Blok na Ursynowie grozi zawaleniem Źródło wideo: "Uwaga!" TVNŹródło zdj. gł.: "Uwaga!" TVN Ponad 40 rodzin niespodziewanie dowiedziało się, że ich blok przy ulicy Hirszfelda 2 na warszawskim Ursynowie został wyłączony z użytkowania.
Mieszkańcy od miesięcy alarmowali o tragicznym stanie jednej z klatek. Mimo widocznych uszkodzeń wszyscy zapewniali, że reszta budynku jest bezpieczna, a przede wszystkim, że nie ma konieczności przesiedlenia ludzi.
Szokująca decyzja nadzoru budowlanego
Czarny scenariusz spełnił się w ubiegły piątek. Tuż przed południem w nieruchomości pojawili się pracownicy nadzoru budowlanego i wydali szokującą dla mieszkańców decyzję.
Ogłosili katastrofę budowlaną. Gaz jest już wyłączony - mówi nam jedna z mieszkanek.
Pani przyszła i powiedziała: "proszę natychmiast się stąd wynieść". Nie mam działki, nie ma kto mnie przyjąć. Ja jestem schorowany człowiek - dodaje mieszkaniec bloku.
Mimo że problemy ze stanem technicznym dotyczyły tylko części bloku, wyłączono z użytku cały budynek. Jak twierdzą mieszkańcy, zostali bez jakiejkolwiek pomocy.
Razem z mieszkańcami bloku przy Hirszfelda 2 próbujemy skontaktować się z przedstawicielami spółdzielni. Co ludzie mają ze sobą zrobić? - pytamy.
Zadałem panu inspektorowi takie samo pytanie. Uzyskałem informację, że on wydaje decyzję ustną z nakazem natychmiastowej wykonalności. Uruchomiliśmy klauzulę katastrofy budowlanej i na podstawie tego będziemy pomagali w znalezieniu lokali zamiennych - tłumaczy Tomasz Fazan, zastępca prezesa SMB "Imielin".
Spółdzielnia dziś nie zapewni im mieszkań - dodał.
Blok może runąć, mieszkańcy muszą się wyprowadzić
Gdzie mają się podziać?
Pani Weronika kupiła mieszkanie w tym bloku miesiąc temu. Wprowadziła się do niego zaledwie tydzień wcześniej.
No i nagle okazuje się, że trzeba się wynieść i to ze skutkiem natychmiastowym - mówi.
To mieszkanie kosztowało mnie prawie milion złotych. Jest duże, fajne, takie jak chciałam. Wszystko byłoby idealnie, gdyby tylko się blok nie rozpadał. To jest dramat. Może być tak, że ten blok zburzą - dodaje.
Media trąbią o sytuacji od dwóch tygodni, a inspektor pojawił się w piątek przed południem, kiedy my nie mamy możliwości wykonania jakiegokolwiek ruchu. To jest robienie nam na złość - uważa pani Małgorzata, mieszkanka bloku.
Nadzór budowlany zna stan budynku od kilkunastu miesięcy. W tym czasie przeprowadzono wiele ekspertyz. W marcu 2026 roku wydano nakaz przeprowadzenia remontu. Na wymagane prace urzędnicy dali wówczas spółdzielni 12 miesięcy.
Bezradni mieszkańcy zwrócili się o pomoc do burmistrza Ursynowa Roberta Kempy, który jeszcze dwa tygodnie temu w "Uwadze!" zapewniał o swoim wsparciu.
Mieszkańców przybywa, wody brakuje. Problem "leczą" zakazami
Kto ponosi odpowiedzialność?
Na prośbę mieszkańców na miejscu pojawił się prawnik z Okręgowej Rady Adwokackiej.
Kontaktujemy się zatem ze stołecznym ratuszem.
Naczelniczka obiecała skonsultować sytuację. Po kilkunastu minutach oddzwoniła z informacją, że miasto nie jest w stanie pomóc.
Emocje mieszkańców narastały. W końcu, po kilku godzinach oczekiwania, na miejscu pojawił się przedstawiciel spółdzielni.
Spółdzielnia nie jest w stanie w ciągu kilku godzin załatwić kilkudziesięciu lokali zastępczych - mówi Tomasz Fazan, zastępca prezesa zarządu SMB "Imielin". I dodaje: - W tej chwili mamy w hotelu 40 pokoi, z których można na razie skorzystać w przeciągu weekendu.
Z tego, co mi przekazano, możecie państwo znaleźć sobie we własnym zakresie mieszkanie o zbliżonym metrażu i zbliżonym standardzie - poinformował mieszkańców zastępca prezesa.
Kto podpisze umowę najmu? Co, jeśli ubezpieczyciel nie zechce później wypłacić im pieniędzy? Co z czynszami za mieszkania, z których musieli się wyprowadzić? - pytali mieszkańcy.
Na te pytania przedstawiciel spółdzielni nie był w stanie odpowiedzieć.
Blok przy ulicy Hirszfelda grozi zawaleniemŹródło zdjęcia: Mateusz Mżyk / tvnwarszawa.pl Bali się zamurowania wejść
Przez weekend w hotelu nocowała tylko jedna osoba. Mieszkańcy nie dostali pomocy w transporcie. Nie wiedzieli też, kto podczas ich nieobecności miałby pilnować majątku.
Pojawiły się obawy, że w poniedziałek zamurowane zostaną wejścia do klatek schodowych. Zapadła więc decyzja, że wszyscy zostaną w mieszkaniach. Z nadzieją, że w poniedziałek miasto lub spółdzielnia zorganizują pomoc w przeprowadzce i wynajmą mieszkania zastępcze.
W poniedziałek od rana pytaliśmy władze miasta, co mają zamiar zrobić z kryzysem przy ul. Hirszfelda 2. Nie uzyskaliśmy odpowiedzi, dlatego udaliśmy się do siedziby prezydenta Rafała Trzaskowskiego.
U nas takie sprawy są rozpoznawane i załatwiane dzielnicowo. Jestem po rozmowie z panem burmistrzem, który mi powiedział, że ma serię spotkań w tej sprawie. Jeżeli natomiast dzielnica nam zasygnalizuje, że jest potrzebne wsparcie miasta, to oczywiście będziemy działać - mówi Marzena Gawkowska, zastępczyni rzeczniczki prasowej m. st. Warszawy.
Z tego, co mi przekazał burmistrz, dzielnica intensywnie działa, żeby wyznaczyć dla mieszkańców lokale zastępcze - dodaje.
Blok przy ulicy Hirszfelda grozi zawaleniemŹródło zdjęcia: "Uwaga!" TVN "To się nie wydarzyło z dnia na dzień"
Po interwencji "Uwagi!" w ratuszu, na stronie dzielnicy Ursynów pojawił się komunikat.
Czytamy w nim ponownie o odpowiedzialności spółdzielni. Urząd twierdzi, że mieszkańcy mogą wynająć mieszkania socjalne, ale na Ursynowie nie ma obecnie wolnych lokali.
W poniedziałek spółdzielnia złożyła odwołanie od decyzji nadzoru budowlanego. Urzędnicy z Powiatowego Inspektoratu Nadzoru Budowlanego nadal nie chcieli nam udzielić żadnych informacji, jakie kroki planują.
Jak przekazali nam mieszkańcy, administracja szykuje się do ogrodzenia budynku i przeprowadzki ludzi. Kosztami chce jednak obciążyć lokatorów. W grożącym zawaleniem bloku nadal przebywają ludzie. Mieszkańcy planują pozew przeciwko spółdzielni.