
0:00
Gdańscy urzędnicy czekają na orzeczenie sądu II instancji, podczas gdy Fundacja Kai Godek wciąż organizuje protesty pod szpitalem na Zaspie. Aleksandra Łoboda z Fundacji Widzialne komentuje: „Antyaborcjoniści mają czas i pieniądze. Miasto nie ma odwagi się przeciwstawić”.
Oliwia Gęsiarz
We wtorek, 14 lipca, na gdańskiej Zaspie odbyła się debata „Granice praw i wolności. Gdzie jest pacjent(ka)?” W organizowanej przez Fundację Widzialne rozmowie wziął udział dr hab. Maciej W. Socha, prof. Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu i kierownik oddziału położniczo-ginekologicznego gdańskiego Szpitala św. Wojciecha, mec. Mateusz Bieżuński z Fundacji na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny FEDERA, Aleksandra Łoboda — prezeska zarządu Fundacji Widzialne oraz wiceprezydent Gdańska Piotr Borawski.
Miejsce spotkania nie było przypadkowe. Na Zaspie mieści się prowadzony przez spółkę COPERNICUS szpital, przed którym od wielu miesięcy odbywają się protesty antyaborcyjne.
Organizuje je prowadzona przez Kaję Godek Fundacja Życie i Rodzina, która regularnie zgłasza zgromadzenia utrudniające niesienie pomocy pacjentkom i ich dzieciom tylko dlatego, że placówka wywiązuje się z zapisów kontraktu z Narodowym Funduszem Zdrowia, wykonując legalne, bezpieczne, zgodne z obowiązującym w Polsce prawem aborcje.
Relacjonowaliśmy comiesięczne różańce, w których antyaborcjoniści wykorzystują do swoich celów nieświadome zagrożenia dzieci ,
obserwowaliśmy na żywo rozprawę sądową związaną z odwołaniem, które po rozwiązaniu jednego ze zgromadzeń wnieśli zwolennicy Godek…
…które w pierwszej instancji zostało oddalone ,
i oddawaliśmy głos osobom, które najbardziej cierpią przez antyaborcyjne demonstracje — pacjentkom placówki.
Bierny Gdańsk
Niedługo po rozpoczęciu debaty głos zabrała pracownica szpitala na Zaspie, siedząca na widowni. Jednoznacznie sprzeciwiła się antyaborcyjnym zgromadzeniom. Wspomniała, że sama jest po pięciu poronieniach i ma dość słuchania przerażającego krzyku dobiegającego z głośników protestujących. —Nikt z tym nic nie robi — powiedziała.
W Szpitalu św. Wojciecha kobiety i ich dzieci mogą liczyć na opiekę na najwyższym poziomie. Ratuje się tu skrajne wcześniaki, leczy nowotwory, przyjmuje porody, w pełni respektując zapisy Standardu Organizacyjnego Opieki Okołoporodowej.
W sali, w której odbywała się debata, cyklicznie prowadzone są również zajęcia przyszpitalnej szkoły rodzenia, którym w ostatnich tygodniach towarzyszą uporczywe manifestacje antyaborcjonistów.
Realna krzywda kobiet
Prof. Socha podkreślił, że zarówno dla niego, jak i dla całego personelu Szpitala św. Wojciecha, prawo do zgromadzeń jest bardzo ważną wartością. Zauważył jednak, że placówka medyczna – a właściwie wejście do niej – nie jest właściwym miejscem do realizowania tego prawa.
Porównywał obrazowo medycynę do lotnictwa, argumentując, że w obu tych profesjach ogromne znaczenie odgrywa czynnik ludzki. Personel medyczny – podobnie jak piloci samolotów – nie powinien pracować w hałasie i pod presją. Od bezpieczeństwa i komfortu pracy medyczek i medyków zależy bezpieczeństwo pacjentek.
— Sytuacja, w której lekarz nie jest w stanie prowadzić procesu diagnostycznego w sposób optymalny, może realnie przyczynić się do szkody pacjentek. To zwiększa ryzyko popełnienia błędu — powiedział prof. Socha.
Lekarz przypomniał, że szpital na Zaspie jest jedną z zaledwie dwóch placówek o III, najwyższym stopniu referencyjności. w całym regionie. To oznacza, że trafiają tu kobiety z powikłanymi, zagrożonymi ciążami. Niejednokrotnie na oddziale przebywają pacjentki w chcianych, wyczekanych ciążach, które okazują się obarczone wadami letalnymi. W wyniku takich powikłań często dochodzi również do zagrożenia zdrowia lub życia kobiety w ciąży — zarówno psychicznego, jak i fizycznego. To z kolei stanowi jedną z przesłanek do legalnej aborcji w polskim systemie ochrony zdrowia.
Tymczasem kobiety, które nagle muszą pożegnać się z wizją upragnionego macierzyństwa, są skazane na wysłuchiwanie modulowanego płaczu, komunikatów porównujących aborcję do morderstwa czy oglądanie przez okna transparentów przedstawiających zakrwawione, martwe płody.
W Szpitalu św. Wojciecha przebywają również pacjentki po doświadczeniu przemocy seksualnej. Takie, których ciąże są wynikiem gwałtów — a to, poza stanowieniem samodzielnej przesłanki do przerwania ciąży, również może przyczynić się do wystąpienia zagrożenia zdrowia i życia.