
W skrócie
Ekstremalna fala upałów doprowadziła do zmian w obchodach 250. rocznicy niepodległości USA, odwołania parad i przełożenia wydarzeń w wielu miastach.
W wielu miejscach Stanów Zjednoczonych zanotowano rekordowe temperatury, lokalnie przekraczające 40 stopni Celsjusza, a w niektórych regionach spodziewane są również gwałtowne burze.
Przerwy w dostawach prądu pozostawiły ponad 840 tysięcy gospodarstw domowych bez elektryczności, a władze apelują o ograniczenie przebywania na zewnątrz i troskę o osoby szczególnie narażone na skutki upału.
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
Amerykanie mieli świętować wyjątkowy 4 lipca na ulicach i w parkach, jednak rekordowe temperatury pokrzyżowały plany organizatorom uroczystości. Ostrzeżeniami przed upałem objęto obszary zamieszkane przez około 150 mln osób . Na wschodnim wybrzeżu temperatura odczuwalna miejscami ma wynosić od 41 do 44 stopni Celsjusza .
Z powodu upału odwołano m.in. tradycyjną paradę z okazji Dnia Niepodległości w Waszyngtonie . Zmiany dotknęły również Filadelfię - miasta szczególnie symbolicznego dla obchodów, ponieważ to właśnie tam w 1776 roku przyjęto Deklarację Niepodległości .
Upał nie odpuszcza. W USA padły kolejne rekordy
Burmistrzyni Waszyngtonu Muriel Bowser apelowała do mieszkańców, by ograniczali czas spędzany na zewnątrz, pili wodę i szukali cienia. Temperatury w stolicy USA mogą przekroczyć 38 stopni Celsjusza , co oznaczałoby pobicie rekordu dla 4 lipca , ustanowionego ponad sto lat temu.
W Delaware w ostatnich dniach odnotowano temperatury niespotykane od dziesięcioleci . W Wilmington termometry pokazały w czwartek 39,4 stopnia Celsjusza, bijąc rekord z 1941 roku. Dzień później miasto odnotowało niemal 39 stopni.