Jestem z rocznika 87. Tego roku urodziło się ponad 600k dzieci. W zeszłym roku 280k. Liczba ludności - mniej więcej taka sama.
Efekt był taki:
- przepełnione szkoły
- ogromna konkurencja na popularne studia (bez rozszerzonych matur na ok. 90% mogłeś zapomnieć o studiowaniu tego, co chciałeś - przez co dużo ludzi kończyło jakieś B-tierowe kierunki i dziś ugrzęźli na 8k brutto a mają koło 40 już - nie było zapotrzebowania wtedy i nie ma dalej).
- ogromne liczby nikomu niepotrzebnych stażystów na darmowych stażach
- olbrzymia konkurencja na podstawowe stanowiska
- gigantyczne bezrobocie wśród młodych - mieliśmy masę szczęscia, że po 2006 młodzi dorośli zaczęli masowo opuszczać Polskę
Widzę, jak żyją dziś moi siotrzeńcy + jak wyglądała rekrutacja na staż do mojego pracodawcy w 2026. Bajka.
Ogromne roczniki = bezrobocie, bieda, brak perspektyw dla większości.
Niż demograficzny = bajka. I jeszcze więcej ludzi odchodzi na emryturę, niż przychodzi do pracy, więc po prostu łatwo o pracę.
Z ręką na sercu - czy cokolwiek poza strachem o własną emeryturę sprawia, że płaczecie nt. dzietności?
polska #demografia
Czytaj cały artykuł u źródła — Wykop #polska