Tragiczny finał niedzielnego wypoczynku we Wrocławiu. 18-letni chłopak zniknął pod wodą podczas próby przepłynięcia stawu przy ulicy Królewieckiej. Choć na miejsce natychmiast wezwano służby ratunkowe, a do akcji wkroczyli płetwonurkowie i sonary, nastolatka nie udało się uratować. Policja pod nadzorem prokuratury wyjaśnia teraz dokładne okoliczności tej tragedii.
Jak poinformowało dolnośląskie WOPR, zgłoszenie o osobie, która zaginęła w wodzie w stawie przy ul. Królewieckiej we Wrocławiu wpłynęło do dyspozytora w niedzielę, krótko przed godziną 19.
"Po dojeździe uzyskano informacje od zastępów PSP, które pierwsze dotarły na miejsce o tym, że młody mężczyzna podczas przepływania na drugi brzeg stawu zniknął pod wodą " - podano.
"Ryzyko jest duże". Ludzkość może wkrótce zniknąć z mapy wszechświata?
Tragedia we Wrocławiu. W stawie utonął 18-latek
Ratownicy WOPR niezwłocznie rozpoczęli akcję poszukiwawczą w miejscu, które zostało wskazane przez świadków zdarzenia. Po chwili do działań dołączył także nurek Państwowej Straży Pożarnej i użyto specjalistycznych sonarów.
Dwie godziny później zaginionego zlokalizowano i podjęto z dna stawu. Strażacy i ratownicy WOPR próbowali jeszcze reanimować mężczyznę, ale przybyły na miejsce zespół ratownictwa medycznego, ze względu na brak rokowań, odstąpił od podjęcia czynności i stwierdził zgon 18-latka. Sprawą zajmują się teraz policja i prokuratura.
Tragedia nad stawem we Wrocławiu © Facebook | Dolnośląski WOPR WOPR przestrzega, by korzystać wyłącznie z wyznaczonych miejsc przeznaczonych do kąpieli i pływania.
Absolwentka dziennikarstwa i medioznawstwa na Uniwersytecie Warszawskim. Pracowała na stanowisku redaktora w serwisach Kontakt24, Goniec, Interia oraz redaktora i wydawcy w Polsat News. Wolny czas najchętniej spędza spacerując, czytając i oglądając zagraniczne seriale.
Czytaj cały artykuł u źródła — Wirtualna Polska — Wiadomości