
Fot. Chalinee Thirasupa / REUTERS Pożar wybuchł w popularnym lokalu Rong Beer Na Ladprao w niedzielę w nocy podczas koncertu na żywo (godz. 19 w niedzielę 12 lipca czasu polskiego ). Wcześniej tajlandzkie służby informowały o 27 zabitych. Jak przekazały władze metropolii, rannych zostało łącznie ponad 70 osób, z czego 24 wciąż znajdują się w stanie krytycznym.
Na nagraniach publikowanych w mediach widać ogień, intensywnie wydobywający się przez okna i drzwi budynku. Strażacy opanowali sytuację po misji ratunkowej trwającej blisko pół godziny. Muzyk występujący tej nocy w lokalu przekazał, że zobaczył dym wydostający się z instalacji elektrycznej. Z jego relacji wynika, że chwilę później doszło do awarii zasilania, a następnie do wybuchu, po którym gęsty dym wypełnił lokal.
"Jedno z wyjść nie miało klamki, dodatkowo blokowały je regały"
Trwa dochodzenie w celu dokładnego wyjaśnienia przyczyn tragedii. Według władz do zaprószenia ognia mogło dojść w wyniku spięcia w klimatyzatorze sufitowym. Śledczy weryfikują też informacje, według których pracownicy lokalu celowo zamknęli wyjścia z baru, aby uniemożliwić gościom jego opuszczenie bez uregulowania rachunku. Jak przekazały tajlandzkie służby, ostatnią kontrolę bezpieczeństwa w Na Ladprao przeprowadzono w kwietniu.
Właściciel pubu zarządzał wcześniej innym barem, który także spłonął
BBC uzupełnia, że jednym z kluczowych problemów miało być także brakujące oznakowanie wyjść ewakuacyjnych. Ponadto, jak podkreśla lokalna policja, użycie łatwopalnych materiałów jako dekoracji mogło ułatwić szybkie rozprzestrzenienie się pożaru, który pojawił się w pobliżu sceny.
"Klienci instynktownie uciekali od ognia, w stronę tylnej części budynku, gdzie znajdowały się toalety. Ale gdy już dotarli na tyły, nie mogli już wyjść. Gdyby znaki alarmowe były zapalone, ludzie mogliby zobaczyć, że drzwi są zamknięte i być może byliby w stanie je otworzyć" - mówi w rozmowie z BBC Busakorn Saensuk, ekspert ds. bezpieczeństwa pożarowego z Instytutu Inżynierii Tajlandii, który przeprowadzał oględziny skutków pożaru w pubie Na Ladprao.
Władze Bangkoku potwierdziły, że bar został zarejestrowany jako "restauracja z muzyką na żywo", a nie "miejsce rozrywki", dlatego nie miało wymogu stosowania materiałów ognioodpornych. Jak dodaje BBC, powołując się na lokalne media, właściciel pubu zarządzał wcześniej innym barem w Tajlandii, który również został zniszczony w wyniku pożaru, w grudniu 2019 r. W tamtym incydencie nikt jednak nie zginął, ponieważ pożar wybuchł w ciągu dnia.
Pożary w Tajlandii
W minionych latach w Tajlandii dochodziło do podobnych wypadków. W 2022 roku 14 osób zginęło w pożarze w barze z muzyką we wschodniej części kraju. Jedna z największych tego typu tragedii miała miejsce w 2009 roku podczas imprezy sylwestrowej w klubie Santika w Bangkoku. Wówczas 66 osób zginęło, a ponad 200 zostało rannych. Według niepotwierdzonych doniesień przyczyną pożaru był pokaz fajerwerków, który zorganizowano wewnątrz lokalu.
Źródło: PAP
Dziękujemy za przeczytanie
Obserwuj nas