
W nocy z soboty na niedzielę rosyjski serwis propagandowy Russia Today opublikował artykuł, w którym powołano się na rzekomo odtajnione akta FSB. Według tych dokumentów, Dmytro Klaczkiwski, jeden z dowódców Ukraińskiej Powstańczej Armii (UPA), miał być odpowiedzialny za śmierć 11 katolickich księży i niemal 2 tysięcy Polaków w miejscowości Włodzimierz Wołyński w 1943 roku.
Portal Ukrainska Pravda podkreśla, że rosyjska propaganda celowo używa manipulacyjnej terminologii, by wywołać silne emocje w polskim społeczeństwie , określając wydarzenia mianem „masakry”.
Szef ukraińskiego Centrum Przeciwdziałania Dezinformacji (CPD), Andrij Kowałenko, ostrzegł, że Rosja planuje publikację sfałszowanych dokumentów dotyczących Wołynia, by pogorszyć relacje polsko-ukraińskie . Rosyjskie media państwowe miały otrzymać polecenie szerokiego rozpowszechniania tej narracji. Tłem dla tych działań jest zaogniony spór o kwestie historyczne, w tym upamiętnienie przez ukraińskie władze UPA i jej dowódców.
Sporne decyzje i reakcje polityków
Pod koniec maja prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski nadał jednej z jednostek wojskowych imię „Bohaterów UPA” , co spotkało się z ostrą krytyką w Polsce. Premier Donald Tusk, szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz oraz resort dyplomacji wyrazili swoje niezadowolenie. Prezydent Karol Nawrocki zdecydował o odebraniu Zełenskiemu Orderu Orła Białego, który ukraiński prezydent odesłał do Warszawy.
UPA pozostaje jednym z najbardziej kontrowersyjnych tematów w relacjach obu krajów. Polscy historycy podkreślają, że w lipcu 1943 roku oddziały UPA przeprowadziły skoordynowane ataki na około 150 polskich miejscowości na Wołyniu, co w Polsce określane jest mianem ludobójstwa wołyńskiego. Z kolei wielu ukraińskich historyków i polityków widzi te wydarzenia jako część szerszego konfliktu polsko-ukraińskiego, a UPA jako symbol walki o niepodległość.
W piątek w Warszawie odbyły się rozmowy wicepremiera i szefa MSZ Radosława Sikorskiego z ministrem spraw zagranicznych Ukrainy Andrijem Sybihą. Premier Donald Tusk podczas sobotniej konferencji prasowej w Kleczewie podkreślił, że Polska oczekuje od Ukrainy pierwszego kroku po „nieszczęsnej decyzji” Zełenskiego. Tusk ujawnił, że otrzymał apel od byłego prezydenta Ukrainy Wiktora Juszczenki, by wspólnie pracować nad trudną przeszłością i nie pozwolić, by rządziła ona przyszłością obu narodów.
Obie strony podkreślają, że w kontekście konfliktu polsko-ukraińskiego, największym zwycięzcą będzie Rosja.
Raport UE i Ukrainy: Wołyń narzędziem rosyjskiej dezinformacji
Rosja wykorzystuje pamięć o Wołyniu, by osłabić poparcie dla Ukrainy i jej członkostwa w Unii Europejskiej – wynika z raportu przygotowanego przez Europejską Służbę Działań Zewnętrznych oraz ukraińskie Centrum Przeciwdziałania Dezinformacji . Moskwa manipuluje historycznymi narracjami, by wzbudzać nieufność i podziały między Polakami a Ukraińcami.
Autorzy dokumentu wskazują, że Kreml manipuluje autentycznymi wypowiedziami europejskich polityków, próbując przekonać Ukraińców, że polskie upamiętnienie ofiar Wołynia to nie element polityki historycznej, lecz dowód rzekomych planów Warszawy wobec Ukrainy.
Druga część raportu, przygotowana przez Europejską Służbę Działań Zewnętrznych, opisuje rosyjskie operacje informacyjne wymierzone w odbiorców w państwach UE. W Polsce szczególnie wykorzystywane są historyczne narracje dotyczące zbrodni na Wołyniu i w Galicji Wschodniej, przedstawiane jako przejaw braku szacunku dla polskich ofiar. Celem jest wzbudzenie niechęci wobec Ukraińców i osłabienie poparcia dla pomocy Ukrainie oraz jej integracji z Unią Europejską.