Mówi się, że prawdziwy mężczyzna musi wybudować dom, zasadzić drzewo i spłodzić syna. Ja zrobiłem jeszcze jedno: założyłem partię. A raczej coś, co nią nie jest, bo chodzi o uśmiech a nie politykę – czyli o coś, co wielu uważa za błahe lub niepotrzebne. Idea Partii Dobrego Humoru (PDH) trafiła do 80 krajów świata, a w Polsce Wikipedia uznała, że to nic ciekawego. I tutaj prawie nikt jej nawet nie kojarzy.
Co próbowałem?
- Media.
- Celebryci.
- Happeningi.
- Wystawy w Polsce i na świecie.
- Wesoły Wieżowiec na Manhattanie i historia jak z filmu.
- 20 ambasadorów i 5 tysięcy członków w wielu krajach.
- Symbol PDH fizycznie odwiedził 700 miast na wszystkich kontynentach (poza Antarktydą).
- Składka członkowska: 3 uśmiechy dziennie.
- 25 lat pomysłów, pracy, finansowania i nadziei, że Polska się dowie.
To nie jest historia sukcesu. To historia tego, że nawet tak długa lista nie gwarantuje rozpoznawalności .
Gdybym poprosił każdego o pomysły, co mogłem więcej zrobić i dostałbym je – idę o zakład, że nikt nic nowego nie wymyśli niż to, czego próbowałem.
Przeczytaj historię światowej porażki, która oficjalnie zaczęła się w Polsce, 29 czerwca 2001.
San Francisco, 2011. Szczepan Sadurski (legitymacja nr 3) na moście Golden Gate, sfotografowany z logo PDH.
Partia Dobrego Humoru – wielki start
Początkowo nazwa była świeża i wzbudzała zainteresowanie. W 2001 r. Polska szykowała się do wyborów, wydawałem „Dobry Humor” i „Twój Dobry Humor” – pismo satyryczne, które stało się organem prasowym. Była szansa, że ogólnopolskie pismo satyryczne wydawane w 100 tysiącach nakładu + wesoła partia, mogą zdobyć Polskę uśmiechem.
Media chętnie pisały o nowej inicjatywie. Tym bardziej, że nie dementowałem informacji, że startujemy do Sejmu. Kilkusettysięczne „Życie na gorąco” na okładce zapraszało czytelników do przeczytania artykułu: Marcin Daniec do Parlamentu! „Super Express” informował: Skiba na premiera!
Artykuł o Marcinie Dańcu, jednym z pierwszych członków PDH (legitymacja nr 11). „Życie na gorąco”, wycinek prasowy, 2001
Ale najpierw trzeba było zarejestrować organizację. Pocztą rozesłałem formularze do znajomych satyryków, czytelników i zaufanych ludzi. Numer, imię i nazwisko, numer dowodu osobistego, podpis. Na każdej kartce miejsce na 10 osób. Żeby sąd zarejestrował, był potrzebny statut (już nad tym siedziałem) oraz minimum 1000 podpisów. W kilka tygodni zgromadziliśmy jakieś 1200 podpisów.
Czy to był błąd, że nie zdecydowałem się wtedy na zarejestrowanie? Przecież to była anty-partia , która nie zamierzała nikim rządzić i wchodzić do prawdziwej polityki. Dziennikarze mówili: zarejestrujcie, wystartujcie, będziemy o was dużo pisać. Jednak spektakularny wyborczy sukces i szybka klęska Polskiej Partii Przyjaciół Piwa sprawiła, że postanowiłem nie przekraczać linii miedzy satyrą a polityką.
Festiwal Dobrego Humoru, Gdańsk 2001. Za chwilę Długim Targiem ruszy pierwszy happening PDH, na czele ze Skibą (legitymacja nr 2)
Przeklęta nazwa
Tak jak wtedy, tak i dziś (a teraz nawet bardziej) samo słowo „partia” zniechęca 90% Polaków. Nie chcą mieć nic wspólnego z polityką i żadnymi partiami. Tak samo jak ja, ale ja rozumiem, czym jest Partia Dobrego Humoru . Czy gdy czytamy, że do sklepów trafiła kolejna partia czekolady – to słowo też każdemu kojarzy się z polityką i nie kupi czekolady?
Początkowo nawet niektórzy znajomi traktowali mnie jak oszołoma, który pcha się do polityki. Szybko jednak zmienili zdanie. Ale jak wytłumaczyć to każdemu z osobna? Że tu chodzi o uśmiech poczucie humoru, pozytywną energię? Wielu nie słyszało „dobrego humoru”, tylko „partia”.
Niektórzy mówili: było nie wymyślać partii, ale klub. Klub Humoru? Klub Uśmiechu? To dobre dla przedszkolaków albo poradni dentystycznej, a nie dla satyryków.
Agresja lepiej się klika
Dziś jest komentatorem politycznym, ale w 2011 r. zgłosił się do mnie na Goldenline i chciał napisać artykuł o PDH. Dostał nazwiska i numery telefonów kilku osób, które potwierdzą to co mówię, ale wolał pogadać z VIP-ami – znanymi satyrykami i aktorami. Zamiast o humor, pytał o związki z polityką . Niektórzy nie wszystko pamiętali, bo czy każdy z nas pamięta co, co robił 10 lat temu?
Artykuł na Onecie miał gigantyczne zasięgi. A autor nie zrozumiał, że dorosły facet, satyryk, może robić coś dla zabawy.
Marzec, 2012. Skrin jednego z artykułów o skasowaniu Partii Dobrego Humoru przez Wikipedię
Wikipedia kasuje uśmiech
Błyskawicznie zareagowali polscy Wikipedyści . W kilka dni zawzięcie skasowali wszystko, co od kilku lat było na Wikipedii i miało jakikolwiek związek z Partią Dobrego Humoru (w tym fragmenty notek celebrytów – członków PDH). > Tu więcej
O organizacji założonej w Polsce, dziś można przeczytać w kilku językach, na obcojęzycznych Wikipediach [ Angielski / Niemiecki / Hiszpański ]. Dla polskiej, bardzo poważnej encyklopedii, uśmiech i radość to coś, co należy skreślić, bo nie wnosi do życia niczego ciekawego.
I jeszcze wybitnie złośliwy atak w pewnym czasopiśmie. Podobno organizowałem „orgietki” dla znanych satyryków (wymieniono konkretne imiona i nazwiska, aby zniechęcić ich do mnie oraz pozytywnej idei).
Partia Dobrego Humoru – mix kilku zdjęć ze świata. Fotografowanie Wesołego Wieżowca przy różnych okazjach, wielu osobom sprawiało autentyczną frajdę
Good Humor Party i ambasadorzy na świecie
Po jakimś czasie stwierdziłem, że to idea międzynarodowa. Przecież uśmiech to coś, co łączy wszystkich ludzi. W 2003 r. powstała alternatywna nazwa: Good Humor Party . Legitymacje zaczęły trafiać do ludzi z innych krajów, przy najróżniejszych okazjach i były wręczane przez przedstawicieli, do których miałem zaufanie oraz przeze mnie.
Arsen Gevorgyan z Armenii (legitymacja nr 2617) wręczył ponad 100 legitymacji (i na potwierdzenie wysłał ponad 100 zdjęć uśmiechniętych Ormian z legitymacjami). Bułgarski rysownik Walery Alexandrow (legitymacja nr 2498) wręczał legitymacje, a logo PDH trafiało do bułgarskich mediów i do katalogów satyrycznych. Santosh Paliwal , rysownik z Indii (legitymacja nr 2150), co chwilę wysyłał kolejne zdjęcia Wesołego Wieżowca z różnych miejsc Indii, a legitymacje wręczał znanym Hindusom (m.in. Ram V. Sutar – rzeźbiarz gigantów, Jatin Das – słynny artysta, Shovana Narayan – ikona tańca). Do tego ambasadorzy z innych krajów, często wybitni satyrycy i karykaturzyści – osoby, którym nie trzeba tłumaczyć czym jest działanie, które ma rozweselić innych.
Santosh Paliwal, ambasador Good Humor Party w Indiach. Karykatura: Szczepan Sadurski
Wesoły Wieżowiec czyli Happy Skyscraper
Symbolem Partii Dobrego Humoru (a docelowo uniwersalnym symbolem uśmiechu) był Wesoły Wieżowiec . Oklejone pudełko po paście do zębów z dorysowanym uśmiechem i okienkami, stało się najmniejszym wieżowcem świata. Spotkanie grupki znajomych w przytulnej kawiarni na Manhattanie, w której kawę piła Lisa Minelli i inne gwiazdy, potem fotograficzny happening pod Chrysler Building i zdjęcia przy Central Parku. Wieżowiec wypadł mi z kieszeni, gdy biegliśmy do Penn Station, aby nie spóźnić się na pociąg, jakby chciał powiedzieć: – Nie szkodzi, zrobisz drugiego. > Tu więcej
Pierwszy Wesoły Wieżowiec. Manhattan, Nowy Jork, październik 2012
Po powrocie do Polski znajomi zareagowali sympatycznie: – Też chcę sfotografować Wieżowca w moim mieście…. – Jadę na wycieczkę do Peru, wyślę ci kilka zdjęć… Zrobiłem profesjonalny model do sklejenia i wrzuciłem do sieci, aby każdy mógł pobrać plik i własnoręcznie skleić model. Do dziś został sfotografowany w 700 miastach , kilkudziesięciu państwach. Tysiące zdjęć. Słynne zabytki, stadiony, zamki, tenisista Novak Djoković na korcie, podwodne zdjęcie płetwonurka i zdjęcie z lotu balonem… Na każdym Wesoły Wieżowiec.
Dostałem nawet kilka propozycji współpracy od firm deweloperskich ze świata, bo myśleli że faktycznie stawiam wieżowce i robię wielkie biznesy.
Od kilku lat fotografuję Wesołego Wieżowca głównie sam, przy okazji podróży, bo szkoda aby taki unikalny projekt całkiem zamknąć.
Polish Happy Skyscraper Conquers The World – artykuł o Wesołym Wieżowcu wydrukowany w brytyjskim magazynie
Najmniejsza wystawa świata
Było wiele pomysłów, które pochłonęły dużo czasu i energii. W 2015 r. wymyśliłem World Happy Skyscraper Cartoons Tour – czyli cykl happeningów (po roku skończyło się na 24 miejscach świata, na 4 kontynentach). Wcześniej 23. znajomych rysowników polskich i zagranicznych wysłało mi humorystyczne rysunki z Wesołym Wieżowcem. Najmniejsza „wystawa” świata zaczęła się w polskim Sejmie, a potem była fotografowana, od Nowego Jorku , przez Europę po Sydney , Indie i Katar. Wkrótce z dużych już rysunków powstała też „normalna” wystawa, prezentowana w kilku miastach Polski.
Jeden z happeningów-wystaw World Happy Skyscraper Cartoons Tour oraz Wesoły Wieżowiec. Noida, Indie, 2015
Kolejnych działań było więcej. Przez lata wysyłałem na własny koszt legitymacje pocztą, poza tym druk legitymacji, banerów, wyjazdy, inne… Finansowałem wszystko z prywatnych pieniędzy, bo liczyła się idea.
Partia Dobrego Humoru zawsze była dla mnie zabawą, a nie trzymaniem się jakiegoś biznesplanu. Nie zarabianie, ale sposób na ciekawe, pozytywne życie . Istniała przy okazji moich innych działań satyrycznych.
Elita Partii Dobrego Humoru, na zdjęciach: Jurek Owsiak, Dorota Wellman, prof. Leszek Balcerowicz, Tadeusz Drozda + Gabi Gold, prof. Jan Miodek, Katarzyna Figura, Kevin Aiston. Znanych twarzy w PDH jest znacznie więcej
Poznałem dużo ludzi, w tym jak się to mówi – znanych. Wymienię tylko kilka osób: Janusz Gajos, Stanisław Mikulski, prof. Jerzy Bralczyk, Karol Strasburger, Jacek Cygan, Hanka Bielicka, Grzegorz Lato, Pudzian, Artur Barciś, Witold Pyrkosz, czołówka satyryków i kabareciarzy. Dali się sfotografować z legitymacją najbardziej wesołej organizacji świata. Uwierzyli, że Sadurski nie narobi im wstydu, a ja ich nie zawiodłem.
Co nie zadziałało?
Dziś chcemy czytać o skandalach, morderstwach i kontrowersjach . To się klika i to wywołuje emocje.
Od dawna (naiwnie?) powtarzam, że gdyby na świecie było więcej uśmiechu i szacunku, byłoby mniej zła, przemocy i wojen.
Nie wiem, dlaczego się nie udało. Wiem, że przez 25 lat próbowałem przebić się do masowej świadomości. Czy to był nieudany, satyryczny eksperyment, który od samego początku nie miał żadnych szans na sukces, a przekonywanie innych, że pozytywny świat jest lepszy, było skazane na porażkę?
Gdyby dziś zatrzymać przypadkowych ludzi na ulicy i zapytać o Partię Dobrego Humoru, prawie każdy odpowie: „Pierwszy raz słyszę”.
To największa porażka tej historii.
Jak wypromować pomysł: (c) Szczepan Sadurski / Sadurski.com
Czytaj cały artykuł u źródła — Sadurski.com