Pojawia się pytanie, dlaczego prezydent nie podjął żadnych działań? Wygrał wybory prezydenckie, więc ryzyko, że ta sprawa wpłynie na wynik, uchyliło się - stwierdził w RMF FM minister koordynator służb specjalnych Tomasz Siemoniak, pytany o ujawnioną przez Karola Nawrockiego sytuację z kampanii wyborczej. Jego stan zdrowia miał się nagle gwałtownie pogorszyć.
Prokuratura potraktowała tę sprawę bardzo poważnie i wszczęła postępowanie. Służby jednak nic na ten temat nie wiedziały, bo nie inwigilowały kandydata na prezydenta. Jeżeli nie było żadnych działań, tzn. nie powiadomiono pogotowia i służb, ta sprawa przez rok była tajemnicą prezydenta - mówił w porannej rozmowie w RMF FM minister, koordynator służb specjalnych Tomasz Siemoniak.
Jego zdaniem sprawa jest ważna, bo mówi o niej prezydent, więc należy to potraktować poważnie. Minister podkreślił, że służby i prokuratura, a także opinia publiczna oczekują odpowiedzi na podstawowe pytanie: dlaczego nie wezwano pomocy?
Rowerzysta z nielegalnym rowerem w Gdańsku
Pojawia się pytanie, dlaczego prezydent nie podjął żadnych działań? Wygrał wybory prezydenckie, więc ryzyko, że ta sprawa wpłynie na wynik, uchyliło się. Otwiera to bardzo dużo pytań. Nie wiem, czy czasem nie byłoby lepiej, gdyby prezydent i jego ludzie zgłosili to do prokuratury nawet teraz - mówił Siemoniak.
Dlaczego nie wezwano karetki? Przecież jeśli ktoś jest chory, nieprzytomny, to tak właśnie się robi. Dlaczego tutaj tak się nie stało? Przecież karetka z lekarzami z Dzierżoniowa czy Ząbkowic to nie są jacyś sztabowcy konkurenta, tylko to są po prostu lekarze, którzy by pomagali, ratowali - zastanawiał się minister-koordynator ds. służb specjalnych.
Wyznanie Nawrockiego
W sobotę w sieci ukazał się fragment wywiadu rzeki prof. Andrzeja Nowaka z Karolem Nawrockim. Prezydent opowiada w nim m.in. o "momencie grozy", który przeżył podczas kampanii wyborczej w Ząbkowicach Śląskich.
Kończę mówić i nagle czuję, że dzieje się ze mną coś bardzo złego. Nagłe osłabienie, jakbym dostał konkretny cios w szczękę. Jakby nagle ktoś wyłączył mi organizm - opowiadał prezydent.
Obudziłem się po jakimś czasie. Wszystkie okna zasłonięte. Nade mną stoją bladzi Mikołaj, Jakub i Jarek. W życiu nie miałem czegoś takiego. Autokar, cały garnitur, wszystko - kompletnie zbryzgane moimi gwałtownymi wymiotami. Wszystko. Oni potem opowiadali, że nie mogli na to patrzeć. Mówili, że wyglądało to jak fontanna, porównywali to do filmu Egzorcysta - kopałem nogami, rzucało mną, kompulsywnie wymiotowałem. A gdy się obudziłem, to nie wiedziałem, co się wydarzyło przez te kilka minut - wspomina Nawrocki.
Prezydent stwierdził również, że od początku kampanii słyszał od ochrony różne ostrzeżenia, "np. że nie powinienem całować kobiet w rękę, że to może być sposób, żeby mnie podtruć, że poruszam się po bardzo wąskiej linii ryzyka". - Ale ja i tak to robiłem. Nawet wtedy, w tym deszczu - panie podchodziły, wyciągały ręce, całowałem je w rękę, rozmawiałem z ludźmi - opowiadał Nawrocki.
W poniedziałek Prokuratura Okręgowa w Świdnicy wszczęła z urzędu postępowanie sprawdzające dotyczące podejrzenia narażenia Nawrockiego na niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu.
Dziennikarka z wieloletnim doświadczeniem w mediach ogólnopolskich, od 2014 roku związana z redakcją Wirtualnej Polski. Odpowiada za przygotowanie treści z kraju i ze świata, relacjonując bieżące wydarzenia oraz rozmawiając z politykami i ekspertami.
Czytaj cały artykuł u źródła — Wirtualna Polska — Wiadomości