W Rosji narasta strach przed ogłoszeniem mobilizacji, która może nastąpić jesienią. - Społeczeństwo rosyjskie żyje obecnie w dużej mierze w oczekiwaniu na zbliżającą się katastrofę - twierdzi Dienis Kapustin, założyciel walczącego po stronie Ukrainy Rosyjskiego Korpusu Ochotniczego.
Społeczeństwo w Rosji, jak ocenia Kapustin, "żyje obecnie w dużej mierze w oczekiwaniu na zbliżającą się katastrofę". W rozmowie z Kanałem 24 powiedział, że jego zdaniem sygnały z Kremla sugerują przygotowania do mobilizacji, która miałaby zostać ogłoszona jesienią.
Co grozi Polsce ze strony Rosji? Ekspert: Są dwa scenariusze
Nie jest tajemnicą, że Rosja żyje w oczekiwaniu na totalną mobilizację, ponieważ model kontraktowy stopniowo się wyczerpał. Głównym źródłem kontraktowców były regiony, a mieszkańcy dużych miast, takich jak Moskwa czy Petersburg, delikatnie mówiąc, niechętnie idą na wojnę - powiedział. Jego zdaniem dotychczasowy model oparty na żołnierzach kontraktowych przestaje działać. Tymczasem na froncie ginie więcej rosyjskich żołnierzy, niż Kreml jest w stanie zwerbować.
Rosjanom oferuje się wynagrodzenie za kontrakt z resortem obrony na poziomie od 200 tys. do 4,5 mln rubli, zależnie od regionu i czasu służby. Jednocześnie, według Kapustina, Kreml ma problemy z realizowaniem zobowiązań finansowych wobec żołnierzy.
"Rosja ma pieniądze na półtora-rok wojny"
Jaki scenariusz gospodarczy musiałby nastąpić, by Putin był zmuszony do zakończenia działań w Ukrainie?
Jak mówi, w takim scenariuszu można by założyć, że Rosja będzie zmuszona zakończyć wojnę.
Źródło: UNIAN, "Frankfurter Allgemeine Zeitung".
Absolwentka dziennikarstwa na Uniwersytecie Wrocławskim, z redakcją money.pl związana od 12 lat, obecnie w roli wydawcy. Wcześniej doświadczenie zdobywała w lokalnych mediach, m.in. w "Gazecie Wrocławskiej" i wrocławskim oddziale dziennika "Fakt". Prywatnie mama dwójki energicznych nastolatków.