Chińskiej ekspansji motoryzacyjnej w Europie nie da się już zatrzymać, ale można ograniczyć uzależnienie i wyrównać zasady gry - ocenia Tomasz Bęben, prezes Stowarzyszenia Dystrybutorów i Producentów Części Motoryzacyjnych (SDCM). Ostrzega, że spadek produkcji części w Polsce może z opóźnieniem uderzyć w zatrudnienie w branży.
Z opublikowanego na początku lipca raportu Związku Przedsiębiorców i Pracodawców oraz Ośrodka Studiów Wschodnich "Polska - Europa - Chiny: współpraca czy pułapka uzależnienia?" wynika, że w 2025 r. europejski przemysł stracił na rzecz chińskiej konkurencji 87 mld euro w artości dodanej - w tym polska gospodarka pośrednio utraciła 11,4 mld euro. Z opublikowanych w raporcie danych wynika również, że produkcja części motoryzacyjnych w Polsce spadła w ubiegłym roku o 11,8 proc.
Redukcje mogą przyjść z opóźnieniem
Prezes SDCM, zasiadający również w zarządzie Europejskiego Stowarzyszenia Producentów Części Motoryzacyjnych CLEPA zwrócił uwagę, że choć zatrudnienie w sektorze nie zmniejszyło się w tej samej skali, to jednak ograniczenie wolumenu produkcji przełożyło się na pogorszenie sytuacji przedsiębiorstw .
Ceny aut spadną? "Transakcyjne już są niższe"
Bęben zaznaczył, że chińska presja, mimo że nie jest bezpośrednia, silnie wpływa na polski przemysł motoryzacyjny , ponieważ jest on włączony w europejskie łańcuchy dostaw.
Prezes stowarzyszenia zwrócił uwagę, że unijne cła wyrównawcze nałożone na subsydiowane samochody z Chin dotyczą tylko bateryjnych samochodów elektrycznych (BEV). Mechanizm nie obejmuje natomiast samochodów spalinowych, zwykłych hybryd i większości hybryd plug-in.
Same cła nie wystarczą
Bęben podkreślił, że europejscy producenci zmuszeni są do konkurowania z chińskimi firmami na nierównych warunkach. - Za chińską ekspansją stoi cały zbudowany przez państwo system: planowanie przemysłowe, subsydia, preferencyjne kredyty dla firm, wsparcie władz lokalnych, niskie koszty energii, kontrola nad surowcami krytycznymi , ogromna skala rynku wewnętrznego oraz możliwość utrzymywania nadprodukcji mimo niskich marż - wymienił.
Autorzy raportu ZPP i OSW przekazali, że chińscy dostawcy komponentów zwiększyli w ostatnich latach inwestycje o ok. 57 proc. , do 115 mld dolarów rocznie, podczas gdy europejskie firmy utrzymywały je na niemal niezmienionym poziomie 42-43 mld dolarów.
W ocenie prezesa SDCM historycznym błędem Europy było założenie, że otwartość rynku wystarczy do utrzymania przewagi konkurencyjnej europejskich firm. Jak zauważył, elity gospodarcze przez długie lata były przekonane, że Chiny pozostaną zapleczem produkcyjnym, natomiast Europa zachowa technologie, marki, projektowanie i wytwarzanie najbardziej zaawansowanych technicznie komponentów, na których wypracowuje się najwyższą marżę.
W ocenie Bębna zatrzymanie chińskiej ekspansji na europejskim rynku motoryzacyjnym jest w zasadzie nierealne. - Chiny stały się zbyt wielkim i ważnym graczem, byśmy mogli się od nich odciąć. Możemy jednak ograniczyć skalę uzależnienia i odbudować pole uczciwej konkurencji. Odpowiedzią na chińską presję nie może być chaotyczny protekcjonizm, ale asertywny de-risking: szybko uruchamiane instrumenty ochrony handlu, realna kontrola subsydiów w całym łańcuchu wartości, przeciwdziałanie obchodzeniu ceł, egzekwowanie tych samych norm wobec wszystkich uczestników rynku oraz oczywiście zasada wzajemności w dostępie do rynku - podkreślił
Polska musi wyjść z roli podwykonawcy
Bęben zwrócił również uwagę, że w procesie zamówień publicznych, programach dopłat i polityce przemysłowej premiowany powinien być "realny europejski wkład": produkcja komponentów, baterii, elektroniki, oprogramowania.
Nie wystarczy końcowy montaż pojazdu w Europie, jeśli zaawansowane technologicznie elementy będą powstawały gdzie indziej. Kluczową kwestią jest to, gdzie powstaje wartość, gdzie są kompetencje i kto kontroluje technologię - podkreślił. Dla Polski oznacza to - jak zauważył - konieczność wyjścia z roli wyłącznie podwykonawcy. - Naszym atutem pozostają silne zakłady produkcyjne, zaplecze dostawców, położenie w centrum europejskich łańcuchów dostaw i doświadczenie w eksporcie części. Jeśli chcemy utrzymać miejsca pracy, musimy przesuwać się wyżej w łańcuchu wartości - w stronę elektroniki, systemów ADAS (wspierania kierowcy), oprogramowania, komponentów bateryjnych, regeneracji części, recyklingu surowców i zaawansowanego R&D - podsumował.
Absolwentka Stosunków Międzynarodowych, Administracji i Prawa. Zawodowe doświadczenie zdobywała m.in. w Gazecie Wrocławskiej i Radiu Wrocław. Polowanie na informacje i polityków ma we krwi. Nie gubi się także w gąszczu prawniczych paragrafów. Od dziecka zajmowała ją polityka, zamiast bajek ciekawsze było dla niej zaprzysiężenie prezydenta. Najpierw skończyła Stosunki Międzynarodowe, ale było jej mało, więc dołożyła do tego Administrację i Prawo na Uniwersytecie Wrocławskim. Pracowała w Gazecie Wrocławskiej i Radiu Wrocław. "Drogę jeszcze odnajdę, tymczasem z gubienia mam frajdę" - to jej dewiza na odkrywanie świata, dlatego najbardziej lubi atmosferę stacji benzynowych, dworców i lotnisk — żeby ciągle znajdować się w nowym a ciekawym miejscu. Jeść sushi pałeczkami nauczyła się dopiero w Japonii, więc to, jak się tańczy tango, zobaczy wkrótce w Argentynie. Ma pamięć do rozmów jak Truman Capote. Najbardziej lubi wracać do jego powieści "Z zimną krwią".