RAK
    godzinę temuArtykułWitold GłowackiPolska przegrywa na każdej linii – taki jest bilans wojny o UPA i orderyWitold Głowacki

    godzinę temuArtykułWitold GłowackiPolska przegrywa na każdej linii – taki jest bilans wojny o UPA i orderyWitold Głowacki

    3450 odsłon
    godzinę temuArtykułWitold GłowackiPolska przegrywa na każdej linii – taki jest bilans wojny o UPA i orderyWitold Głowacki

    0:00

    Witold Głowacki

    Kiedy polska klasa polityczna i medialny mainstream trzęsą się nad upamiętnianiem bohaterów UPA, Kijów pozbywa się zbędnego balastu w postaci coraz bardziej kłopotliwych i niechcianych rad i mnożących się oczekiwań Warszawy. Realpolitik jest już gdzie indziej.

    Nadszedł czas na bilans pierwszego etapu wojny symbolicznej, którą zdecydowana większość polskiej klasy polityczno-komentatorskiej postanowiła stoczyć z Ukrainą. Bilans ten jest wyłącznie gorzki.

    Przegrywamy tę wojnę z kretesem, tracąc o wiele więcej niż dotychczasową dominację polskiej narracji historycznej nad tą ukraińską. A Ukraina całkiem skutecznie ćwiczy na Polsce swoje wstawanie z kolan. Przypomina ono zresztą zwrot w kierunku kultu żołnierzy wyklętych i innych bohaterów skrajnej prawicy, który odbywał się w naszym kraju w połowie poprzedniej dekady. Wtedy, gdy każdy szanujący się kibol nosił koszulkę z hasłem „śmierć wrogom ojczyzny” albo z krzyżem Narodowych Sił Zbrojnych.

    Dziś zaś nacjonalistyczny chór pod batutą Karola Nawrockiego nadaje ton światu polskiej polityki, ze sporą częścią graczy strony demokratycznej i liberalnych mediów. Od prawa do lewa słyszymy o ukraińskiej współczesnej niewdzięczności i ukraińskiej historycznej winie.

    Tak teraz brzmi głos polskiego „my”: nasza narodowa duma została głęboko urażona, nasza polityka historyczna zignorowana, a nasz głęboko zakorzeniony paternalizm względem Ukrainy brutalnie odrzucony. Zwijamy się więc z bólu, upokorzenia i bezsilnej wściekłości. Na poziomie polskiej klasy politycznej i medialnego mainstreamu nie jesteśmy też w stanie wydobyć z siebie nic więcej.

    Na tym nie koniec. Bo w tym samym polityczno-komentatorskim chórze uparcie powtarzają się też podszyte bardzo głębokim uprzedzeniem frazy o „realpolitik”, która rzekomo ma wymagać od Polski twardej i nieprzejednanej postawy wobec coraz bardziej wrogiej Ukrainy.

    A przecież to właśnie na poziomie twardej polityki realnej, ba, wręcz geopolityki, mamy do czynienia z tą największą i najbardziej rozległą klęską Polski, będącą skutkiem wojny o historię i symbole. Rzucając się w dziką awanturę o przeszłą historię, ostatecznie straciliśmy realny wpływ na Historię – tę, która dzieje się tu i teraz, w coraz bardziej niebezpiecznej dla Polski teraźniejszości.

    Jesteśmy już poza grą, przegraliśmy na dosłownie każdym polu. „ Widzę to tak ” to cykl, w którym od czasu do czasu pozwalamy sobie i autorom zewnętrznym na bardziej publicystyczne podejście do opisu rzeczywistości. Zachęcamy do polemik.

    Przegrana wojna symboliczna

    Order Orła Białego Wołodymyra Zełenskiego wrócił do Karola Nawrockiego przesyłką kurierską, zapakowany elegancko w oklejony taśmą karton. Chwilę później wróciły Orły trzech byłych prezydentów Ukrainy Leonida Kuczmy, Wiktora Juszczenki i Petra Poroszenki. Zwróconych zostało też kilka innych odznaczeń nieco niższej rangi.

    Kawalerem Orderu Orła Białego wciąż natomiast pozostaje Benito Mussolini, o czym z lubością przypomina rosyjska propaganda (dla Kremla to bowiem argument, że Zełenski jest większym faszystą nawet od Mussoliniego).

    Ta sama propaganda wychwala Karola Nawrockiego. Moskiewskie media nie przypominają natomiast, bo to już mniej wygodne, że nikt nie odebrał Orderu Orła Białego carycy Katarzynie II i będącemu za swych rządów ruską matrioszką w sercu Europy byłemu kanclerzowi Niemiec Gerhardowi Schröderowi. Jedno i drugie chętnie podkreślają natomiast ukraińscy politycy, zrobił to już kilka razy Wołodymyr Zełenski.

    Czytaj cały artykuł u źródła — OKO.press GNews

    Co o tym sądzisz?

    Artykuł sponsorowanyAD
    SamsungGalaxy AI - nowa era