
Polskie uczelnie promują podróże w czasie i archeologię stosowaną. W 2026 roku, gdy dokumenty podpisujemy telefonem, urzędy przenoszą usługi do aplikacji, a sztuczna inteligencja wywraca naukę do góry nogami, studenci wciąż są zmuszani do nagrywania prac dyplomowych na płyty CD. Jednocześnie akademicy roszczą sobie prawo do oceny tego, co jest AI, a co AI nie jest. Trudno chyba o lepszy symbol tego, jak bardzo część szkolnictwa wyższego rozmija się z rzeczywistością XXI wieku.