RAK
    Srebrne monety zbiera dla córki. Wójt Mariusz Woźn...

    Srebrne monety zbiera dla córki. Wójt Mariusz Woźn...

    1612 odsłon
    Srebrne monety zbiera dla córki. Wójt Mariusz Woźn...

    Dodaj komentarz

    Był bramkarzem, grał w warcaby i ping-ponga – z sukcesami. Lubi czytać i ceni sobie, kiedy książka zawiera wiedzę naukową. Nie przepada za baśniami i fantastyką. Jest fanem hip-hopu. Niektóre z tych pasji nieco osłabły za sprawą zawodowych i rodzinnych obowiązków, jednak ostatniemu hobby poświęca coraz więcej uwagi. Pszczoła Maltańska, Maltański Bawół i Saga Bodvar to monety, które ma w swojej kolekcji i które planuje kiedyś… przekazać córce Weronice. Niezmienną pasją od kilku lat okazuje się… praca.

    Książki

    Od najmłodszych lat pasją Mariusza Woźniaka są książki.

    – Zbierałem bardzo dużo książek o tematyce przede wszystkim historycznej, politologicznej, psychologicznej, filozoficznej, czyli interesowała mnie szeroko rozumiana humanistyka. W zasadzie mam cały pokój książek. Nie wiem, ile ich jest, musiałbym policzyć. Nie wszystkie przeczytane. Ze względu na sprawy zawodowe i rodzinne, pozostaje mi mało czasu na czytanie – przyznaje. Na tej pasji Mariusza Woźniaka zyskała lokalna książnica. – Troszeczkę teraz przez pryzmat pracy w bibliotece i właśnie tych zainteresowań staram się też podpowiadać naszej lokalnej bibliotece co do zakresu księgozbioru, jaki tutaj u nas powinien być. I cieszę się, że jest to pozytywnie odbierane. Nie lubię jednocześnie książek, które nie zawierają w sobie jakiejś wiedzy naukowej. Dlatego też nie lubię jakichś baśni, nie lubię fantastyki, nie lubię takich książek, bo ktoś coś miał na myśli i sobie napisał, po prostu takich odrealnionych – mówi. Sport

    Kolejną pasją wójta Mariusza Woźniaka jest sport.

    – Byłem bramkarzem bardzo długo, przez całą szkołę podstawową i później w gimnazjum stałem na bramce. Mój ulubiony numer to był zawsze 21. Dobrze sobie radziłem, jeśli chodzi o bronienie bramki, mimo że jestem średniego wzrostu. Plus był taki, że byłem lekki, więc dawałem radę – opowiada Mariusz Woźniak. Nie obyło się oczywiście bez kilku kontuzji. – Takich medycznych przypadków trochę było. Teraz już nie gram, bardziej kibicuję naszemu lokalnemu klubowi. Szczerze mówiąc nie mam na to czasu, natomiast myślę, że w końcu go znajdę i z chłopakami tutaj też zagram jakiś mecz – stwierdza. Jak mówi, z przyjemnością i w miarę możliwości ogląda Mistrzostwa Świata w Piłce Nożnej.

    Interesował się warcabami i w szkole podstawowej i gimnazjum miał sporo osiągnięć.

    – Zazwyczaj byłem pierwszy albo co najmniej w pierwszej trójce. Teraz czasem z córką gram, ale jeszcze jest za mała na to, żeby dobrze poznać reguły tej gry, bo w grudniu skończy dopiero 6 lat – mówi Mariusz Woźniak. Z pasją oddawał się także tenisowi stołowemu. – Tu też zawsze miałem osiągnięcia. Raz w roku jechałem do Witkowa na zawody dla samorządowców i zawsze wyjeżdżałem z medalem. Natomiast teraz już przez ostatnie dwa sezony w nich nie uczestniczyłem. Chciałbym, żeby w przyszłości tu na terenie gminy Grodziec utworzyć sekcję tenisa stołowego. Wiem, że miłośników tenisa stołowego, szczególnie w porze jesienno-zimowej, jest u nas sporo. Moglibyśmy taką sekcję powołać – dodaje. Podróże

    Coraz częściej Mariusz Woźniak stawia na podróże.

    – Wcześniej nie wyjeżdżałem zbyt często, natomiast teraz – przede wszystkim za namową żony – zmieniamy to. Chcemy, żeby nasze dziecko się w tym zakresie rozwijało, patrzyło na świat z różnych perspektyw. Co roku wyjeżdżamy nad morze, na razie w kraju. Natomiast w tym roku pierwszy raz zabieramy córkę w góry, więc zobaczymy jak to będzie. Jeśli chodzi o podróże, dla mnie każdy kierunek jest dobry. I tutaj pilotem jest moja żona – opowiada.

    Kolekcja monet

    Kolejna pasja Mariusza Woźniaka wiąże się z przynależnością do zamkniętej europejskiej grupy kolekcjonerów „Rekin Srebra Pro”.

    – Od kilku lat, tak około pięciu, interesuję się rynkiem metali szlachetnych. Zbieram monety kolekcjonerskie. Jestem zarejestrowany na takiej dedykowanej grupie, która działa na terenie całej Europy. Na dzień dzisiejszy ma ona około 150 członków. Wymieniamy się doświadczeniami i monetami, i czasami robimy zbiorowe zakupy w Holandii czy w Belgii. Teraz będzie wydana taka dedykowana moneta dla całej grupy w bardzo małym nakładzie. Być może do końca tego kwartału będzie gotowa – mówi. Mariusz Woźniak pokazuje dwuuncjowe srebrne monety z wizerunkiem Karola III, króla Wielkiej Brytanii.

    – Rynek metali szlachetnych jest u nas raczej takim rynkiem niepopularnym, dość wewnętrznym. Generalnie taką monetę można teraz najbliżej nabyć w Kaliszu bądź Poznaniu. Niektórych monet się w ogóle nie da tutaj u nas lokalnie kupić. Ten mój zbiór ma pewną wartość finansową. Na przykład te dwie monety zostały kupione za około 1.500 zł, ale kwota jaką trzeba zapłacić, zależy od ceny srebra na rynku – mówi. Kolejną monetą, którą oglądamy, jest Maltańska Pszczoła, moneta dwuuncjowa, srebrna, pozłacana, z certyfikatem, w specjalnym pudełku, na całym świecie jest ich 500. – Dzisiaj wartość rynkowa takiej monety dochodzi nawet do 15 tysięcy złotych. Mam klienta za 12 tysięcy – mówi Mariusz Woźniak. Z tej serii wydany rok później został Maltański Bawół. Też w ograniczonej ilości 500 sztuk. – Są też monety pośrednie. Na przykład to jest teraz nowość z 2026 roku, tak zwany Lew Jaskiniowy za około 2.000 zł. Też z certyfikatem – opowiada Mariusz Woźniak. Jak mówi, monety przechowywane są w specjalnych kapslach. Muszą mieć odpowiednie opakowanie ze względu na warunki atmosferyczne. – Srebro potrafi śniedzieć i pojawiają się takie białe plamy. Wtedy trzeba dać je do czyszczenia i tracą na wartości – wyjaśnia. Ostatnim zakupem jest moneta większa, trzyuncjowa Saga Bodvar.

    – To jest moneta, której cały walor dopiero widzimy w ultrafiolecie. Ona świeci w nocy. Jest pomalowana taką specjalną farbą. I to jest też pierwsza seria. Każda z tych monet, które oglądamy, jest z pierwszej serii. Pierwsze serie mają największy walor numizmatyczny i finansowy. I z każdą monetą wiąże się jakaś głębsza historia, czy to kraju, czy jakiej opowieści. Coraz bardziej się w to zbieranie wkręcam. I ta kolekcja rośnie, a moim marzeniem jest, by ją zostawić kiedyś córce – dodaje Mariusz Woźniak. Muzyka

    Jest fanem hip-hopu.

    – Mam w domu dużo płyt z polskim hip-hopem. Ale też płyt winylowych. Już ich nie zbieram, ale mam kilka wartościowych, nawet 20-letnich albo i starszych. Moim ulubionym raperem jest Leszek Kaźmierczak, czyli Eldo z zespołu Grammatik. Ostatnio byłem nawet na koncercie i po raz pierwszy na żywo mogłem z Leszkiem porozmawiać – wspomina wydarzenie. Praca

    Jest jeszcze jedna pasja, która pochłania Mariusza Woźniaka.

    – Praca, którą wykonuję, też jest moją pasją. Ja to lubię, ja się w tym dobrze czuję. I nie chodzi o to, że muszę być wójtem. Po prostu lubię sprawy samorządowe. Generalnie mam naturę społecznika. Nawet jak mi ktoś szkodzi, ja nie oddaję z nawiązką. Lubię ludziom pomagać, cieszę się z tego, że mogę zrobić coś dobrego, pozytywnego. Minus jest taki, że czasem jest to kosztem rodziny – mówi Mariusz Woźniak, wójt gminy Grodziec. Co sądzisz na ten temat?


    Źródło: Przegląd Koniński

    Co o tym sądzisz?

    Artykuł sponsorowanyAD
    SamsungGalaxy AI - nowa era