
Sprawę opisał w czwartek portal australijskiej stacji ABC News. Do niebezpiecznego zdarzenia doszło na popularnej trasie rowerowej Northern Rivers Rail Trail w pobliżu miejscowości Burringbar w hrabstwie Tweed, na północy australijskiego stanu Nowa Południowa Walia.
Około 60-letnia kobieta podczas przejażdżki przypadkowo przejechała rowerem po dwumetrowym wężu, który zaplątał się w łańcuch jej roweru. W odruchu obronnym gad ugryzł kobietę w udo. Okazało się, że kobieta trafiła na jednego z najbardziej jadowitych wężów na świecie – nibykobrą siatkowaną.
Kobieta trafiła do szpitala
Na miejsce wezwano ratowników medycznych. Kobieta została przewieziona do szpitala, gdzie udzielono jej niezbędnej pomocy. Jak poinformował rzecznik pogotowia, kobieta uniknęła najgorszego. W tym przypadku doszło do tzw. suchego ukąszenia, czyli sytuacji, kiedy wąż nie wstrzykuje jadu.
Stan rowerzystki był stabilny, a już następnego dnia rano została wypisana ze szpitala.
Trudna akcja ratunkowa z udziałem specjalistki
Na miejsce zdarzenia wezwano także specjalistkę od łapania węży, Sarah Mailey. Akcja uwalniania gada z łańcucha była wyjątkowo trudna i niebezpieczna - środkowa część ciała węża była uwięziona, ale głowa i górna połowa pozostawały swobodne i bardzo aktywne.
Mailey musiała przytrzymać głowę węża, by zapobiec kolejnym ukąszeniom, pomagała jej policja. Niestety, ze względu na poważne obrażenia, wąż został uśpiony.
Według Sarah Mailey, wąż miał wcześniej uszkodzone oko, co mogło sprawić, że nie zauważył nadjeżdżającego roweru. Ekspertka podkreśliła, że obecność węży na trasach rowerowych w tym regionie nie jest niczym niezwykłym. Zaleciła rowerzystom noszenie opasek uciskowych na wypadek ukąszenia.