Większość wybiera "podwójny" dochód. "To pewnego rodzaju pułapka"
Propozycja podwyższenia kwoty wolnej od podatku
Propozycja podniesienia kwoty wolnej od podatku z 30 do 60 tys. złotych stanowiła jeden z tzw. stu konkretów w trakcie kampanii wyborczej Koalicji Obywatelskiej. Blisko trzy lata od kampanii wyborczej ta obietnica nadal pozostaje na papierze.
Będzie realizacja obietnicy podwyższenia kwoty wolnej od podatku. Uważam, że to jest fundamentalne dla całej koalicji i nad tym pracuje minister (finansów i gospodarki Andrzej - red.) Domański - stwierdził w środę wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz w programie "Jeden na jeden" w TVN24.
Polityczna racjonalność tego to jest jedna sprawa oczywiście, finansowa to jest druga sprawa. Gdzieś trzeba szukać kompromisu między jednym i drugim - stwierdził ekspert. Dodał, że jego zdaniem obecnie "ta strona polityczna jest silniejsza".
Bajońskie stawki medyków, rekordy na dyżurach. Czy za granicą to możliwe?
Problem rosnącego długu publicznego
Pytany o szanse na równoczesne podwyższenie progu kwoty wolnej od podatku i zmiany kwot, od których zaczynają się kolejne progi, prof. Orłowski stwierdził, że "wszystko jest realne". - A cóż to szkodzi? - ironizował ekspert.
Postulat podwyższenia kwoty wolnej od podatku do 60 tysięcy złotych wciąż niezrealizowanyŹródło: "Fakty" TVN Podkreślił jednak, że w rozmowie o podniesieniu progu wolnego od podatku kluczowa jest kwestia gwałtownie rosnącego długu publicznego . Tendencja ta ma się utrzymywać od 2020 roku.
Dwie kolejne koalicje i żadna z nich przede wszystkim nie ma odwagi powiedzieć ludziom na przykład czegoś takiego: "musimy zwiększyć wydatki na obronę, musimy zwiększyć wydatki na zdrowie". (...) To w takim razie trzeba albo znaleźć inny sposób finansowania tego, czyli dodatkowe pieniądze, albo ograniczyć inne wydatki. Nikt w Polsce z polityków od lat nie jest w stanie czegoś takiego powiedzieć - powiedział prof. Orłowski
Polityk musi powiedzieć, że są pieniądze na wszystko - podsumował.
"Silna karta przetargowa" Morawieckiego. "To byłby nowy eksperyment"
Czy program "Ceny Paliwa Niżej" powróci?
Prof. Orłowski pytany o ewentualne wznowienie programu "Ceny Paliwa Niżej", stwierdził, że "jak (cena benzyny - red.) będzie powyżej ośmiu złotych, będziemy mieli drugi 'CPN'". Zapytany o szanse na takie podwyżki, odparł - O to proszę pytać prezydenta Trumpa.
Ekonomista podkreślił, że ceny paliwa są zależne od zmiennej sytuacji na Bliskim Wschodzie. Krajowe programy próbują natomiast jedynie minimalizować skutki wzrostu cen na rynkach wywołane wojną USA z Iranem . - To, co stosuje nasz rząd, to jest środek przeciwbólowy, to nie jest usuwanie choroby. Natomiast choroba jest absolutnie poza naszymi możliwościami leczenia - powiedział.
Miała zniknąć z powierzchni ziemi. "Republika wciąż ma się dobrze"
Choć w pewnym momencie cena ropy spadła w okolicę poziomy sprzed wojny USA z Iranem, niedawne zaognienie konfliktu wywołało nowe podwyżki . - Można sobie łatwo wyobrazić scenariusz w którym ta wojna się wcale nie kończy, rozkręca na nowo, transport przez cieśninę Ormuz jest na nowo skutecznie blokowany przez Iran i wtedy możemy mieć benzynę, ja nie chce nikogo straszyć, ale za 10 i 12 złotych za litr - spekulował prof. Orłowski.
Ocenił, że wówczas na pewno pojawi się nowy program "Ceny Paliwa Niżej". Jednak wynikająca z niego obniżka może być nieznaczna. - To jest obniżenie ceny o złotówkę, natomiast istota problemu przychodzi oczywiście z zagranicy - dodał.
Zdaniem prof. Orłowskiego ewentualne zablokowanie dostaw przez Morze Czerwone "nie ma fundamentalnego znaczenia". - Mimo wszystko najważniejsza dla ropy naftowej jest cieśnina Ormuz - powiedział. Problem blokady Morza Czerwonego może natomiast podnieść ceny w innym sektorze, mianowicie tanich przesyłek z Chin . Jak podkreślił ekspert, codziennie do Europy trafia 16 milionów małych paczek z Państwa Środka, z których część przebywa trasę przez Morze Czerwone.