Już za chwilę zacznie się narodowy festiwal zdziwienia:
„Nie wiedzieliśmy, że jest niebezpiecznie!” „Niech rząd wyśle po nas samolot!” „Na co ja płacę podatki, skoro nie podstawili mi Boeinga?” „Widziałem ostrzeżenia, ale myślałem, że przesadzają.”
Nie. Państwo nie jest biurem podróży dla ludzi, którzy ignorują komunikaty, lecą w rejon potencjalnej katastrofy, a potem żądają ewakuacji w trybie VIP.
Ten konflikt nie zaczął się wczoraj. Ostrzeżenia nie pojawiły się pięć minut temu. Nikt tych ludzi siłą tam nie wysłał.
A potem zaczyna się wielki medialny dramat, bo najważniejszy obywatel Rzeczypospolitej od trzech dni śpi na lotnisku i nie może wrócić z wakacji.
Kto ci kazał tam jechać, dzbanie?
Państwo powinno pomagać obywatelom w sytuacjach zagrożenia. Ale odpowiedzialność osobista nadal istnieje. Ostrzeżenie „odradzamy wszelkie podróże” nie oznacza: „leć śmiało, a jak coś jebnie, wyślemy po ciebie rządowy samolot”.
polska #wakacje #podroze #podrozujzwykopem #notakchujmiwdupe