
Wewnętrzne podziały w PiS zaczęły się od Stowarzyszenia „Rozwój Plus”, powołanego przez Mateusza Morawieckiego. Projekt wystartował – jak donosiły media – bez wcześniejszych konsultacji z Jarosławem Kaczyńskim, ale z dużymi ambicjami i grupą blisko 40 posłów. Po nocnym spotkaniu byłego premiera z prezesem PiS ogłoszono, że stowarzyszenie będzie działać w ramach partii, a ugrupowanie ma „dwa płuca”.
Suski odpowiada własnym stowarzyszeniem
To jednak nie uspokoiło sytuacji. Przeciwnicy Mateusza Morawieckiego zaczęli organizować własne środowiska. Jedno z nich zbudował Jacek Sasin, podkreślając pełną lojalność wobec PiS i Jarosława Kaczyńskiego. Według rozmówcy „Gazety Wyborczej” właśnie to miało sprowokować Marka Suskiego do kolejnego ruchu.
– Sasin chodził i opowiadał, że reprezentuje jedyne stowarzyszenie, które ma poparcie Kaczyńskiego. Tego nie mógł znieść Marek Suski, który nie przepada za Sasinem i w kontrze do niego założył swoje stowarzyszenie – mówi polityk PiS.
Suski powołał Stowarzyszenie Porozumienie Centrum im. Lecha Kaczyńskiego. Ma ono skupiać polityków związanych z Jarosławem Kaczyńskim od czasów PC. Do inicjatywy mieli dołączyć m.in. Marek Kuchciński, Mariusz Błaszczak, Karol Karski, Marek Ast i Krzysztof Jurgiel. To tzw. „zakon PC”.
Grill Morawieckiego rozpala emocje
Emocje budzi też zaplanowane na 31 lipca wydarzenie Rozwoju Plus w Warszawie. Stowarzyszenie zapowiada debaty, panele i mniej formalną część z grillem. Na stronie wydarzenia mowa o ponad 50 panelistach, trzech scenach programowych i ponad 600 uczestnikach. Szef klubu PiS Mariusz Błaszczak przyznał w TV Republika, że nie dostał zaproszenia, i przypomniał, że stowarzyszenia miały mieć charakter think-tanków.
Konserwatyści też budują własne środowisko
Osobno działa Forum Konserwatywne w PiS, które skupia polityków światopoglądowego skrzydła partii. To jeszcze nie stowarzyszenie, ale skrajnie konserwatywne środowisko o dużych wpływach w partii. Na początku lipca zorganizowało konwencję „Rodzina, edukacja, demografia” z udziałem przedstawicieli Ordo Iuris. To ta część polityków miała stać za zaostrzeniem prawa aborcyjnego.
W PiS rośnie przekonanie, że liczba wewnętrznych inicjatyw zaczyna wymykać się spod kontroli. – Pewnie szef będzie chciał coś zrobić z tymi ruchami stowarzyszeniowymi, ale nie bardzo wiem, co by mógł. Dziś to nie jest najważniejsza sprawa, ale przybiera już formę groteski, kiedy w ramach jednej partii powstają kolejne stowarzyszenia – mówi polityk PiS cytowany przez „Gazetę Wyborczą”.