
Na wtorkowej konferencji rzecznika rządu, Adama Szłapki, padło pytanie o ceny paliwa. Od kilku tygodni Polacy płacą stopniowo coraz więcej za wszystkie rodzaje paliw. Ceny wystrzeliły po tym, jak rząd zakończył program „Ceny Paliwa Niżej” i tym samym zniósł górne, regulowane stawki za jaką stacje mogły sprzedawać każdy litr, ale także obniżkę podatku VAT od wybranych rodzajów paliw.
Dodatkowy wpływ na cenę paliwa miało wznowienie konfliktu między Iranem i Stanami Zjednoczonymi. Po kolejnych atakach USA w regionie cena baryłki ropy znowu podskoczyła do ponad 90 dolarów.
Stacja Skolima tańsza niż Orlen
W pytaniu dziennikarza na wtorkowej konferencji pojawił się przykład stacji należącej do popularnego artysty Skolima. Od jesieni 2025 roku, kiedy otworzył on stację w miejscowości Czeremcha na Podlasiu, okoliczni mieszkańcy mogą tankować taniej. Dziennikarz zapytał więc, dlaczego u Skolima ceny paliwa są o około 50-60 gr na litrze paliwa niższe niż na państwowym Orlenie. Rzecznik jednak nie odpowiedział wprost. – Po tej informacji Orlen będzie analizował ceny na swoich stacjach – odparł Szłapka. – Myślę, że po tej informacji pana redaktora Orlen będzie analizował ceny paliw na swoich stacjach – powtórzył od razu polityk.
Następnie padło pytanie, czy jest więc możliwa obniżka cen na stacjach Orlenu. – To już jest decyzja stacji – odparł Szłapka i zakończył konferencję.
Niepokojące scenariusze
Zdaniem ekspertów ceny paliwa sytuacja w Cieśninie Ormuz może dalej windować ceny baryłki ropy Brent. To będzie powodować wzrost cen na stacjach. Są nawet scenariusze , które mogą spowodować wzrost cen do ponad 10 zł za litr. Szłapka nie wykluczył jednak, że jeśli sytuacja stanie się krytyczna, rząd przywróci program „CPN”. Podkreślił jednak, że jest on niezwykle kosztowny, a jego ponowne uruchomienie oznaczałoby dla budżetu państwa stratę około 1,5 mld zł miesięcznie. – Sytuacja na Bliskim Wschodzie, jak wiemy, jest bardzo dynamiczna. Ceny ropy naftowej raz rosną, raz spadają. Mamy nadzieję, że w najbliższym czasie będą jednak wykazywały tendencję spadkową – mówił rzecznik rządu.