
Nie zdążyłem na pociąg do domu po 62. posiedzeniu Sejmu. Nie dlatego, że obrady były wyjątkowo ważne, przełomowe albo pełne merytorycznych dyskusji. Powód był znacznie mniej budujący: przeciągające się głosowania, które zakończyły kolejny dzień politycznych przepychanek.
Jadę więc następnym pociągiem, niestety na stojąco. O miejscówce kupowanej w ostatniej chwili można tylko pomarzyć. Jest w tym jednak także dobra wiadomość. Coraz więcej ludzi wybiera kolej zamiast samochodu. Oszczędzają pieniądze, czas i nerwy, a przy okazji pokazują, że transport publiczny może być naprawdę dobrą alternatywą.
Niestety, tego samego nie można powiedzieć o poziomie sejmowej debaty. Od dawna pozostawia ona wiele do życzenia, ale tym razem posłowie opozycji, z Januszem Kowalskim na czele, przeszli samych siebie. Premier Donald Tusk był przywoływany wielokrotnie i najczęściej w niewybredny sposób. Wiadomo: wina Tuska.
Słuchając niektórych wystąpień można było odnieść wrażenie, że premier odpowiada za wszystkie problemy Polski, a być może również za wszystkie nieszczęścia świata. Gdyby pójść tym tropem jeszcze dalej, należałoby uznać, że odpowiada także za to, że uciekł mi pociąg.
Najwięcej emocji wywołały wybory Rzecznika Praw Obywatelskich oraz Prezesa Instytutu Pamięci Narodowej. Szczególne pytania budzi wynik głosowania dotyczącego IPN. Przy poparciu posłów PSL i Polski 2050, Sejm wybrał na prezesa Instytutu Karola Szpytmę, dotychczasowego pierwszego zastępcę i bliskiego współpracownika Karola Nawrockiego.
To wybór, obok którego trudno przejść obojętnie. Nie da się przecież całkowicie oddzielić nowego prezesa od tego, co działo się w Instytucie w ostatnich latach. Przeciwko kandydaturze Karola Szpytmy zaprotestowały setki obecnych i byłych pracowników oraz współpracowników IPN. W liście skierowanym do marszałka Sejmu ostrzegali między innymi przed dalszym upolitycznieniem Instytutu. Takiego głosu nie powinno się lekceważyć.
Szkoda, że zamiast spokojnej rozmowy o przyszłości IPN, jego dorobku i roli, jaką powinien odgrywać, po raz kolejny otrzymaliśmy kilka godzin politycznego spektaklu. Na szczęście w tej sprawie pozostaje jeszcze Senat.
W tle tego wszystkiego prezydent zawetował kolejną ustawę, odbierając wielu ludziom nadzieję na bardziej normalne życie, poczucie bezpieczeństwa i równe traktowanie przez państwo. Polityczne decyzje podejmowane w sejmowych i pałacowych gabinetach nie są przecież abstrakcją. Dotykają konkretnych ludzi, ich rodzin, codziennych problemów i zwykłych marzeń o spokojnym życiu.
Mój pociąg odjechał. Następny także dowiezie mnie do domu, choć trochę później i na stojąco. Gorzej z polską polityką. Ona odjeżdża od normalnej debaty już od dawna i na razie nie widać, by chciała wrócić na właściwe tory.
Na szczęście jest lato. Trwają żniwa, a Chodzież za chwilę znów zabrzmi jazzem. Rozpoczynają się 56. Międzynarodowe Chodzieskie Warsztaty Jazzowe Cho-Jazz – wydarzenie, które od ponad pół wieku przyciąga do naszej stolicy jazzu młodych muzyków i uznanych artystów z Polski i z zagranicy. Przez kilkanaście dni Chodzież będzie żyła muzyką, koncertami i spotkaniami ludzi, których bardziej interesuje wspólne granie niż wzajemne przekrzykiwanie się. A zaraz potem tysiące ludzi spotkają się na kolejnym Pol’and’Rock Festival.
Być może właśnie muzyka, wspólna zabawa i zwykła ludzka życzliwość zrobią więcej dla odbudowy naszej wspólnoty niż sejmowe przemówienia, może właśnie tam – wśród dźwięków jazzu w Chodzieży i rocka w Czaplinku – będzie więcej prawdziwej wspólnoty niż podczas niejednej sejmowej debaty.
Bo czasem więcej Polski można znaleźć w zatłoczonym pociągu, w chodzieskim amfiteatrze podczas jazzowego koncertu czy pod festiwalową sceną, niż wśród najgłośniejszych tyrad wygłaszanych z sejmowej mównicy.
Poseł na Sejm RP. Działacz kultury, muzyk, pomysłodawca i organizator festiwalu Blues Express w Zakrzewie
Co sądzisz na ten temat?
Źródło: Fakty Pilskie
Treści stworzone przez czytelników oraz Stanosky Agent na bazie bazowego artykułu
Najważniejsze punkty z artykułu przeanalizowane w błyskawicznej rolce. Sprawdź jak oceniają to eksperci rynkowi.
Satyryczny utwór muzyczny wygenerowany w oparciu o treść newsa i nastroje czytelników.