RAK
    Jeśli władza chce rozbroić bombę anty-UPA, powinna zacząć burzyć pomniki Armii Czerwonej

    Jeśli władza chce rozbroić bombę anty-UPA, powinna zacząć burzyć pomniki Armii Czerwonej

    3429 odsłon
    Jeśli władza chce rozbroić bombę anty-UPA, powinna zacząć burzyć pomniki Armii Czerwonej

    Chyba już dla nikogo nie jest tajemnicą, że z dużym prawdopodobieństwem temat Ukrainy stanie się kluczową osią podziału w przyszłorocznej kampanii wyborczej. I już teraz ci, którzy nie chcą ponurej konfodemokracji, powinni w jakiś sposób się do tego przygotować.

    Podejścia są dwa: albo idealistyczno-edukacyjne, albo bardziej cyniczne. Tego pierwszego zdążyliśmy się już naczytać przy okazji sporu o upamiętnienie UPA przez Zełenskiego. Zarówno social media, jak i media mainstreamowe zostały dosłownie zalane tekstami o tym, że domaganie się cofnięcia decyzji Zełenskiego jest dla Polski niekorzystne, że trzeba go rozumieć, że toczy przecież wojnę, że Polacy zdradzali Ukraińców po wojnie bolszewickiej i że Putin właśnie odbiera szampana.

    Nawet jeśli w większości to prawda, to co z tego? Podejście „przebaczamy i prosimy o przebaczenie” po prostu nie działa. Polacy są oburzeni upamiętnieniem zbrodniarzy z UPA. A odbierający Order Orła Białego prezydent Nawrocki notuje rekordowe poparcie.

    Antyukraiński dżin na dobre więc wypłynął z butelki i zatruwa całą polityczną atmosferę. Skoro więc kolejne posty, apele, wywiady z mądrymi profesorami nie działają politycznie – zresztą jak zawsze – bo sprawa dotyka godności i pamięci historycznej, to może pora wybrać metodę cyniczną.

    Od kultu do kultu

    Jednak żeby wiedzieć, jak cynicznie uspokoić nastroje i przekierować strumień gniewu w inne rejony, trzeba najpierw zrozumieć, czym karmi się antyukraiński gniew. Otóż jest on nowym kultem, zastępującym kult żołnierzy wyklętych.

    Przed laty tożsamościową pustkę, w której historia była tylko miejscem kajania się inteligenckich elit za większe lub mniejsze przewiny przodków, polska prawica zapełniła kultem powojennych żołnierzy podziemia antykomunistycznego. Ze swoim antykomunizmem, heroiczną odwagą, martyrologią i żyjącymi kombatantami nadawali się do tego znakomicie. A oburzenie elit inteligenckich na pojedyncze zbrodnie tylko dodawało im antyelitarnego blasku.

    Kult niesamowicie zażarł wśród młodych, zwłaszcza że poszedł za tym cały polityczno-kapitalistyczny merchandising. Nastoletni „żołnierze wyklęci” w koszulkach Red is Bad i z tatuażami wilka zapełnili ulice. Tyle że modowy sukces szybko stał się przyczyną klęski. Kult się przejadł, moda się zmieniła. Dziś zbyt wielu wyklętych już nie ma. Raczej wszyscy są targetem polskich raperów, sprzedających własny merch pod własną marką.

    I w tę ziejącą dziurę po żołnierzach wyklętych wszedł właśnie kult rzezi wołyńskiej. Potrzeba było nawet nie tyle nowych bohaterów, co nowych ofiar. Potrzeba było nowej historycznej idei, najlepiej odrzucanej lub kwestionowanej przez mainstream, co nadawało jej posmak antysystemowości. Potrzeba było nowych emocji i czegoś, co będzie odwoływało się do historii, ale co można wykorzystać także współcześnie i na tym budować. Wreszcie potrzeba było równie mocno pobudzającego wyobraźnię zdarzenia historycznego.

    Kult anty-UPA doskonale się do tego nadawał. Widły rozumieją przecież wszyscy. Tak jak nawet nie Katyń, lecz likwidacja leśnych przez NKWD była zbrodnią założycielską owego mitu wyklętych, tak teraz jest nią rzeź wołyńska.

    Podobnie jak swego czasu żołnierze wyklęci byli w polskiej pamięci historycznej sprawą marginalną, tak teraz sprawa rzezi wołyńskiej, także przez lata marginalna, zdominowała pamięć historyczną. Nagle czczenie ofiar rzezi wołyńskiej zaczęło przewyższać czczenie ofiar Powstania Warszawskiego (innych powstań nie, bo za mała hekatomba). A zawołanie „Precz z banderyzmem” stało się nowym „Raz sierpem, raz młotem czerwoną hołotę”.

    Ten tekst i wiele innych powstał dzięki naszym Darczyńcom.

    Regularne wpłaty od Was dają nam poczucie bezpieczeństwa. Dzięki nim możemy planować.

    Wspieraj nas

    Wsparcie miesięczne

    Płatność odnawialna. W każdym momencie możesz zrezygnować z płatności.

    Wsparcie jednorazowe

    Dlatego właśnie wszelkie próby racjonalnej dyskusji, przekonywania, niuansowania historii i puszczania gadających głów w telewizorach i komórkach mijają się z celem. Gdy ma się do czynienia ze swoistym rytuałem i kultem pamięci, żaden racjonalizm nie pomoże. Zwłaszcza że kult anty-UPA jest wzmacniany przez boty rosyjskie oraz prowokacyjną politykę historyczną samej Ukrainy. Domaganie się szacunku do ofiar rzezi (jakby ktokolwiek w Polsce go nie oddawał) może też być doskonałą przykrywką dla szowinizmu i niechęci do współczesnych Ukraińców.

    Tożsamościowa przynęta dla sił antyukraińskich

    W jaki więc sposób władza powinna walczyć z kultem nowych żołnierzy wyklętych? Przez przypominanie starych. Trzeba znowu przypomnieć Katyń, dziś już zupełnie zapomniany. Trzeba jak najbardziej obrazowo przypominać o strzelaniu w potylicę. Zamiast Wołynia Smarzowskiego pokazywać jego Różę. A zamiast Zielonej granicy Agnieszki Holland – Zabić księdza . Użyć antybolszewizmu jak najbardziej cynicznie, bo właśnie jak najbardziej cynicznie rzezi wołyńskiej używa prawica.

    Ba, dla efektu symbolicznego trzeba po prostu zacząć burzyć pomniki Armii Czerwonej w Polsce. Tak, wiem, zaraz się zacznie larum, że jak tak można, miejsca pamięci, kultu, tak się nie godzi. I właśnie o to chodzi, żeby się podniosło larum. Żeby była dyskusja o miejscach kultu. Żeby Rosja się wściekła, a nowy idol prawicy, Leszek „moskiewska pożyczka” Miller, zaczął się sprzeciwiać. Żeby te wszystkie siły, tak rzekomo obiektywne w wojnie rosyjsko-ukraińskiej, zaczęły gęgać w obronie pomników wyzwolicieli ze wschodu.

    Wznieciliśmy mrok. Historia mówiona polskiej sceny metalowej w latach 80. i 90.

    Marcin Lisiecki

    od 41,93 zł

    Ми тут не вдома. Українські мігранти та біженці про відносини з поляками

    Olena Babakova, Przemysław Sadura

    od 0,00 zł

    Nie jesteśmy w domu. Ukraińscy migranci i uchodźcy o relacjach z Polakami

    Olena Babakova, Przemysław Sadura

    od 0,00 zł

    Ludowa historia Stanów Zjednoczonych. Od roku 1492 do dziś

    Howard Zinn

    od 57,55 zł

    Jak uniknąć tragedii? William Szekspir a świat współczesny

    Maciej Gdula

    od 28,74 zł

    Odwagi! [o zaangażowaniu młodych]

    Dominika Lasota

    od 19,14 zł

    Propagandysta, który przechytrzył Hitlera

    Peter Pomerantsev

    od 31,14 zł

    Bez szacunku. Kryzys społeczny

    Byung-Chul Han

    od 23,94 zł

    Muskizm. Świat według Elona Muska

    Ben Tarnoff, Quinn Slobodian

    od 33,54 zł

    Utracony kompas [o europejskiej lewicy]

    Artur Troost

    od 19,14 zł

    Słowem, aby walczyć z antyukraińską falą, trzeba polskim tożsamościowcom rzucić inną przynętę – i patrzeć, jak się znowu wykłócają. Tym razem o zbrodnie Lenina, Stalina i Chruszczowa. Tak, trzeba rozkręcić inbę o Armię Czerwoną i zbrodnie radzieckie.

    Bo póki co wygląda to tak, że ci, co najgłośniej gardłowali o zbrodni smoleńskiej, dziś idą toczka w toczkę po linii Kremla. I jakoś Katynia czy śmierci rotmistrza Pileckiego nie podnoszą publicznie, bo to nie pasuje do narracji o anty-UPA.

    Pora więc tę narrację przywrócić. Przynajmniej raz w historii można do czegoś wykorzystać zoologiczny antykomunizm. I pokonać prawicę jej własną bronią.

    Czytaj cały artykuł u źródła — Krytyka Polityczna

    Co o tym sądzisz?

    Artykuł sponsorowanyAD
    SamsungGalaxy AI - nowa era