15 czerwca Hoeiby został skazany na cztery lata pozbawienia wolności m.in. za dwa gwałty, znęcanie się nad byłą partnerką, groźby oraz naruszenia prawa o ruchu drogowym. 29-latek odwołał się od wyroku, apelację złożyła również prokuratura. Od momentu skazania przebywał w areszcie, jednak po czterech tygodniach - zgodnie z prawem - sąd musiał zdecydować, jak dalej będzie oczekiwał na wyrok drugiej instancji.
Oskarżyciele domagali się, by przez kolejne cztery tygodnie pozostał za kratkami, by uniemożliwić mu kontakt z byłą partnerką. Obrona wnioskowała o wypuszczenie 29-latka z aresztu.
"Ofiara nie była w stanie stawić oporu". Syn księżniczki usłyszał wyrok
W sądzie odtworzono nagranie. Była partnerka syna księżnej zaczęła płakać
Syn księżnej znowu w sądzie
Opalony Hoeiby w białej koszulce polo przybył w poniedziałek do sądu okręgowego w Oslo, by wyjaśnić, dlaczego powinien zostać wypuszczony z aresztu. Obrońca Petar Sekulic stwierdził, że jego klientowi bardzo zależy na przebywaniu z rodziną, zwłaszcza z matką, która wraca do siebie po niedawnym przeszczepie płuc . - Cała rodzina jest przy mamie - mówił sam Hoeiby, którego cytuje agencja ENEX.
Sąd zdecydował tego samego dnia, że Hoeiby pozostanie formalnie aresztowany przez kolejne cztery tygodnie, ale będzie mógł przebywać w wyznaczonych miejscach z nadajnikiem na kostce w ramach dozoru elektronicznego. - To opcja, z którą [Hoeiby - red.] może żyć przez kilka następnych tygodni, a potem zobaczymy, co się wydarzy - powiedział obrońca 29-latka dziennikarzom po wyjściu z sali rozpraw.
Prokuratura do godziny 12.00 we wtorek nie odwołała się od decyzji sądu, dlatego syn Mette-Marit będzie mógł przebywać z nadajnikiem na terenie monarszej rezydencji Skaugum - przekazał publiczny nadawca NRK.
Syn oskarżony o gwałty, ona wśród znajomych Epsteina. "Czy może być po tym królową?"
Redagował AM