To nie będzie prezentacja kolejnych punktów programowych z tzw. pakietu Czarnka. To ma być zapowiedź rozliczeń obecnej władzy. PiS szykuje konwencję, która ma być sygnałem w kierunku wyborców twardej prawicy: po przejęciu rządów nie odpuścimy Tuskowi. - Tajming mamy idealny. KO teraz tonie w aferach - mówi WP, nie kryjąc satysfakcji, polityk PiS-u.
Kilka tygodni temu Przemysław Czarnek zaprezentował pierwsze punkty programowe ze swojego pakietu. To - wg PiS - był ukłon w kierunku tzw. klasy średniej, ale nie tylko. Były pomysły dla seniorów, małżeństw, a najbardziej przebiła się propozycja podwyższenia progu podatkowego do 180 tys. zł. - To miała być próba wyjścia naprzeciw oczekiwaniom również wyborców koalicji, którzy są zawiedzeni brakiem realizacji programu KO - mówili nam politycy PiS.
Ale teraz partia Kaczyńskiego - w tym szczególnym w polskiej polityce momencie - chce się skupić także na innym obszarze, czyli rozliczeniach i punktowaniu niezrealizowanych obietnic programowych KO i rządzących dziś Polską partii.
Ekspert mówi wprost. Takie ma zdanie o działaniach Ukrainy
Padają wielkie słowa. - Na konwencji pokażemy skalę wielkiego oszustwa rządu Donalda Tuska, a także to, że nie zapominamy wyciągnąć konsekwencji za liczne łamanie prawa za czasów obecnej koalicji - zapowiada w rozmowie z Wirtualną Polską Mateusz Kurzejewski, rzecznik kampanii programowej Przemysława Czarnka.
To będzie główny temat konwencji w Kłodzku, która odbędzie się w niedzielę 5 lipca. - Pokażemy skalę oszustw i patologii obecnej władzy - zapowiada polityk PiS. Inny współpracownik Przemysława Czarnka dodaje, iż "szykowana jest niespodzianka". Jaka? Tajemnica.
Wiadomo, że w niedzielę Czarnek i Jarosław Kaczyński zapowiedzą owe "twarde rozliczenia" rządu Tuska i jego administracji. - Tego oczekują nasi wyborcy, ale też wyborcy Brauna, Mentzena i Bosaka - dodaje w rozmowie z WP jeden z posłów PiS.
Miejsce organizacji konwencji nie jest przypadkowe - Kłodzko to miasto, w którym jedna z byłych działaczek KO, znająca lokalną wierchuszkę partii, była zamieszana w aferę pedofilską. PiS chce to wykorzystać jako "symbol".
Tym razem prezes ma przemawiać - ostatnio odpuścił konferencję programową o młodych, bo były za duże upały. - Konwencji o rozliczeniach szef nie odpuści - zapewnia, mówiąc o Kaczyńskim jego współpracownik.
"Mocne wystąpienie" ma mieć Przemysław Czarnek, czyli kandydat PiS na premiera. I to Czarnek ma wszystkich zaskoczyć. - Wystąpienie Przemka będzie długo pamiętane - zapowiadają nasi rozmówcy. Przyznają, że to też gest w kierunku "kolegów z prawicy". - Rozliczenia to coś, co łączy oczekiwania wszystkich przeciwników obecnej władzy bez względu na różnice programowe - słyszymy.
PiS chce się więc wzmocnić na prawicy, a z drugiej strony wykorzystać słabszy moment KO, która mierzy się z aferą szpitalną. W sondażach KO jednak wciąż jest wyżej niż partia Kaczyńskiego. Co na to PiS? - Nieznacznie, bo my mamy w naszych wewnętrznych badaniach ok. 30 proc., a KO 33 proc. - słyszymy w partii.
PiS jednak tych badań nie pokazuje. Nie wiadomo więc, czy istnieją.
Konfederacja chce rozliczać, ale również… PiS
Jeden z liderów Konfederacji Krzysztof Bosak, o którym ciepło w ostatnich miesiącach wyrażał się zarówno Jarosław Kaczyński, jak i Przemysław Czarnek, sceptycznie odnosi się do zapowiedzi PiS.
A politycy PiS podkreślają w nieoficjalnych rozmowach, iż konwencja o rozliczeniach ma być również ukłonem w kierunku wyborców Konfederacji właśnie, ale też i Korony Polskiej Grzegorza Brauna. - Ci wyborcy domagają się twardych rozliczeń Tuska i jego ekipy - słyszymy przy Nowogrodzkiej, gdzie siedzibę ma PiS.
Pewnie coś PiS-owi z badań wyszło - ogłasza Krzysztof Bosak. - Oni są w tym nie najgorsi, żeby dopasowywać się do nastrojów społecznych na podstawie badań. Uważam jednak, że rozliczenia powinni zacząć od siebie - mówi o politykach PiS wicemarszałek Sejmu. W rozmowie z WP Bosak mówi ostro, że było za czasów PiS i jej koalicjantów "rozdrapywanie publicznych pieniędzy, złodziejstwo". Tak, takiego określenia używa właśnie polityk Konfederacji - "złodziejstwo" - ale dopytywany nie chce już mówić o konkretach.
Jeśli ta partia miałaby wracać do władzy, to czy my znamy przynajmniej trzy proste wnioski, jak oni chcą to zrobić, by ponownie nie dochodziło do rozgrabiania publicznych pieniędzy poprzez programy rozdawnicze, kierowane do atrapowych podmiotów? - pyta Bosak, nawiązując do afer z czasów PiS.
Na naszą sugestię, iż Konfederacja mogłaby przecież "pilnować" PiS-u jako przyszły koalicjant, polityk ma wątpliwości: - Nie wierzę w to, że zdeprawowanych ludzi można przypilnować, gdy sprawują władzę.
Bosak podkreśla, że politycy PiS mają na koncie "poważne afery". Jednocześnie zgadza się z tym, iż elektorat Konfederacji i Korony Polskiej oczekuje rozliczeń każdej poprzedniej władzy - nie tylko PiS. - Oczywiście, że jest takie oczekiwanie wyborców, ale jest też oczywiste, że nasi wyborcy na jechanie do Kłodzka i robienie populizmu przez polityków PiS nie dadzą się nabrać - podkreśla Bosak, nawiązując do miejsca, w którym PiS 5 lipca organizuje "rozliczeniową" konwencję.
Politycy Konfederacji są zdania, że jeśli mają rządzić z PiS, to tylko w przypadku, gdy będą mieli nadzór nad... służbami specjalnymi, a najlepiej też wymiarem sprawiedliwości. Tych dwóch obszarów jednak PiS nie odpuści.
Poza tym PiS przypomina, iż konfederaci mają też "swoje za uszami". - Niech nie robią z siebie świętoszków. My ich za to nie atakujemy, a moglibyśmy - słyszymy jakby lekko grożącą reakcję z PiS-u.
Newsy, wywiady, śledztwa i reportaże w Twojej skrzynce co tydzień - zawsze za darmo.
Reporter i autor rozmów politycznych. Od ponad dekady zajmuje się analizowaniem i opisywaniem polskiej polityki. Relacjonuje wydarzenia z Sejmu i Senatu, odsłaniając ich kulisy. Specjalizuje się w przybliżaniu kulis kampanii wyborczych.
Czytaj cały artykuł u źródła — Wirtualna Polska — Wiadomości