
W skrócie
MSZ Azerbejdżanu wezwało ambasadora Rosji po ataku drona na azerbejdżańską stację paliw należącą do koncernu SOCAR w obwodzie mikołajowskim na Ukrainie.
Azerbejdżan nie nałożył sankcji gospodarczych na Rosję mimo udzielania pomocy humanitarnej Ukrainie i zdecydował się na utrzymywanie relacji z Moskwą.
Rosja dotychczas nie odpowiedziała na oskarżenia Azerbejdżanu, a w odwecie za działania Ukrainy celem kolejnego ataku była rafineria w Omsku.
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
Ministerstwo Spraw Zagranicznych Azerbejdżanu poinformowało, że wezwało ambasadora Rosji w tym kraju Michaiła Jewdokimowa w związku z niedzielnymi atakami na Ukrainę.
Zgodnie z komunikatem resortu jeden z rosyjskich dronów miał uderzyć w stację paliw należącą do azerskiego koncernu państwowego SOCAR. Podkreślono, że inne obiekty należące do tej spółki w Ukrainie , w tym skład ropy naftowej w Odessie , zostały już wcześniej uszkodzone w wyniku działań wojskowych.
"Podczas spotkania (z ambasadorem Rosji - red.) przypomniano, że atak dronów nie był pierwszym tego typu i że zakłady SOCAR w Ukrainie były już wcześniej celem ataków wojskowych i innych niszczycielskich skutków działań wojennych" - czytamy w oficjalnym oświadczeniu azerskiego resortu.
Azerbejdżan wzywa Rosję do złożenia wyjaśnień. "Celowy charakter ataków"
"Kontynuowanie tych działań, pomimo wielokrotnych ostrzeżeń, wskazuje na celowy charakter ataków" - podkreślono w komunikacie MSZ Azerbejdżanu.