
0:00
Niemiecki zwrot w energetyce znany w Europie jako Energiewende nie narodził się jako odpowiedź na kryzys klimatyczny. U jego fundamentów leżą kryzysy paliwowe lat 70., ale także próba rozliczenia eksnazistów przez pokolenie ich dzieci.
Łukasz Dąbrowiecki
Zamknięcie ostatniej kopalni węgla kamiennego w Niemczech otrzymało oprawę państwowej ceremonii. W 2018 roku górnicy opuszczający kopalnię Prosper-Haniel przekazali prezydentowi Frankowi-Walterowi Steinmeierowi symboliczną bryłę węgla. Dla wielu obserwatorów był to obraz idealnie wpisujący się w narrację o niemieckiej transformacji energetycznej. Oto kraj, który przez ponad półtora wieku budował swoją potęgę na węglu, zrobił kolejny milowy krok na drodze transformacji energetycznej.
Tyle że zamknięcie ostatniej kopalni nie było bezpośrednim skutkiem Energiewende , jak w innych krajach przyjęło się nazywać specyficzny model niemieckiej transformacji energetycznej.
Korzenie Energiewende sięgają innej epoki: buntu pokolenia roku 1968 przeciwko pokoleniu ich ojców-nazistów. Ale co to ma wspólnego z atomem? Atom umarł, węgiel żyje
Zamknięcie kopalni Prosper-Haniel było ostatnim aktem kryzysu niemieckiego górnictwa, którego pierwsze zwiastuny pojawiły się już w pierwszych powojennych dekadach. Najpierw doszło do niedoboru pracowników. W latach 60. do RFN zaczęto więc sprowadzać do pracy gastarbeiterów z Włoch, Turcji, Jugosławii i innych państw południa Europy. Jednak mimo obniżania kosztów pracy dzięki tańszym pracownikom zagranicznym węgiel nieuchronnie stawał się coraz droższy ze względu na rosnącą trudność wydobycia.
Państwo przez dziesięciolecia próbowało ratować ten sektor. Elektrowniom nakazywano zakup rodzimego surowca, a część kosztów przerzucano na odbiorców energii poprzez specjalną dopłatę znaną jako Kohlepfennig („grosz węglowy”). Niemieckie górnictwo stało się jednym z najbardziej subsydiowanych sektorów gospodarki w Europie. Mimo to kolejne kopalnie zamykano, a wola polityczna nie była w stanie odwrócić geologicznych realiów.
Jednak gdy na powierzchnię wyjechała ostatnia zmiana, nie oznaczało to, że niemieckie elektrownie węglowe również ogłosiły fajrant. Choć udział dostarczanej przez nie energii w krajowym miksie energetycznym maleje, zgodnie z listą Bundesnetzagentur nadal pracuje prawie 60 bloków węglowych w ponad 20 lokalizacjach. Do tego doliczmy węgiel brunatny: 50 bloków w 17 lokalizacjach (dane dla obydwu rodzajów węgla za rok 2025).
Co zatem z tą Energiewende ? Przewrotnie można powiedzieć, że zakończyła się, gdy 15 kwietnia 2023 roku odłączono od sieci ostatnie trzy elektrownie jądrowe.
Koncepcja Energiewende nie została bowiem zdefiniowana jako narzędzie polityki klimatycznej ani za rządów konserwatywnej kanclerz Angeli Merkel, ani wcześniej, za przyjaźniącego się z Putinem socjaldemokraty Gerharda Schrödera, choć każde z nich podjęło kluczowe kroki, by ją zrealizować.