
fot. YouTube
Trae Young po raz kolejny udowodnił, że rola „wroga publicznego numer jeden” w Nowym Jorku jest mu pisana. Podczas wydarzenia organizowanego w Wielkim Jabłku przez platformę Fanatics, gwiazdor Washington Wizards ponownie rozbudził emocje kibiców Knicks, obierając za cel ich największą gwiazdę i aktualnego MVP finałów, Jalena Brunsona. Choć rozgrywający od stycznia nie reprezentuje już barw Atlanta Hawks, jego historia z miastem, które nigdy nie śpi, wydaje się dopiero otwierać nowy rozdział.
Głównym punktem zapalnym stało się pojawienie się Trae Younga na scenie podczas wspomnianego Fanatics Fest . Zawodnik Washington Wizards , w geście przypominającym wejścia gwiazd wrestlingu, zaprezentował koszulkę Jalena Brunsona , którą demonstracyjnie próbował rozerwać na oczach zgromadzonego tłumu. Incydent ten, choć miał być pokazem siły, zakończył się dla 27-latka dość niefortunnie – materiał stawił opór i nie udało się zniszczyć trykotu.
Mimo tego niepowodzenia przekaz był jasny: rywalizacja trwa. Brunson , który poprowadził New York Knicks do tegorocznego mistrzostwa NBA , stał się dla Younga nowym punktem odniesienia. Dawny konflikt z całą organizacją ustąpił miejsca bezpośredniej rywalizacji z jej liderem. Trae , zapytany o swoje motywy, próbował później łagodzić sytuację w mediach społecznościowych, pisząc: – Czasem po prostu sobie trolluję. Naprawdę cieszę się z sukcesu kilku moich chłopaków z tamtej ekipy!
Napięcie między Youngiem a fanami z Wielkiego Jabłka datuje się od pierwszej rundy play-offów w 2021 roku. Wówczas to, jeszcze jako zawodnik Atlanta Hawks , niemal w pojedynkę wyeliminował Knicks , notując średnio ponad 29 punktów na mecz. To wtedy narodził się rytuał wzajemnej niechęci – od słynnych ukłonów na środku parkietu po wulgarne przyśpiewki nowojorskiej publiczności.
Trae ewidentnie nie zamierza być dłużny i chętnie podsyca ten ogień, na przykład publikując nagranie, na którym widać go jadącego samochodem przez miasto i oglądającego na ekranie swoje najlepsze zagrania przeciwko Knicks . Historia jego konfrontacji z tą drużyną jest bogata w prowokacyjne gesty, jak choćby rzut wirtualnymi kośćmi na logo rywali czy pamiętne słowa z listopada 2024 roku, gdy po zwycięstwie stwierdził: – Mam nadzieję, że kibice z Nowego Jorku bardzo szybko znajdą drogę do wyjścia. Buczcie sobie, a potem zabierajcie tyłki do domu.
Przejście do Wizards ani trochę nie stępiło jego pewności siebie. Wręcz przeciwnie – zawodnik widzi w stołecznej ekipie potencjał na stworzenie nowej potęgi, która rzuci wyzwanie aktualnym mistrzom. Mając u boku Anthony’ego Davisa oraz tegoroczny numer jeden draftu, AJ-a Dybantsę , Young zdaje się z optymizmem patrzeć w przyszłość.
– Możemy osiągnąć wszystko, co tylko sobie założymy, zwłaszcza jeśli wszyscy będą zdrowi. Naprawdę stać nas na wiele. … Już nie mogę się doczekać, aż znów wyjdę na parkiet – zapowiedział, cytowany przez Ohma Youngmisuka . Jednocześnie 27-latek przyznał, że pracuje nad kluczowym aspektem swojej gry – grą bez piłki, co ma pomóc jego drużynie w wejściu na wyższy poziom i lepszym wykorzystaniu potencjału całego zespołu.
Choć Knicks obecnie wciąż mają świeżo w pamięci pierwszy tytuł od lat, postawa Younga zapowiada, że nadchodzący sezon 2026-27 będzie pełen emocji. Gdy Wizards po raz pierwszy zawitają do Nowego Jorku, Trae z pewnością będzie mógł liczyć na „gorące” powitanie, które tak bardzo zdaje się uwielbiać. Rywalizacja ta, choć momentami ociera się o teatr, pozostaje jednym z najbardziej elektryzujących wątków współczesnej NBA .
Wspieraj PROBASKET