
Wstrząsający list medyków, masowe odejścia z pracy i chorzy na raka najmłodsi pacjenci. Otwarcie nowego centrum onkologii dziecięcej w Zabrzu zamiast święta przyniosło organizacyjny paraliż. Lekarze z Katowic odmówili przejścia do nowej placówki, nazywając proponowane tam warunki niebezpiecznymi. Matka jednego z chorych chłopców ujawnia porażające kulisy chaosu.
Z tego artykułu dowiesz się:
Jakie problemy organizacyjne pojawiły się w Centrum Onkologii w Zabrzu.
Dlaczego lekarze z Katowic odmówili pracy w nowym centrum w Zabrzu.
Co budzi obawy rodziców dzieci leczonych w Zabrzu.
Jak szpital w Zabrzu odpowiada na zarzuty dotyczące organizacji.
Chaos w centrum onkologii dziecięcej w Zabrzu. Lekarze mają dość
W Śląskim Centrum Onkologii i Hematologii Dziecięcej przy klinice w Zabrzu wybuchł prawdziwy chaos. W zamyśle częścią tamtejszych pacjentów mieli zajmować się eksperci z Katowic - ci jednak odmówili. „Z ogromną przykrością zawiadamiamy, że zespół lekarzy z Oddziału Onkologii, Hematologii i Hematologi GCZD w Katowicach postanowił rozwiązać umowę o pracę ze Szpitalem Klinicznym nr 1 w Katowicach , w strukturach którego znajduje się nowo powstałe Śląskie Centrum Onkologii i Hematologii Dziecięcej" - piszą w liście do Krajowego Konsultanta ds. Onkologii i Hematologii Dziecięcej.
Lekarze zwracają uwagę, że od ponad roku informowali o tym, że zmiana lokalizacji oddziału oznacza wyłączenie go z wysokowyspecjalizowanego ośrodka, jakim jest GCZD , a to niesie ze sobą ryzyko pogorszenia się opieki nad dziećmi chorymi onkologicznie.
„Odnosimy wrażenie, że poza wybudowaniem nowego budynku, nie poczyniono wielu starań, aby rozwiązać wskazywane przez nas ewentualne problemy. W pismach otrzymywanych od dyrekcji ośrodka zabrzańskiego w dalszym ciągu możemy przeczytać, że dyrekcja jest w trakcie pozyskiwania lub otrzymujemy puste zapewnienia, że wszystko będzie zapewnione - co znając specyfikę nowego ośrodka, wydaje się mało prawdopodobne" - piszą medycy.
Problemy z komunikacją i zapleczem medycznym
Zwracają uwagę na problemy z komunikacją z dyrekcją nowego szpitala. „Prośby rozmów kierowane z naszej strony były traktowane opieszale lub pozostawały bez odpowiedzi " - czytamy w dokumencie. Lekarze dodają, że w ich ocenie wszystkie zgłaszane uwagi oraz problemy traktowane były w kategorii „ataku na autorów projektu nowego centrum".
Podkreślają też, zakres proponowanej im działalności nie był dotychczas prowadzony w oddziale zabrzańskim, a z uwagi na specyfikę rozpoznań oraz stosowanego leczenia, ta dziedzina wiąże się z koniecznością ścisłej współpracy z diagnostami oraz lekarzami innych specjalizacji, którzy pozostają w GCZD w Katowicach.
„Na barki naszego zespołu spadnie więc ogromna odpowiedzialność organizacji ścieżek diagnostycznych i terapeutycznych dla pacjentów w nowym centrum. Ponadto niektóre z proponowanych rozwiązań, w tym np. obecność jedynie jednego lekarza dyżurnego na całe trzypiętrowe, 58-łóżkowe centrum wydają nam się zwyczajnie niebezpieczne dla ochrony zdrowia" - podkreślają.
W piśmie zwracają uwagę, że specjalistyczne konsultacje muszą odbywać się w GCZD, które jest oddalone o 25 km od nowego centrum . „W dalszym ciągu nie mamy również pewności, co do dostępu do badań diagnostycznych. Nie otrzymaliśmy również odpowiedzi co do zasad funkcjonowania poradni onkologii i hematologii dziecięcej w nowo powstałym centrum" - czytamy.
W piśmie medycy twierdzą też, że „z przykrością i zażenowaniem" odbierają narrację mówiącą o tym, że ewentualne trudności w funkcjonowaniu nowego centrum miałyby wynikać z ich rzekomych wygórowanych żądań finansowych. „Oświadczamy, że jest to nieprawda [...] Pragniemy z całą mocą podkreślić, że naszym nadrzędnym celem było i jest zapewnienie jak najlepszej jakości opieki medycznej dla dzieci chorych onkologicznie" - piszą.
Rodzice obawiają się o leczenie swoich dzieci
Cała sytuacja to ogromny problem i stres dla rodziców dzieci chorujących onkologicznie. Radio ZET rozmawiało z panią Aleksandrą, mamą Krzysia, który był pacjentem GCZD i choruje na guza mózgu. - do tej pory w Zabrzu leczone były dzieci z białaczką i chłoniakami. Wszystkie dzieci guzowe odsyłane były do innych szpitali. Teraz, gdy onkologia guzowa w Katowicach została zamknięta, to dzieci guzowe zostały po prostu bez opieki - mówi.
Jednocześnie kobieta nie ma żalu do lekarzy z Katowic i również twierdzi, że brak specjalistów z innych dziedzin na miejscu może być problematyczny, a nawet groźny. - Co z dziećmi, które potrzebują nagłej konsultacji z innego oddziału, co jeśli dziecko krwawi np. z górnych dróg oddechowych? Co jeśli dziecko dostanie drgawek, a w okolicy nie ma neurochirurga? Pozostaje przewiezienie takiego dziecka do GCZD i zawsze uspokajają, że będą przewozić, ale to jest odległość 25 km i w godzinach szczytu może to zająć trochę czasu. Nie wiadomo, czy dla takiego dziecka to nie będzie już za późno - twierdzi pani Aleksandra.
Zwraca też uwagę na problem z dokumentacją medyczną. - Lekarze w Zabrzu nie mają żadnej dokumentacji. Pani, która zajmuje się naszymi dziećmi guzowymy poprosiła mnie o przewiezienie całej dokumentacji syna z pięciu lat. To jest ogromny segregator, który waży ponad sześć kilo. Jak to możliwe, że przekazani zostali pacjenci, ale na miejsce nie dotarła dokumentacja medyczna? Gdzie są te dokumenty? - zastanawia się kobieta. Dodaje przy tym, że osoba zajmująca się obecnie dziećmi chorującymi na guzy mózgu nie ma do tego kompetencji, gdyż „nigdy wcześniej tego nie robiła". - I to nie jest jej wina - podkreśla.
Mamy odpowiedź szpitala. „Rozumiemy obawy rodziców"
W odpowiedzi na pytania Radia ZET Szpital Kliniczny w Zabrzu ocenia, że „zasadniczym wyzwaniem organizacyjnym nie było przygotowanie nowego ośrodka, lecz jednoczesne niepodjęcie pracy bez jakiegokolwiek uprzedzenia przez cały zespół lekarzy specjalistów przewidzianych do kontynuowania leczenia pacjentów".
W ocenie szpitala Śląskie Centrum Onkologii i Hematologii Dziecięcej zostało przygotowane do rozpoczęcia działalności pod względem organizacyjnym, lokalowym, sprzętowym, diagnostycznym i proceduralnym. „Natomiast jednoczesne rozwiązanie stosunków pracy przez wszystkich lekarzy specjalistów oraz ich jednoczesna nieobecność od pierwszego dnia funkcjonowania nowego ośrodka stanowiły okoliczność, która obiektywnie zwiększyła ryzyko organizacyjne i wymagała natychmiastowego wdrożenia działań zabezpieczających . Szpital niezwłocznie wdrożył zaplanowane wcześniej procedury przygotowane na taką ewentualność" - czytamy.
Placówka zapewnia jednocześnie, że jest otwarta na dialog z personelem medycznym. „Niezależnie od prowadzonych rozmów priorytetem pozostaje zapewnienie nieprzerwanej opieki nad pacjentami oraz stabilnego funkcjonowania Centrum . Natomiast z uwagi na usprawiedliwioną nieobecność w pracy całego zespołu przebywającego na zwolnieniach lekarskich Szpital jako pracodawca ma aktualnie ograniczoną możliwość kontaktu z tymi pracownikami z przyczyn formalnych" - poinformował szpital.
Zapewniono jednocześnie, że wdrożone zostały działania, których celem jest zapewnienie ciągłości świadczeń, a na ten moment sytuacja nie wpłynęła na ich realizację . „Aktualnie w Centrum zatrudnionych jest 9 lekarzy specjalistów oraz 9 lekarzy rezydentów. Organizacja dyżurów została dostosowana do rzeczywistej liczby hospitalizowanych pacjentów oraz ich stanu klinicznego. Pacjenci mają również zapewniony dostęp do konsultacji lekarzy innych specjalności zatrudnionych w Szpitalu. Sytuacja jest na bieżąco monitorowana, a Szpital pozostaje przygotowany do wdrażania kolejnych działań organizacyjnych, jeżeli będzie to konieczne dla zapewnienia bezpieczeństwa pacjentów" - czytamy w odpowiedzi na pytania Radia ZET.
„Rozumiemy niepokój rodziców, ponieważ choroba onkologiczna dziecka jest jedną z najtrudniejszych sytuacji , z jaką może zmierzyć się rodzina. Chcemy zapewnić, że dobro i bezpieczeństwo pacjentów pozostają dla Szpitala wartością nadrzędną. Wszystkie działania organizacyjne były i są podejmowane wyłącznie z myślą o zapewnieniu dzieciom nieprzerwanego dostępu do leczenia." - dodano na koniec.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET
Tu się dzieje