
Według najnowszych danych Rządowego Centrum Bezpieczeństwa, od początku kwietnia 2026 roku w Polsce utonęło już 131 osób. Czerwiec okazał się wyjątkowo tragiczny – w tym miesiącu życie straciło aż 67 osób, a od początku lipca do połowy miesiąca – kolejne 17. Statystyki nie pozostawiają złudzeń: Polska od lat znajduje się w czołówce krajów Unii Europejskiej pod względem liczby utonięć. W 2022 roku zajęliśmy trzecie miejsce w tej niechlubnej klasyfikacji, ustępując jedynie Francji i Niemcom.
Gdzie jest najniebezpieczniej? Nie tylko morze
Choć najgłośniejsze tragedie często rozgrywają się nad Bałtykiem, to właśnie jeziora, stawy i baseny są miejscami, gdzie dochodzi do największej liczby utonięć. Rzeki zajmują drugie miejsce w tej statystyce, natomiast morze – wbrew powszechnym przekonaniom – znajduje się znacznie niżej.
Tylko niewielka część ofiar ginie w wodach Bałtyku, a większość tragicznych zdarzeń ma miejsce na terenach śródlądowych, często w miejscach niestrzeżonych, z dala od ratowników.
Polska na podium
Z danych Eurostatu za 2022 rok wynika, że Polska zajęła trzecie miejsce w Unii Europejskiej pod względem liczby zgonów z powodu utonięcia. Na pierwszym miejscu znalazła się Francja z 784 ofiarami , co stanowiło ponad 16 procent wszystkich utonięć w UE. Niemcy odnotowały 542 zgony, a Polska – 535. Najbezpieczniej pod tym względem jest w Luksemburgu, na Malcie i Cyprze, gdzie liczba ofiar była jednocyfrowa.
Mężczyźni bardziej narażeni
Analiza danych zarówno krajowych, jak i europejskich jednoznacznie wskazuje, że to mężczyźni najczęściej giną w wodzie. Stanowią oni zdecydowaną większość ofiar utonięć oraz osób hospitalizowanych po podtopieniach. Według Światowej Organizacji Zdrowia wskaźnik utonięć wśród mężczyzn jest ponad dwukrotnie wyższy niż wśród kobiet.
Eksperci wskazują na kilka głównych przyczyn. Mężczyźni częściej podejmują ryzykowne zachowania – pływają samotnie, wybierają niestrzeżone akweny, ignorują ostrzeżenia i zakazy, a także wchodzą do wody pod wpływem alkoholu. Dodatkowo to właśnie oni najczęściej próbują ratować innych bez odpowiedniego przygotowania i asekuracji, co często kończy się tragedią.