Dyrektor szpitala w Mogilnie o zmianach w systemie: nareszcie Źródło wideo: TVN24Źródło zdj. gł.: TVN24 Po aferze w Szpitalu Południowym w Warszawie , na jaw wyszły kolejne nieprawidłowości, tym razem w szpitalu w Mogilnie (Kujawsko-Pomorskie). Prywatna spółka neurochirurgów Spine z.o.o. po zawarciu umowy między innymi z tą placówką miała zarobić ponad 2,5 miliona złotych w ciągu dziewięciu miesięcy, a stawki za godzinę pracy lekarzy sięgały nawet 26 tysięcy złotych.
Kolejna afera z bajońskimi zarobkami medyków. 300 tysięcy złotych "dniówki"
Dyrektor szpitala w Mogilnie o zarobkach neurochirurgów: liczby są prawdziwe Źródło: TVN24 Dyrektor szpitala w Mogilnie o zmianach w systemie zdrowia: nareszcie
Jankiewicz podkreślił, że "spółki (lekarskie) są zagrożeniem dla szpitali i dla ochrony zdrowia". Funkcjonują one w ramach spółek z ograniczoną odpowiedzialnością, których minimalny kapitał zakładowy wynosi pięć tysięcy złotych. Według dyrektora szpitala w Mogilnie to może utrudniać ewentualne roszczenia placówek, jeśli te zostaną poszkodowane w wyniku umowy z taką spółką.
Jankiewicz poinformował również, że szpital w Mogilnie zwrócił się już do Spine z.o.o o zwrot pieniędzy. - Boimy się, że znikną, że spółka zostanie rozwiązana - dodał.
Minister zdrowia Jolanta Sobierańska-Grenda zapowiedziała, że w ramach pakietu zmian w systemie ochrony zdrowia "nie będzie dalszego przyzwolenia na zawieranie umów przez podmioty lecznicze, przez szpitale z tak zwanymi spółkami". Dyrektor szpitala w Mogilnie ocenił, że to przyniesie "stabilność" na rynku ochrony zdrowia.
Ministra o "konstruktywnych" rozmowach z lekarzami. Powstanie specjalny zespół
Był pytany także o planowane maksymalne poziomy wynagrodzeń lekarzy . - Nareszcie Ministerstwo Zdrowia, pani minister podjęła rękawice - powiedział Jankiewicz.
Czy zapowiadane przez resort i NFZ zmiany zatrzymają ujawnione w ostatnim czasie patologie? - Mam nadzieję, że tak, że zmiana pomoże (…) i że w końcu Narodowy Fundusz Zdrowia i Ministerstwo Zdrowia policzy (…) ile tych pieniędzy w ochronie zdrowia jest potrzebnych, żeby szpitale bilansowały się na zero, a nie popadały w ruinę finansową - ocenił dyrektor szpitala w Mogilnie.
Nieprawidłowości w szpitalu w Mogilnie
Wirtualna Polska podała w poniedziałek, że spółka neurochirurgów działająca na terenie kilku województw mogła wystawiać szpitalom rachunki sięgające nawet 26 tysięcy złotych za godzinę i ponad 300 tysięcy złotych dniówki. Według ustaleń portalu lekarze wykonywali zaledwie kilkuminutowe zabiegi. Jednym ze szpitali, który wszedł we współpracę ze spółką neurochirurgów, jest szpital w Mogilnie.
W 2024 roku prokuratura wszczęła śledztwo w tej sprawie wskutek zawiadomienia nowej dyrekcji placówki. Dyrekcja zleciła audyt, z którego wynikło, że są wątpliwości co do ekonomicznego uzasadnienia zawarcia przez poprzednią dyrekcję umowy na wykonywanie procedur medycznych z zewnętrzną firmą.
W szpitalu przeprowadzono również kontrolę NFZ, który zakwestionował rzetelność dokumentacji medycznej przedkładanej przy ubieganiu się o refundację kosztów za przeprowadzone procedury.
"Skok na kasę", "nie myślałem o tym w czarnych snach". Reakcje na aferę w szpitalu
Po doniesieniach medialnych z urzędu sprawą szpitala zajął się Naczelny Rzecznik Odpowiedzialności Zawodowej Lekarzy doktor Jacek Opinc.