publicznych.
Zgodnie z aktem oskarżenia Maksalon od 1 stycznia 2002 r. do 20 listopada 2018 r., mając wiedzę o składanych nierzetelnych deklaracjach rocznych przez firmę zajmującą się wydobyciem torfu w Nowym Chwalimiu, nie przeprowadził kontroli i nie podjął stosownych decyzji o wysokości należnego podatku od nieruchomości. Gmina straciła przez wskazane lata łącznie ponad 22,7 mln zł. Starosta Lis, według śledczych, od 2 marca 2000 r. do 24 stycznia 2020 r. nie podjął działań zmierzających do zawarcia umowy dzierżawy z firmą. Skutkiem było bezumowne wykorzystanie przez firmę wskazanych w akcie oskarżenia działek na cele prowadzonej działalności gospodarczej i brak zapłaty 2,5 mln zł za dzierżawę gruntu. Spowodowane zostały także szkody w majątku Skarbu Państwa i powiatu szczecineckiego w kwotach 1,8 mln zł i ponad 628 tys. zł. Na sali sądowej obaj oskarżeni nie przyznali się do zarzucanych im czynów.
75-letni Maksalon skorzystał z prawa do odmowy składania wyjaśnień i odpowiedzi na pytania.
Sędzia Zieliński odczytał te składane przez Maksalona na etapie śledztwa i wcześniejszego postępowania sądowego. Twierdził w nich, że deklaracje podatkowe składane przez firmę sprawdzane były przez skarbnika, który już nie żyje – zmarł w lipcu 2018 r. Wskazał, że wysokość podatku od nieruchomości określona była w zawartym przez poprzedniego burmistrza z firmą porozumieniu z 1995 r. Głównym parametrem była ilość pozyskanego torfu. Maksalon wyjaśnił, że firma nigdy nie przekroczyła tej ustalonej.
Sędziowie ze Szczecinka chcą wyłączenia ich z orzekania w sprawie byłego burmistrza
Sędziowie i asesor Sądu Rejonowego w Szczecinku chcą wyłączenia ich z orzekania w sprawie byłego burmistrza i jego rzecznika oskarżonych m.in. o przekroczenie uprawnień. W poniedziałek Sąd Okręgowy w ...
Wskazywał, że Regionalna Izba Obrachunkowa dwa razy sprawdzała kwoty pobieranych podatków. Nie zakwestionowała ich. Nie pamiętał, by umarzał spółce podatki. Nie odbył szkolenia z prawa podatkowego, nie kończył też żadnych studiów podyplomowych dotyczących sprawowanej funkcji. Podkreślił, że kierunkowe szkolenia przechodzili pracownicy zajmujący się rozliczaniem podatków. Zaznaczył, że w jego działaniu jako burmistrza nie było złej woli.
Starosta Lis odczytał 23-stronicowe oświadczenie, które na piśmie podczas rozprawy przekazał do akt sprawy. Stwierdził w nim, że zarzuty wobec niego są bezpodstawne, że obejmując urząd starosty szczecineckiego i przez kolejne lata, nie miał pojęcia o tej sprawie.
– Nie sposób, aby starosta, będąc jednocześnie przewodniczącym zarządu, mógł jednocześnie wypełniać wszystkie zadania z zakresu postępowań administracyjnych osobiście – wskazywał w oświadczeniu oskarżony. Zaznaczył, że są dyrektorzy wydziałów i pracownicy, którzy mają określone kompetencje i którym udzielane są pełnomocnictwa. Na ich podstawie, w tym pełnomocnictw udzielanych notarialnie, wydawane są różne decyzje, postanowienia i umowy w imieniu starosty, z jego upoważnienia. Tak było i w tym przypadku.
Podkreślił, że zadania z zakresu zarządzania mieniem Skarbu Państwa są „ niszowe wśród zadań starosty ”, dlatego tym zajmowali się wicestarosta i pracownicy Wydziału Geodezji, Kartografii i Gospodarki Nieruchomościami na podstawie pełnomocnictw notarialnych. W 70 proc. spraw akty notarialne podpisywali upoważnieni geodeci powiatowi. Wskazał konkretne nazwiska.
– 262 osobom udzieliłem pełnomocnictwa do działania w moim imieniu przez czas sprawowania funkcji starosty – zaznaczył w oświadczeniu 68-letni Lis. Dodał, że bez nich doszłoby do paraliżu urzędu. Poinformował, że ostatecznie, gdy po latach dowiedział się o sprawie kopalni torfu, zaangażował się w jej wyjaśnienie, doprowadził do odzyskania części kwoty za rok bezumownego korzystania z nieruchomości i do zawarcia umowy na dzierżawę w 2020 r.
– Przez 26 lat pełnienia funkcji starosty wykonywałem swoje obowiązki najlepiej, jak umiałem – podkreślił w oświadczeniu Lis. Odpowiadając na pytania prokuratora, poinformował, że w czasie uzyskiwania koncesji na wydobycie torfu przez firmę nie miał wiedzy co do jej działalności na działkach Skarbu Państwa i zaznaczył, że jego niewiedza dotyczyła wszystkich takich nieruchomości na terenie powiatu szczecineckiego. Nie miał świadomości, że firma eksploruje grunty bez umowy.
We wtorek zeznawali pierwsi świadkowie. Na środę i czwartek sąd wyznaczył kolejne terminy rozpraw.
29 lipca 2025 r. Sąd Rejonowy w Szczecinku po kilkumiesięcznym procesie skazał nieprawomocnie Zenona Maksalona (był burmistrzem Barwic w latach 1998-2018) na karę roku pozbawienia wolności, a starostę szczecineckiego Krzysztofa Lisa na pół roku więzienia. Ten wyrok 21 stycznia 2026 r. uchylił Sąd Okręgowy w Koszalinie i przekazał do ponownego rozpoznania. W ocenie sądu należało przesłuchać na rozprawie wszystkich świadków zawnioskowanych przez obrońców oskarżonych. Sąd I instancji tego nie zrobił. Odczytał na rozprawie jedynie ich zeznania z postępowania przygotowawczego.
Oskarżonym grozi do trzech lat więzienia.
(PAP)
Źródło: Szczecinek Nasze Miasto