Marcin Horała skrytykował decyzję Jarosława Kaczyńskiego o rozwiązaniu stowarzyszeń działających w ramach PiS. Polityk uważa, że prezes partii został w tej sprawie wprowadzony w błąd, a taki ruch nie pomoże ugrupowaniu w zdobyciu szerszego poparcia.
Najważniejsze informacje:
Marcin Horała ocenił, że PiS potrzebuje ponad 40 proc. głosów i musi przyciągać różne grupy wyborców.
Polityk skrytykował decyzję o rozwiązaniu stowarzyszeń działających w ramach partii, w tym Rozwój Plus.
Według Horały argument o zagrożeniu dla partyjnej subwencji nie ma podstaw w obowiązującym prawie.
W rozmowie w Polsat News Marcin Horała przekonywał, że PiS nie wygra wyborów bez szerokiego poparcia. - PiS, żeby wygrać wybory, musi dostać ponad 40 proc. głosów. To znaczy, że musi przyciągać różne grupy elektoratu, bo nie ma w Polsce żadnej grupy elektoratu, która by była tak duża, żeby mieć 40 proc. głosów - stwierdził. Dodał też, że partia powinna "grać na wielu fortepianach", a nie ograniczać się do jednego przekazu.
2 lipca skończył 79 lat. Płacił składki. Gotowi? Tyle dostaje
Dlaczego decyzja PiS o stowarzyszeniach wywołała sprzeciw?
Horała odniósł się też do środowej decyzji prezydium Jarosława Kaczyńskiego o zakazie działania wewnętrznych organizacji politycznych. Decyzja obejmuje m.in. stowarzyszenie Rozwój Plus, założone przez byłego premiera Mateusza Morawieckiego. Sam Horała jest wiceprezesem tej organizacji.
Polityk ocenił, że istnienie takich struktur nie jest niczym wyjątkowym na polskiej scenie partyjnej. - Prawie każda partia w Polsce ma powiązane stowarzyszenia. W wielu partiach oficjalna młodzieżówka partyjna ma formę prawną oddzielnego stowarzyszenia i tyle. (...) Pan prezes w tej sprawie został wprowadzony w błąd - stwierdził.
Czy subwencja PiS była zagrożona?
Horała odrzucił również argument, że działalność stowarzyszeń w ramach PiS mogłaby doprowadzić do utraty subwencji. - Ktoś, kto wykreował ten argument, to już zupełnie kulą w płot. Prawo jest jasne: jakiekolwiek zagrożenie dla ewentualnej subwencji mogłoby być wtedy, gdyby stowarzyszenie zbierało pieniądze, które następnie by przekazywało partii, albo partia by zbierała pieniądze, które by przekazywała stowarzyszeniu. Nic takiego nie ma miejsca - stwierdził.
Redaktor Wirtualnej Polski. Wcześniej pracował w portalu TVN24. Zainteresowany polityką, o której zapomina, gdy jedzie w góry. Łodzianin, który przeniósł się do Warszawy po studiach, ale wciąż zaangażowany w życie swojego rodzinnego miasta.
Czytaj cały artykuł u źródła — Wirtualna Polska — Wiadomości