
Sposób usunięcia prezydenta z urzędu poprzez nowelizację konstytucji Węgier pozostaje bez precedensu. Magyar osiągnął cel, który w momencie jego ogłoszenia, w wieczór wyborczy, wydawał się niedorzeczny. Realizacja zapowiedzi usunięcia "kukiełek" Orbána - w tym prezydenta i szefa Trybunału Konstytucyjnego - bez sięgnięcia po metody tożsame z tymi, których używał Fidesz, wydawała się niemożliwa. A jednak stała się faktem.
Nie minęło nawet 100 dni rządów Tiszy , a rzeczywistość na Węgrzech przybiera niespotykane barwy. Wszystko to odbywa się rzecz jasna pod hasłem "oczyszczenia" Węgier i budowy ich nowej wersji.
Jednocześnie tworzone jest państwo, które odzyskało dostęp do tak bardzo potrzebnych mu unijnych miliardów. Węgry mają wracać do europejskiej rodziny, a sami Węgrzy poczuć, że odzyskują własny kraj po latach rządów Fideszu. TISZA ma dawać im poczucie sprawstwa.
Racjonalna analiza kolejnych kroków rządzącej większości wymyka się klasycznym wzorcom, bowiem sprawa nie ma precedensu. Jednocześnie nie sposób uciec od wrażenia, że rządzący właśnie znaleźli się w punkcie, na który zupełnie nie byli przygotowani.